3 lekcje z pracy, które zabrałam ze sobą do domu Jest godzina 14:30 zamykam laptopa, wychodzę z budynku i przez pierwsze 5 minut w głowie mam nadal tabelki, maile i to zdanie "jeszcze to skończymy jutro". Wsiadam do autobusu i patrzę na Jastrzębie. I dopiero wtedy do mnie dociera, że każdego dnia zabieram do domu coś więcej niż torbę z kanapkami. Zabrałam trzy lekcje. Nie ma ich w podręcznikach. Dostałem je od ludzi, od gorszych dni i od tych dni, kiedy o 10 rano marzyłem już o kocyku i Netflixie. I co najciekawsze - bardziej przydają się w domu niż w samej pracy. *1. Cierpliwość to mięsień. Trzeba go ćwiczyć* W pracy nie ma opcji, żeby trzasnąć drzwiami. Uczysz się liczyć. Do 10. Czasem do 50. Uczysz się, że klient nie zawsze ma rację, ale zawsze trzeba mu odpowiedzieć spokojnie. Że system się zawiesi w najgorszym momencie. Że ktoś zada Ci to samo pytanie trzeci raz w tym tygodniu. Na początku mnie to gotowało. Teraz już nie....
wszystko co związane z dziennikarstwem