Przejdź do głównej zawartości

Posty

   Od jakiegoś czasu z zapartym tchem słucham live’ów niesamowitej Gosi z kanału Autyzmmowa . W jednym z odcinków poruszyła temat, który trafił mnie prosto w serce: traktowanie osób z autyzmem jak dzieci i patrzenie na nie z góry. Jako osoba z niepełnosprawnością, doskonale rozumiem to uczucie. Słuchając jej, w duchu krzyczałam: „Tak! Dokładnie tak jest!”. Ludzie często myślą, że skoro nasze ciała lub umysły funkcjonują inaczej, to można do nas mówić w przesłodzonym tonie, ignorować nasze zdanie albo rozmawiać z innymi, zamiast spojrzeć nam w oczy. To naprawdę boli. I wiecie co? Nie potrafię zrozumieć, jak można nas traktować gorzej lub inaczej. Niepełnosprawność czy neuroróżnorodność nie odbiera nam dorosłości, rozumu ani godności. Jesteśmy ludźmi, dokładnie takimi samymi jak Wy. Szacunek i równe traktowanie to nie jest żadna łaska – to fundament.                               Dziękuję Ci, Gosiu...
Przestańcie decydować za nas – mamy swój głos To, że poruszam się inaczej, mówię wolniej albo mam ograniczenia fizyczne, nie odcina mi mózgu. Niepełnosprawność to nie jest brak własnego zdania. Najbardziej boli mnie, gdy ludzie automatycznie próbują przejąć nad nami kontrolę, myśląc, że robią nam przysługę. Nie, nie robicie. Odbieracie nam podmiotowość. Zwykła sytuacja z imprezy: ktoś podchodzi, chce mnie poczęstować piwem, drinkiem, pogadać. I nagle, zanim zdążę otworzyć usta, wyrasta nade mną „wujek dobra rada” albo nadgorliwy znajomy i rzuca: „Nie, nie, on/ona nie pije” . Serio? Poczułam się wtedy jak mebel. Jak dziecko, za które rodzic decyduje w sklepie, czy dostanie lizaka. Granica między wsparciem a kontrolą Jasne, świat jest różnorodny. Są osoby z niepełnosprawnościami, które z racji swojego stanu zdrowia potrzebują opieki i kogoś, kto podejmie za nie trudne decyzje. Szanuję to. Ale wrzucanie nas wszystkich do jednego worka z napisem „nieporadni życiowo” jest krzywdzące. My też...
  Klonowanie kota i reklamy z certyfikatem. Czy sztuczna inteligencja nas wykończy, czy tylko rozbawi? Słyszeliście newsa? Google ogłosiło, że od teraz wszystkie reklamy wygenerowane przez sztuczną inteligencję będą musiały mieć specjalną etykietę. Coś w stylu: „Uwaga! Ta idealna modelka z nienaturalnie białymi zębami i trzecim kciukiem u lewej ręki nie istnieje. Stworzył ją komputer” . Z jednej strony – super, Unia Europejska i giganci technologiczni dbają o naszą psychikę i walczą z dezinformacją. Z drugiej – wchodzimy w erę, w której internet będzie musiał nas oficjalnie ostrzegać, że świat wokół nas bywa ściemą. To idealny moment, żeby przyjrzeć się naszemu wielkiemu, globalnemu związkowi z AI. Bo umówmy się: nasz stosunek do sztucznej inteligencji to czysta definicja statusu „to skomplikowane”. Kocham, ale się boję (czyli paradoks AI) Badania pokazują, że ponad połowa z nas panicznie boi się sztucznej inteligencji. Wizja z filmu Terminator , w której roboty przejmują kontrolę ...
