Słyszałam wczoraj w radiu, że najzdrowsza herbata to lekka i nie za gorąca. I od razu pomyślałam o mojej ulubionej LIPTON Przez lata robiłam błąd - zalewałam torebkę wrzątkiem i trzymałam 10 minut, aż była gorzka i ciemna. I piłam od razu, parząc sobie język. A to podobno najgorsze co można zrobić. Okazuje się, że taka bardzo gorąca herbata, powyżej 65 stopni, może podrażniać przełyk. A bardzo mocna ma za dużo garbników i rozbudza zamiast uspokajać. Teraz robię tak: Wodę po zagotowaniu odstawiam na 3 minuty, żeby nie była wrzątkiem Parzę tylko 2-3 minuty, nie 10 Wyjmuję torebkę, czekam aż przestanie parzyć i dopiero wtedy dodaję cytrynę i łyżeczkę miodu I wiecie co? Taka lekka, letnia herbata z melisą smakuje 100 razy lepiej. Delikatna, pachnąca, nie gorzka. Idealna na ten zimny listopad. Przy szlifierce Kristall jest zimno, 7 stopni na dworze, więc taka ciepła, ale nie parząca filiżanka to mój mały ratunek. A Wy jak pijecie? Mocną i gorącą od razu, czy też czekacie aż...
Codzienność z Blaskiem
Blog Izabeli O dziennikarstwie, ludziach i małych radościach, które rozświetlają dzień.