Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Godność. Zawsze. Bez żadnych warunków.  Dziś natknęłam się na zdanie, które zatrzymało mnie na chwilę: "Niepełnosprawność nigdy nie powinna być powodem do odebrania godności człowiekowi." Proste, prawda? A jednak tak łatwo o tym zapominamy Żyjemy w biegu. Szybko oceniamy innych. Czasem jedno spojrzenie, jedno słowo, jeden gest potrafi odebrać komuś to, co najcenniejsze - poczucie, że jest ważny. Że jest człowiekiem, tak jak my. Jako osoba z niepełnosprawnością, doskonale znam to uczucie, gdy ktoś patrzy na mnie w sposób, który mówi więcej niż słowa.  Ale znam też smak szacunku. Zwykłego, ludzkiego szacunku. Dzień dobry. Proszę. Dziękuję. Czy mogę pomóc? - ale zadane w sposób naturalny, a nie z litością. Niepełnosprawność nie oznacza braku godności. To nie powód do wstydu. To po prostu część życia. Niektórzy noszą okulary, inni poruszają się na wózku, a jeszcze inni mają problemy ze słuchem. Każdy z nas ma swoją unikalną historię. Dlatego dzisiaj chcę Wam przypomnieć - i ...
Jestem z powrotem! Właśnie wróciłam ze spotkania z Mistrzem Igrzysk Olimpijskich, Wojciechem Fortuną, i wciąż nie mogę uwierzyć, że to się naprawdę wydarzyło! To był niesamowity wieczór. Co najlepsze, nie byłam tam sama. Zabrałam ze sobą przyjaciela, który jest ogromnym fanem sportu, i był MEGA szczęśliwy, że go zaprosiłam. Widziałam tę radość w jego oczach, a to było bezcenne. Uwielbiam dzielić się takimi chwilami - bo szczęście rośnie, gdy się nim dzielimy! Sam Pan Wojciech to klasa sama w sobie, skromność i ta niesamowita historia. Człowiek, który w 1972 roku w Sapporo uskrzydlił całą Polskę . Opowiadał tak fascynująco, że mogłabym go słuchać godzinami. Oczywiście nie mogło zabraknąć autografu! Po wydarzeniu ustawiliśmy się w kolejce i mamy - czarno na białym, podpis Mistrza na pamiątkę. To będzie wisiało w honorowym miejscu! A jak uczcić takie spotkanie? Oczywiście pizzą! Po tych emocjach musieliśmy to wszystko przegadać, więc wylądowaliśmy w Naro na pysznej pizzy. Idealne zwieńc...
  Właśnie odebrałam paczkę z butiku internetowego Rubinek na Facebooku i aż piszczę z zachwytu!   To idealny moment na takie zakupy, bo już w najbliższą sobotę wybieram się na osiemnastkę. Miałam plan, żeby wyglądać wyjątkowo, ale to, co znalazłam w środku, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. W paczce ukryte jest takie biżuteryjne cudo, że na bank będę błyszczeć na parkiecie przez całą noc!  Moja kolekcja powiększyła się o prawdziwe perełki: Aż 3 zjawiskowe łańcuszki , które idealnie podkreślą dekolt, Przepiękną, subtelną bransoletkę , 2 pierścionki , które genialnie mienią się w świetle, Klasyczną, elegancką obrączkę . Mało tego! Oprócz biżuterii postawiłam na hitową pielęgnację i w moje ręce wpadła legendarna Pasta do zębów Smocza Krew z probiotykami – zrobiona na bazie drogocennej żywicy, która rewelacyjnie wybiela zęby i dba o dziąsła, więc mój uśmiech na zdjęciach z imprezy będzie idealny!  Żeby tego było mało, dziewczyny z butiku totalnie mnie rozpieściły...