  Kiedy Internet nie kłamie… Odeszła Bonnie Tyler, a wraz z nią kawałek naszego świata Zaczęło się tak, jak w dzisiejszych czasach zaczyna się niemal wszystko. Włączam Facebooka, bezwiednie przewijam tablicę i nagle wzrok zatrzymuje się na nagłówku: Bonnie Tyler nie żyje . Moja pierwsza myśl? „Ech, znowu jakiś fake news…” . Przecież internet co chwilę uśmierca gwiazdy dla wyświetleń i kliknięć. Człowiek z automatu buduje w sobie pancerz ochronny i podchodzi do takich rewelacji z ogromnym dystansem. No bo jak to – TA Bonnie? Ta petarda energii, ta niesamowita kobieta z rockowym pazurem miałaby tak po prostu odejść? To niemożliwe. Ale niepokój już został zasiany. Postanowiłem sprawdzić to u źródła, któremu ufam najbardziej. Weszłam na stronę mojego ulubionego radia. Radio w nienagannym stylu Pomyślałem sobie: „Oni grają w nienagannym stylu, dbają o markę, nie mogą kłamać dla taniej sensacji” . I wtedy przyszedł ten moment. Ciężki, zimny skurcz w żołądku. Na stronie radia czarno na b...
   Bezpieczny internet — czyli jak nie dać się złapać w cyfrową pułapkę                              Przypomnijmy, To czego się nauczyłam na szkoleniu.. Internet jest jak ogromne miasto. Pełne ludzi, możliwości, inspiracji… ale też miejsc, w które lepiej nie zaglądać. Każdego dnia robimy zakupy online, rozmawiamy z bliskimi, wrzucamy zdjęcia, logujemy się do banku i szukamy odpowiedzi na pytania, które czasem trudno zadać komuś twarzą w twarz. I właśnie dlatego bezpieczeństwo w sieci to dziś nie luksus. To codzienna potrzeba. Nie chodzi o straszenie. Chodzi o świadomość.  O kilka prostych nawyków, które mogą oszczędzić stresu, pieniędzy i poczucia bezradności. 1. Hasło typu „123456” to zaproszenie dla oszustów Tak, wygodne hasła są łatwe do zapamiętania. Ale niestety równie łatwe do złamania. Dobre hasło powinno być jak klucz do domu — unikalne i trudne do podrobienia. Najlepiej: używać różnych has...
   Sztuczna inteligencja zorganizowała turystom z Litwy ekstremalną pułapkę pod Niebieską Turnią, z której musiał ich wyciągać śmigłowiec TOPR. Wyobraź sobie ciepły, lipcowy dzień w Tatrach. Masz przed sobą piękny widok, plecak na plecach i jeden prosty cel: szybko oraz sprawnie dotrzeć do legendarnej Doliny Pięciu Stawów. Zamiast papierowej mapy wyciągasz smartfon. Odpalasz aplikację opartą na sztucznej inteligencji, wpisujesz pytanie o skrót i dostajesz pewną, generatywną odpowiedź. Brzmi jak nowoczesny plan na udany trekking? Dla dwojga Litwinów ten plan o mało nie skończył się tragedią. Ślepa wiara w algorytm Turyści, zamiast trzymać się tradycyjnych, oznaczonych szlaków, postanowili bezgranicznie zaufać technologii. AI, działając bezrefleksyjnie, wypluła z siebie genialną – w teorii – poradę: „Idźcie przez Świnicką Ławkę”. Brzmi dumnie i profesjonalnie. Problem w tym, że cyfrowy przewodnik zapomniał dodać jednej, kluczowej rzeczy. Świnicka Ławka to nie jest udeptana ścież...
  Moja niepełnosprawność to nie mój cały świat. Dlaczego przestałam/em przepraszać za to, że żyję? Urodziłam/em się z niepełnosprawnością. To fakt. Moje ciało lub umysł działają na własnych zasadach. Ale wiecie, co nie jest faktem? To, że ten jeden element definiuje całą moją wartość. Przez lata uczyłam/em się najważniejszej lekcji w życiu: to, jak przyszłam/em na świat, nie oznacza, że muszę stawiać siebie w kącie. I absolutnie nie oznacza, że mam zgadzać się na to, by inni mnie tam wpychali. Wszystko zaczyna się w głowie – od tego, jak sami na siebie patrzymy. Najtrudniejsza bitwa: jak traktujesz samego siebie? Łatwo jest wpaść w pułapkę myślenia, że skoro mam pod górkę, to powinnam/em wymagać od siebie mniej. Albo – co gorsza – ciągle przepraszać za to, że potrzebuję pomocy lub asysty. Sama/sam łapałam/em się na tym, że podświadomie traktowałam/em siebie jak „problem” dla otoczenia. Stop. Zrozumienie, że niepełnosprawność to cecha, a nie wyrok ani wina, zmienia wszystko. Przesta...