Przejdź do głównej zawartości

Posty

  Dobro wraca. Jak oddając ubrania, znalazłam idealną pastę wybielającą Denfix Extra White Czasem sprzątanie szafy przynosi więcej niż tylko wolne półki. U mnie przyniosło bielszy uśmiech. 15 października robiłam wielkie wietrzenie garderoby . Dzień Walki z Ubóstwem był idealnym pretekstem, żeby zrobić porządek i oddać to, czego już nie noszę. Dwie reklamówki dobrych, zadbanych ubrań powędrowały do Parku Zdrojowego w Jastrzębiu o 11:00 i do Miejsca Dobra o 16:00. Myślałam, że to ja daję coś od siebie. A okazało się, że i ja dostałam prezent. Mały, niepozorny, a tak trafiony. Na mojej komodzie, obok ulubionych perfum i motylka z napisem "Życie jest piękne", stanęła pasta Denfix Extra White.  jestem uzależniona od kawy. I herbaty. A to niestety równa się przebarwienia. Próbowałam już różnych past, ale często kończyło się na uczuciu szorstkości i nadwrażliwości. Denfix Extra White używam od kilku dni, rano i wieczorem. I co widzę? Świeżość od razu. Uczucie naprawdę czystych zęb...
  Flagolie CIAŁOCUD - czy olejek o zapachu kawy naprawdę ujędrnia? Moja opinia Kawa mnie stawia na nogi rano. A teraz stawia też moją skórę. Od kilku dni testuję Flagolie CIAŁOCUD i muszę Wam o nim opowiedzieć, bo to nie jest zwykły olejek. CIAŁOCUD to wegański olejek do ciała, który ma ujędrniać i pielęgnować. Marka chwali się, że ma 98,5% składników naturalnych i ja to czuję na skórze. I ten zapach... jak wchodzisz rano do kawiarni i mielą ziarna. Obłędny. Jak działa u mnie? Jest lekki. To nie jest ten olejek, co pół godziny się kleisz do ubrań. Wmasowuję po prysznicu, wchłania się w 2 minuty, skóra od razu jest miękka, gładsza, taka bardziej napięta. I pachnie. Długo pachnie kawą, ale delikatnie, nie dusząc. Lubię go rano, bo naprawdę dodaje mi kopa. Ja swój znalazłam tutaj - zostawiam Wam link do tego samego olejku co testowałam kliknij [To link afiliacyjny, wspieracie nim mojego bloga, a Was to nic nie kosztuje. Dziękuję! Wizualizacja AI
 Uczymy się od siebie nawzajem. I to nie tylko w szkole. O edukacji włączającej i klasach integracyjnych mówi się dużo. Ale zazwyczaj w takim tonie, że to "pomoc" dla osób z niepełnosprawnościami. A to nie jest pomoc. To wymiana. I to wymiana, w której zyskują wszyscy. Czego osoby z niepełnosprawnościami uczą się od zdrowych rówieśników? 1. Wzorców zachowań i życia społecznego. Jak zacząć rozmowę, jak zareagować na żart, jak zachować się w grupie. Tego nie da się nauczyć z książki. Tego uczymy się podglądając innych. Obserwowanie zdrowych rówieśników to naturalna szkoła komunikacji i codziennych nawyków. 2. Samodzielności. W klasach powszechnych poprzeczka jest postawiona wyżej. I to jest dobre. Kiedy wszyscy pakują plecaki, idą na zajęcia, szykują się do wyjścia - pojawia się naturalna motywacja: "ja też chcę, ja też mogę". To mobilizuje do pracy nad własnymi ograniczeniami bardziej niż jakakolwiek terapia. 3. Realnego obrazu siebie. Przebywanie w różnorodnym środ...
Słowa mają niesamowitą moc. Niektóre potrafią nas unieść, inne zaś – niczym ciężki kamień – ciągną w dół. Niedawno usłyszałam zdanie, które na chwilę zatrzymało mój świat: „Jesteś ograniczona”. Boli? Oczywiście, że boli. Pierwsza reakcja to prawdziwy chaos w głowie: Czy oni mają rację? Może rzeczywiście czegoś mi brakuje? Może powinnam stawiać sobie niższe cele? Kiedy jednak emocje opadły, przyszła chwila na chłodną refleksję. I to właśnie tą refleksją chcę się dziś z Wami podzielić. Bo brutalna prawda jest taka, że to nie my jesteśmy ograniczeni. To nasze otoczenie próbuje nas wcisnąć w ramki, które dla nas stworzyli.. Najtrudniej jest, gdy te słowa wypowiadają najbliżsi – rodzice, rodzina, długoletni przyjaciele. To ci, którzy powinni nas wspierać i dodawać nam skrzydeł. Dlaczego więc nas ograniczają? Co sprawia, że tak się dzieje? Zrozumienie tego to pierwszy krok do prawdziwej wolności. Często otoczenie narzuca nam swoje filtry, wynikające z ich własnych doświadczeń i... lęków. K...
