Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Dziś przychodzę do Was z małym haulem, który zrobiłam zupełnie spontanicznie.  Dwa czerwone koszyki, alejka z kosmetykami i... wiecie, jak to się kończy. Postawiłam na marki, które od dawna mnie kusiły, i muszę Wam powiedzieć - nie zawiodłam się! 1. AMO'YA Równowaga - aksamitny balsam do ciała 200 ml To zdecydowanie mój numer jeden z tego wypadu . AMO'YA to polska marka, która stawia na rytuały, naturę i... równowagę właśnie. Ten balsam to wegański skarb o zapachu bergamotki i wiśni, zamknięty w pięknej tubie z kwiatowym motywem. Opis mówi, że koi, regeneruje i otacza odpowiednią opieką - i dokładnie tak jest! Konsystencja jest aksamitna, nie lepi się, a wchłania się rewelacyjnie. Cena to około 22-28 zł w Rossmannie, więc to naprawdę uczciwa oferta za taką jakość. A cała linia Równowaga ma też świece sojowe i musy do mycia - czuję, że wrócę po więcej!  MIYA Cosmetics - Y.YOU calm down Miya to już kultowa polska marka, a ich nowa minimalistyczna linia Y.YOU to prawdziwe c...
  Moja 5 z Rossmanna na toaletce - testuję po ludzku! Dercos, Bielenda, SunOzon i Rimmel Dziś pokazuję Wam moją prawdziwą toaletkę. Bez YSL za 500 zł, za to z Rossmanna i to co naprawdę używam! 1. VICHY DERCOS TECHNIQUE Collagen 17 FILLER - Ultra-Repairing Shampoo Mój numer 1 teraz! Ten czerwony z pompką ze zdjęcia. Krok 2, 97% damage reversed i 53% więcej objętości. W środku pro-collagen peptides + kwas cytrynowy. Dla włosów łamliwych, wypadających z powodu łamliwości, do wrażliwej skóry głowy. W Klubie Rossmann za 97,97 zł zamiast 111,99 zł. Pompa super, nie wylewa się. Testuję 2 tygodnie! 2. Bielenda GOLDEN OILS Olejek do kąpieli i pod prysznic To jest ten złoty z zdjęcia. 3 drogocenne olejki - arganowy, abisyński i perilla. Ultra odżywczy. Ja go kocham na wieczór. Wlewasz odrobinę do wanny i cała łazienka pachnie, skóra miękka jak u dziecka. Nie trzeba już balsamu. Za ok 20-25 zł - luksus za grosze. Mój wieczorny relaks po WTZ. 3. SunOzon APRÈSSPRAY - mój ratownik po słońcu N...
 Pamiętacie jak pisałam, że kocham kosmetyki i testowanie ich?  Wracam z nowym testem, który robię już bez wstydu w Rossmannie.  Jak wiecie postanowiłam spróbować swoich sił jako influecerka 😁 i nfluecer To osoba, która działa w mediach społecznościowych (takich jak Instagram, TikTok, YouTube) lub prowadzi bloga.  Piszę to i sama się uśmiecham. Jeszcze parę  dni temu wstydziłam się zrobić zdjęcie np w Rossmannie, a dziś?  Sami zobaczcie  Znalazłam coś niesamowitego w Rossmannie i to nie jest żart! ✨ Bielenda Złoty Eliksir Rozświetlający Ciało - dziewczyny, ten zapach to czysta esencja wakacji! W środku ma złotą perłę, więc skóra od razu wygląda na bardziej opaloną i promienną, a nie jak brokat z dyskoteki. Zawiera 97% składników naturalnych, jest wegańska, a ten zapach... zabieram go ze sobą na jesień, żeby przedłużyć lato. Widziałam go na półce za 24,99 zł. Odkryłam nową miłość do opalania bez słońca! Ta pianka 1 Hour Express z witaminą C sprawia,...