 Dzień jak z bajki! Spotykam się z legendą - Wojciechem Fortuną! Dziś nastał TEN dzień! Wyruszam na spotkanie z prawdziwą ikoną polskiego sportu - Mistrzem Igrzysk Olimpijskich, Wojciechem Fortuną! To właśnie on w 1972 roku w Sapporo sprawił, że cała Polska wstrzymała oddech i wzbiła się w powietrze razem z nim po złoto. Czuję się niesamowicie szczęśliwa! Uwielbiam, gdy wokół mnie dzieje się coś ekscytującego. Kiedy mogę być tam, gdzie pulsują wydarzenia, rozmawiać, słuchać, zadawać pytania. Dokładnie tak, jak prawdziwa dziennikarka. To jest mój żywioł! A jak się przygotowuję na spotkanie z Mistrzem? Stawiam na sprawdzoną pielęgnację. Najpierw używam mojego ulubionego toniku   #Garnier, żeby cera była świeża i promienna. Potem obowiązkowo nakładam krem z filtrem 50 - bo dziennikarka musi dbać o siebie w każdych warunkach! Na to lekki podkład i mój hit - brązer od Bielendy, dla efektu muśnięcia słońcem. A stylizacja? Tu też mam historię z sercem! Spodnie, które wylicyto...
 Jak wiecie, mam ogromną pasję nie tylko do biżuterii, ale także do kosmetyków! Mogłabym spędzać godziny, oglądając testy u innych influencerek.  Uwielbiam podpatrywać dziewczyny takie jak V i v i e n czy Salamon Emilia – zawsze mają coś ciekawego do polecenia i pokazują, jak to naprawdę działa, bez żadnych filtrów. Sama też uwielbiam testować nowości. I tym razem, podczas porządków na mojej toaletce... natknęłam się na prawdziwą perełkę! Na dnie szuflady leżał krem złuszczający do stóp. marki #Cremobaza 50% Totalnie o nim zapomniałam! A przecież sezon na piękne stopy w sandałkach już trwa. Oczywiście, od razu zrobiłam mu zdjęcie, bo wiecie, że u mnie nic nie umknie! Czy to jest ON? Ten wymarzony? Zaraz go dla Was przetestuję w najbliższych dniach i dam znać, czy warto go mieć w swojej kosmetyczce. W końcu stopy po lecie też zasługują na odrobinę relaksu! Dajcie znać, czy też macie tak, że podczas sprzątania natrafiacie na kosmetyczne skarby? A zdjęcie kremu wrzucam Wam tut...
   Mój naturalny makijaż na spotkanie w 10 minut. Rutyna, która nie zapycha i dodaje blasku Uwielbiam makijaż, który wygląda jakby go nie było. Taki, po którym dostaję komplementy "ładnie dziś wyglądasz", a nie "ładnie się pomalowałaś". Na spotkania, nagrania i na co dzień mam jedną, sprawdzoną rutynę, którą chętnie się z Wami podzielę krok po kroku. Krok 1: Pielęgnacja to 80% makijażu Zawsze zaczynam od umycia twarzy żelem LAAB . Jest delikatny i nie ściąga skóry. Następnie sięgam po serum, które daje mi chwilę nawilżenia, a potem obowiązkowo nakładam krem Bielenda z filtrem SPF 50. To mój niezawodny filtr na lato i nie tylko. Czekam 3-4 minuty, aż się wchłonie. To właśnie ten krok sprawia, że makijaż później nie waży się i nie roluje. Krok 2: Mniej krycia, więcej blasku Zrezygnowałam z ciężkiego podkładu. Zamiast tego stosuję lekki korektor, który nakładam punktowo - pod oczy, przy nosie i na zaczerwienienia. Wklepuję go palcami, bo ciepło dłoni naprawdę robi ró...
 Od samego rana w pracy dzieje się coś naprawdę miłego. Wchodzę do biura, a tu słyszę: "Iza, ale masz piękne włosy!". Potem kolejne głosy: "Coś zmieniałaś? Wyglądają obłędnie!". I tak przy każdym spotkaniu. Aż w końcu sama szefowa zatrzymuje mnie na korytarzu i mówi "Pani Izabelo, wspaniałe włosy!" I stanęłam jak wryta, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Bo wiecie co? My, kobiety, często nie zdajemy sobie sprawy, jak takie drobne gesty mają ogromną moc. To nie chodzi tylko o włosy. To o to, że ktoś nas zauważył. Że poświęcił chwilę, by powiedzieć coś miłego. Bez żadnych ukrytych intencji, po prostu z serca.  Jako prezenterka wiem, jak ważny jest wizerunek. Ale dzisiaj utwierdziłam się w przekonaniu, że najważniejsze jest to, JAK się czujemy w tym wizerunku. Dziś czuję się lekko, kobieco i pewnie. I myślę, że to widać. Dlatego mam do Was małą prośbę na dziś: powiedzcie komuś komplement. Koleżance w pracy, Pani w sklepie, sąsiadce. Nigdy...