 Cloud111 - czy ta pianka może być jak chmurka?  Mój pierwszy test i już wiem, że muszę mieć wszystkie produkty! Wczoraj wieczorem zrobiłam coś, czego nie robiłam od dawna. Test na żywo, bez żadnych filtrów, bez ściemy. I przepadła Zdecydowałam się na oczyszczającą piankę do mycia twarzy  Cloud111 (150 ml) - tę słynną, ultra-puszystą chmurkę. I wiecie co? Zrozumiałam cały ten hype.  Po pierwsze - wygląd i zapach. Ten pastelowy, cukierkowy kolor i zapach... po prostu nie da się go nie pokochać!  Pachnie lekko, świeżo, tak dziewczęco. Już samo wyciśnięcie tej pianki to czysta przyjemność, taki mały rytuał dla siebie.  Po drugie - działanie. Formuła jest tak delikatna, że myślałam, że nie poradzi sobie z makijażem. A tu niespodzianka! Zmywa wszystko - makijaż, filtry SPF, kurz z całego dnia - a przy tym wcale nie ściąga skóry. Zero uczucia suchości. Moja skóra po umyciu jest... gładka, miękka, ukojona i tak przyjemnie nawilżona. Jakby ktoś otulił ją chmurką....
 Moje marzenie spełniło się na korytarzu Radia Katowice Zawsze o tym marzyłam. Od czasów nastoletnich  marzyłam  O pracy w profesjonalnym radiu. Nie musiałam nawet w nim pracować. Chciałam je tylko zobaczyć. Poczuć. Dotknąć. I pewnego dnia... udało się. Pamiętam pierwsze wrażenie? Szok. Autentyczny szok. Stoję przed budynkiem Radia Katowice i myślę: "Boże, to się dzieje naprawdę. Ja tu jestem." A potem korytarz. I oni. Znani ludzie radia. Ludzie, których głosy znałam na pamięć z odbiornika. Czekali na nas na korytarzu i tak serdecznie nas witali. Bez gwiazdorzenia. Bez dystansu. Jakbyśmy byli częścią ich zespołu. W tym momencie poczułam się nie jak słuchaczka, a jak koleżanka po fachu. Było cudownie. Zobaczyłam wszystko, o czym marzyłam.  Reżyserkę. To serce radia. Pełne przycisków, światełek, ekranów. Miejsce, gdzie dzieje się cała magia.  Studio nagrań . I ten zapach... zapach profesjonalizmu. Mikrofony, słuchawki, czerwona lampka ON AIR.   Archiwum...
 Moje 3 perełki z Rossmanna, które skradły moje serce! A do tego dylemat z Cloud111.  Poszłam do Rossmanna tylko po... no dobra, oszukujmy się, nigdy nie wychodzę "tylko po jedną rzecz". Tym razem mój koszyk zapełnił się kosmetykami do glow i pielęgnacji. Muszę Wam powiedzieć, że to takie małe cuda, że nie mogę się powstrzymać, żeby o nich nie napisać! 1. Lovely - Honest Glow Glass Effect Highlighter Stick Złoto! Dosłownie i w przenośni. Ten rozświetlacz w sztyfcie to mój nowy ulubieniec. Marka Lovely znowu to zrobiła. Opakowanie w pięknym żółtym kolorze, a w środku produkt, który daje efekt tafli wody na skórze. Zero drobinek, zero brokatu - tylko zdrowa, szklana poświata. Idealny na kości policzkowe, łuk kupidyna, a nawet na powieki. Nakładam go palcem i w 5 sekund mam efekt "wow, ale ona promienieje". I to oznaczenie NEW - nie dziwię się, że to nowość! 2. MUA Makeup Academy - PRO/BASE Glow Dew Drugi zawodnik to MUA Makeup Academy PRO/BASE GLOW. To mgiełka rozświ...