Przejdź do głównej zawartości

Posty

    Uzdrowisko Cieplice. Miejsce, gdzie od wieków ludzie szukają zdrowia i spokoju                     Są miejsca, które leczą nie tylko ciało. Cieplice należą właśnie do nich. Gdy spacerujesz po Parku Zdrojowym, słyszysz szum fontann, czujesz zapach starych drzew i widzisz góry na horyzoncie. Trudno uwierzyć, że ludzie przyjeżdżają tutaj po zdrowie od ponad 700 lat. To najstarsze uzdrowisko w Polsce, a leczenie wodami termalnymi trwa tu nieprzerwanie od 1281 roku.  Skąd wzięły się Cieplice? Historia zaczyna się od legendy . Mówi ona o rannym jeleniu, który wszedł do gorącego źródła i odzyskał siły. Widząc to, książę Bolesław Wysoki miał polecić zbudowanie w tym miejscu myśliwskiego dworu. Prawdy historycznej nikt już nie sprawdzi, ale jedno jest pewne – gorące źródła znano tutaj już w XIII wieku.  Pierwszy dokument wspominający o cieplickich wodach pochodzi z 1281 roku. Wtedy książę Bernard Lwówecki przekazał ź...
Dlaczego dobre słowo daje nam skrzydła (i jak nie pozwolić, by inni je podcinali)? Każdy z nas to lubi. Stoisz w kolejce po kawę, rzucasz okiem w lustro i myślisz: „Może być”. Nagle ktoś znajomy (albo nawet nieznajomy!) mówi: „Hej, ale świetnie dziś wyglądasz!” albo „Rany, czym Ty pachniesz? Obłędny zapach!”. I co się dzieje? Nagle świat robi się trochę prostszy, a Ty prostujesz plecy i automatycznie się uśmiechasz. Komplementy mają magiczną moc. Działają jak darmowy zastrzyk energii. Dlaczego więc niektórzy tak bardzo żałują nam tych kilku miłych słów? Magia prostego komplementu Ludzki mózg uwielbia docenienie. Usłyszenie czegoś miłego na swój temat aktywuje w głowie te same ośrodki nagrody, które reagują np. na otrzymanie gotówki. Dobre słowo to nie tylko próżność. To sygnał: „Widzę cię, jesteś dla mnie ważny, podoba mi się to, co robisz”. Kiedy ktoś chwali Twój wygląd, zapach, nową fryzurę czy świetnie zrobiony projekt w pracy, dostajesz paliwo do działania. Czujesz się bezpieczniej...
  Deszcz, śmiech i tort idealny. O tym, jak pogoda przegrała z dobrą energią! Znacie to uczucie, kiedy planujecie imprezę od tygodni, a rano budzi Was widok szarych chmur i rytmiczne stukanie deszczu o szyby? No cóż, wczoraj pogoda postanowiła spłatać nam figla. Było ponuro, mokro i kapryśnie. Ale wiecie co? To nie miało najmniejszego znaczenia! Wczorajsza impreza pokazała, że najlepszym przepisem na udany dzień są po prostu ludzie. Od progu czuć było niesamowitą, ciepłą atmosferę, która szybko rozgoniła zewnętrzne szarości. Kiedy tylko na chwilę przestało padać, ogród momentalnie ożył. Dzieciaki, niewiele robiąc sobie z wilgoci, z okrzykami radości ganiały po trawie, nadrabiając czas spędzony w domu. Dorośli przenieśli się na zewnątrz – jedni leniwie spacerowali z kubkami w dłoniach, inni toczyli niespieszne rozmowy, ciesząc się świeżym powietrzem po deszczu. A jedzenie? To była czysta poezja! Stoły uginały się od pyszności, a wisienką na torcie okazał się... cóż, sam tort. Wyśmie...
