Plecak, telefon, nóż - co naprawdę wnoszą dziś dzieci do szkoły? Pamiętam swój plecak ze szkoły. Kanapka w folii, zeszyt w kratkę i ten jeden długopis, który zawsze znikał. Dziś plecak mojego sąsiada z trzeciego piętra waży chyba z 10 kilo. I nie chodzi o książki. Wczoraj na Pogawędkach jedna mama napisała mi: " Iza, boję się zajrzeć do plecaka własnego dziecka ". I to zdanie zostało mi w głowie do teraz. Bo to już nie jest tylko o tym, co fizycznie wnoszą do szkoły. To o tym, co wnoszą w głowie. Telefon w kieszeni to cały świat Mój młodszy brat też ma telefon. I ja też czasem nie wiem, co tam ogląda. Wiem, że memy, że TikTok, że koledzy z klasy. Ale czasem tam jest też przemoc podana jak zabawa. Filmik z bójką ma milion wyświetleń. Ktoś kogoś poniża - a komentarze: "hahaha". I to dziecko idzie potem do szkoły z tym obrazem w głowie. Z tym, że przemoc to coś normalnego, coś co daje lajki. Nie mówię, żeby zabierać telefony. Sama używam. Ale może warto czasem usiąść...
wszystko co związane z dziennikarstwem