Dziś w pracy, z koleżanką, zamiast ploteczek przy kawie włączyłyśmy sobie odcinek "Jak działa Wszechświat". I wiecie co? Znowu mnie wciągnęło na maksa. To jest prawdziwy klasyk wśród seriali popularnonaukowych. Taki, który nie starzeje się ani trochę. Lata lecą, a on wciąż robi to samo - sprawia, że człowiek na chwilę zamiera i myśli: wow, jak my jesteśmy mali. Co go wyróżnia? Dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze - przystępność. To nie jest serial tylko dla fanów fizyki kwantowej. Wszystko jest tłumaczone prostymi analogiami, ludzkim językiem. Bez zadęcia, bez niezrozumiałych wzorów na pół ekranu. Po drugie - spektakl. Te animacje! Zderzenia galaktyk, narodziny gwiazdy od środka, podróż do wnętrza czarnej dziury. Wygląda to lepiej niż nie jeden film sci-fi z Hollywood. Kosmos potrafi zaskoczyć na każdym kroku. Jednej minuty słuchasz o czymś tak abstrakcyjnym jak czasoprzestrzeń, a za chwilę o czymś tak poetyckim jak histo...
Codzienność z Blaskiem
Blog Izabeli O dziennikarstwie, ludziach i małych radościach, które rozświetlają dzień.