    Wrocław. Miasto, które zostaje w człowieku na dłużej                          Wrocław nie próbuje być idealny Wrocław ma w sobie coś spokojnego. Nie atakuje atrakcjami na każdym kroku. Nie udaje miasta z folderu turystycznego. A mimo to bardzo szybko zaczyna się go czuć. To miejsce żyje swoim tempem. Rano pachnie kawą i wilgotnym brukiem po deszczu. Wieczorem odbija światła w Odrze i zwalnia razem z ludźmi wracającymi do domu. Wrocław nie robi wielkiego pierwszego wrażenia. On działa powoli. I właśnie dlatego zostaje w głowie na długo. Miasto mostów i rzeki                    Największy klimat czuć nad wodą. Odra tworzy charakter tego miasta. Mosty, bulwary i ścieżki przy rzece sprawiają, że nawet zwykły spacer wygląda inaczej. Ludzie siedzą nad wodą do późna. Rozmawiają. Milczą. Patrzą na odbicia świateł. Tramwaje przejeżdżają obok starych kamienic, a mi...
   Cisza na korytarzach, czyli rewolucja bez ekranów. Co tak naprawdę przyniesie nam zakaz telefonów w szkołach? To się stało. Od 1 września 2026 roku nasze dzieci wejdą do szkół i przedszkoli na zupełnie nowych zasadach. Polskie prawo oświatowe wprowadza oficjalny zakaz korzystania z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń komunikacyjnych w podstawówkach i przedszkolach. Przepisy, które przeszły przez Sejm niemal jednogłośnie (420 głosów „za”), budzą w nas – rodzicach i nauczycielach – ogromne emocje. Z jednej strony czujemy ulgę, a z drugiej – paraliżujący lęk.  Dlaczego ta zmiana tak mocno nas dotyka? Spójrzmy prawdzie w oczy: korytarze szkolne w ostatnich latach zaczęły przypominać poczekalnie na dworcu. Cisza, pochylone głowy, niebieskie światło odbijające się w młodych oczach. Dzieci przestały ze sobą rozmawiać, przestały biegać, kłócić się na żywo i godzić przy sklepiku. Zamiast tego zamykają się w wirtualnych bańkach TikToka czy komunikatorów. Wprowadzany zak...
   Od jakiegoś czasu z zapartym tchem słucham live’ów niesamowitej Gosi z kanału Autyzmmowa . W jednym z odcinków poruszyła temat, który trafił mnie prosto w serce: traktowanie osób z autyzmem jak dzieci i patrzenie na nie z góry. Jako osoba z niepełnosprawnością, doskonale rozumiem to uczucie. Słuchając jej, w duchu krzyczałam: „Tak! Dokładnie tak jest!”. Ludzie często myślą, że skoro nasze ciała lub umysły funkcjonują inaczej, to można do nas mówić w przesłodzonym tonie, ignorować nasze zdanie albo rozmawiać z innymi, zamiast spojrzeć nam w oczy. To naprawdę boli. I wiecie co? Nie potrafię zrozumieć, jak można nas traktować gorzej lub inaczej. Niepełnosprawność czy neuroróżnorodność nie odbiera nam dorosłości, rozumu ani godności. Jesteśmy ludźmi, dokładnie takimi samymi jak Wy. Szacunek i równe traktowanie to nie jest żadna łaska – to fundament.                               Dziękuję Ci, Gosiu...
Przestańcie decydować za nas – mamy swój głos To, że poruszam się inaczej, mówię wolniej albo mam ograniczenia fizyczne, nie odcina mi mózgu. Niepełnosprawność to nie jest brak własnego zdania. Najbardziej boli mnie, gdy ludzie automatycznie próbują przejąć nad nami kontrolę, myśląc, że robią nam przysługę. Nie, nie robicie. Odbieracie nam podmiotowość. Zwykła sytuacja z imprezy: ktoś podchodzi, chce mnie poczęstować piwem, drinkiem, pogadać. I nagle, zanim zdążę otworzyć usta, wyrasta nade mną „wujek dobra rada” albo nadgorliwy znajomy i rzuca: „Nie, nie, on/ona nie pije” . Serio? Poczułam się wtedy jak mebel. Jak dziecko, za które rodzic decyduje w sklepie, czy dostanie lizaka. Granica między wsparciem a kontrolą Jasne, świat jest różnorodny. Są osoby z niepełnosprawnościami, które z racji swojego stanu zdrowia potrzebują opieki i kogoś, kto podejmie za nie trudne decyzje. Szanuję to. Ale wrzucanie nas wszystkich do jednego worka z napisem „nieporadni życiowo” jest krzywdzące. My też...