Sztuczna inteligencja zorganizowała turystom z Litwy ekstremalną pułapkę pod Niebieską Turnią, z której musiał ich wyciągać śmigłowiec TOPR. Wyobraź sobie ciepły, lipcowy dzień w Tatrach. Masz przed sobą piękny widok, plecak na plecach i jeden prosty cel: szybko oraz sprawnie dotrzeć do legendarnej Doliny Pięciu Stawów. Zamiast papierowej mapy wyciągasz smartfon. Odpalasz aplikację opartą na sztucznej inteligencji, wpisujesz pytanie o skrót i dostajesz pewną, generatywną odpowiedź. Brzmi jak nowoczesny plan na udany trekking? Dla dwojga Litwinów ten plan o mało nie skończył się tragedią. Ślepa wiara w algorytm Turyści, zamiast trzymać się tradycyjnych, oznaczonych szlaków, postanowili bezgranicznie zaufać technologii. AI, działając bezrefleksyjnie, wypluła z siebie genialną – w teorii – poradę: „Idźcie przez Świnicką Ławkę”. Brzmi dumnie i profesjonalnie. Problem w tym, że cyfrowy przewodnik zapomniał dodać jednej, kluczowej rzeczy. Świnicka Ławka to nie jest udeptana ścież...
wszystko co związane z dziennikarstwem