   Rajstopy MiNiMi - czy włoska jakość naprawdę robi różnicę? Mój test Rajstopy MiNiMi - czy włoska jakość naprawdę robi różnicę? Mój test Meta opis SEO: Szukasz idealnych rajstop na jesień? Przetestowałam włoskie rajstopy MiNiMi.  Jesień to dla mnie czas rajstop. Sukienki, spódnice, botki - bez porządnych rajstop ani rusz. Od lat testuję różne marki, od tych za 10 zł z marketu po te bardziej luksusowe. Dziś chcę Wam opowiedzieć o marce, która ostatnio mnie zachwyciła - MiNiMi.  Obecnie mam na sobie rajstopy MiNiMi ... i muszę przyznać, że włoska jakość naprawdę robi różnicę. Już przy pierwszym założeniu czuć, że to nie jest zwykły, szorstki materiał. Są niesamowicie miękkie, przyjemne w dotyku, delikatnie otulają nogę. To taki materiał, który aż chce się dotykać. I co ważne - pięknie prezentują się na nodze, dając efekt gładkiej, eleganckiej nogi bez wrażenia "plastiku". Czy warto dopłacić do włoskich rajstop? Moim zdaniem tak. W przypadku MiNiMi naprawdę czuć różni...
 Malowanie się to nie tylko kwestia techniki, ale przede wszystkim stylu. Pewnego dnia, podczas zajęć w WTZ, zauważyłam, że jedna z uczestniczek maluje się krzywo. Kreska na oku uciekała w bok, a pomadka nie trzymała się konturu. Nie chciałam jej krytykować. Zatrzymałam się przy niej, podałam małe lusterko i pokazałam, jak to zrobić krok po kroku: tu przytrzymaj, tu rozetrzyj, tu delikatniej. Wtedy padło zdanie, które stało się naszym małym mottem: "Malować się to nie sztuka. Sztuką jest, jak się pomalujesz." W makijażu nie chodzi o to, ile wydasz na kosmetyki za 500 zł. Chodzi o uważność. O to, by dostrzec swoją twarz i podkreślić to, co w niej piękne, zamiast zamalować wszystko na jeden sposób. Dlatego dzisiaj chcę Wam pokazać moją codzienną piątkę. Tę, którą trzymam na zdjęciu. Lekką, przystępną cenowo i dostępną dla każdego. Moja codzienna piątka: 1. Baza to pielęgnacja: Tonik i Krem z SPF 50 Zawsze zaczynam od białej butelki z tonikiem. Wiele z nas o nim zapomina, a on p...
2 kosmetyki z drogerii za grosze, które mnie totalnie zaskoczyły  W mojej łazience zawsze panuje mały chaos z kosmetykami. Ostatnio jednak na półce zostały mi tylko dwa, które używam na co dzień. Jeden do twarzy, drugi do włosów. Oba z drogerii, oba kosztujące mniej niż 30 zł, i przyznam, że na początku miałam co do nich pewne wątpliwości. 1. Bielenda Skin Clinic - Serum Kwas Hialuronowy 10 kDa To ten malutki z pipetką, który widzicie na zdjęciu. Kupiłam go, żeby nawilżyć moją suchą i wrażliwą cerę, zwłaszcza po lecie. Jest lekki jak woda, wchłania się błyskawicznie i nie roluje się pod makijażem. Na planie zdjęciowym to dla mnie absolutna podstawa. Zawiera 10kDa kwasu hialuronowego, co oznacza, że wnika głębiej w skórę, a nie tylko leży na jej powierzchni. Do tego dochodzą tripeptyd CU i ceramidy. Używam go rano i wieczorem pod krem. Moja skóra jest napięta, ale w dobrym sensie - nawilżona, a nie ściągnięta. Jeśli masz suchą, odwodnioną cerę, która potrzebuje wsparcia - to będzie...
 Nie, nie zakochałam się w AI przez ChatGPT Myślisz, że moja fascynacja AI zaczęła się teraz? Gdy pojawiły się czaty jak GPT, Meta AI, gdy wszyscy zaczęli pytać "napisz mi post"? Bzdura. Zaczęło się dużo, dużo wcześniej. Gdy byłam dzieckiem. I nawet nie wiedziałam, że to się nazywa AI. Najpierw były bajki o robotach i taniec  ROBODANCE   -  to styl tańca ulicznego i pantomimy, który polega na naśladowaniu sztywnych, mechanicznych ruchów i nagłych zatrzymań sylwetki. Nieco później filmy i książki.    Pamiętam to uczucie. Oglądanie filmów, w których komputer odpowiadał ludzkim głosem. Zabawki, które udawały, że rozumieją. Pierwsze programy, gdzie wpisywałaś komendę i coś się działo. Dla innych to była zabawka. Dla mnie - magia. Nie znałam wtedy słowa "sztuczna inteligencja". Nie wiedziałam, co to algorytm, model językowy, uczenie maszynowe. Wiedziałam jedno: chcę, żeby maszyny rozumiały ludzi. Tak po prostu. Dopiero dużo później, gdy pojawiło się GPT, miałam ...