Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Soraya Kolagen + Argan - mój test polskiego hitu za 30 zł. Czy warto? Kupiłam krem Soraya Kolagen + Argan i od razu się w nim zakochałam. Szukałam czegoś, co nawilży moją skórę, pomoże w walce ze zmarszczkami, a jednocześnie nie obciąży mojej mieszanej cery - i znalazłam to! Soraya to polska marka, która od ponad 30 lat tworzy kosmetyki dla Polek. To nie jest żadna marketingowa ściema, tylko konkretne produkty. Formuła opiera się na czterech filarach, które naprawdę działają: - Kolagen - poprawia jędrność i napięcie skóry twarzy, szyi i dekoltu. - Olej arganowy - bogaty w kwasy omega-3 i omega-6, odżywia i regeneruje. - Kwas hialuronowy - intensywnie nawilża, sprawiając, że skóra staje się elastyczna i jedwabiście gładka. - Witamina E - wzmacnia barierę lipidową. Moje wrażenia po tygodniu: Konsystencja jest lekka, ale jednocześnie treściwa. Idealnie sprawdza się pod makijaż - nie roluje się. Po nałożeniu skóra jest napięta, ale nie ściągnięta. To nawilżenie, które utrzymuje się p...
 Słyszałam wczoraj w radiu, że najzdrowsza herbata to lekka i nie za gorąca. I od razu pomyślałam o mojej ulubionej  LIPTON  Przez lata robiłam błąd - zalewałam torebkę wrzątkiem i trzymałam 10 minut, aż była gorzka i ciemna. I piłam od razu, parząc sobie język. A to podobno najgorsze co można zrobić. Okazuje się, że taka bardzo gorąca herbata, powyżej 65 stopni, może podrażniać przełyk. A bardzo mocna ma za dużo garbników i rozbudza zamiast uspokajać. Teraz robię tak: Wodę po zagotowaniu odstawiam na 3 minuty, żeby nie była wrzątkiem Parzę tylko 2-3 minuty, nie 10 Wyjmuję torebkę, czekam aż przestanie parzyć i dopiero wtedy dodaję cytrynę i łyżeczkę miodu I wiecie co? Taka lekka, letnia herbata z melisą smakuje 100 razy lepiej. Delikatna, pachnąca, nie gorzka. Idealna na ten zimny listopad. Przy szlifierce Kristall jest zimno, 7 stopni na dworze, więc taka ciepła, ale nie parząca filiżanka to mój mały ratunek. A Wy jak pijecie? Mocną i gorącą od razu, czy też czekacie aż...
 Dziś rano miałam straszne obawy przed pójściem do pracy. Serce mi biło jak szalone, a ręce się trzęsły. Bałam się tych ludzi i tego, jak się tam czuję... po prostu nieswojo. Myślałam, że znowu czeka mnie ciężki dzień. A tu niespodzianka! Nowa praca i szlifowanie aniołków. Tak, dobrze słyszycie. Dziś po raz pierwszy usiadłam przy szlifierce Kristall 2000 S i zaczęłam uczyć się szlifować szkło. Te kolorowe kawałki, które widzicie na zdjęciu, to efekt mojej dzisiejszej pracy. Dopiero się uczę, trzymam szkło trochę niepewnie, wszystko muszę robić powoli i dokładnie, ale jaka to frajda! To zupełnie inny świat niż ten, w którym byłam wcześniej. Tutaj jest cicho, pachnie szkłem, a na półkach stoją butelki i mozaiki. Nikt nie krzyczy, nikt nie ocenia. Tylko ja, maszyna i te małe, kolorowe aniołki, które powoli zaczynają nabierać kształtów. Wiem, że przede mną jeszcze sporo nauki. Krawędzie muszą być idealnie gładkie, żeby potem można je było lutować. Ale zrobiłam pierwszy krok. I wiecie c...
 Dziś wybrałam się do pracy w takim oto zestawie. 💙 Granatowy sweterek z subtelnym haftem i moje ulubione, szerokie spodnie w biało-czarne paski. Uwielbiam ten look, bo jest nie tylko wygodny, ale też pozwala mi czuć się sobą, bez żadnych ograniczeń. A co z moją miną?  Cóż, dzisiaj jest trochę nie w sosie. Są takie poranki, kiedy naprawdę nie masz ochoty na to, co cię czeka. Wiesz, że to nie Twoje miejsce i tylko odliczasz godziny do powrotu do domu. Ale mimo wszystko idę. Ubrana po swojemu, z podniesioną głową. Czasem trzeba po prostu zrobić swoje, nawet jeśli serce mówi coś innego. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby ten dzień minął szybko i spokojnie. A jak Wam mija poniedziałek? Też macie takie dni?
Jadę autem. Zwykły dzień. 1 listopada, groby odwiedzone, wracam, a radio gra. I słyszę: "hejt challenge zaczyna się w internecie" Zamarłam. Bo challenge w internecie to mi się kojarzy tylko z jednym – z czymś niebezpiecznym dla dzieci. Przyjechałam do domu, zrobiłam herbatę w moim Monetku i sprawdziłam. Bo jak ja mam o tym napisać Wam na blogu, to muszę wiedzieć, co jest prawdą. I tu niespodzianka. Są dwie historie. Pamiętacie początek października? Po ataku w szkole pod Wyszkowem w sieci poszły plotki o jakimś internetowym wyzwaniu, które zachęca uczniów do agresji. Policja oficjalnie zdementowała doniesienia o niebezpiecznym wyzwaniu internetowym, które rzekomo miało pojawić się w sieci i zwiększyła patrole pod szkołami. Rzecznik powiedział wprost: "Nie ma żadnego challenge’u". Czyli ten straszny "hejt challenge" to fake news. Plotka. Nie ma żadnej zorganizowanej akcji. Uff. Kamień z serca. Ale... Ten prawdziwy challenge – hejt, który z sieci wychodzi do...
 AI też ma tremę? Dlaczego boję się, że mnie źle zrozumie Czerwona lampka się zapala. A ja... Nie, to nie jest znowu historia z radia. Choć trochę podobna. Rano, kawa w moim ulubionym kubku Monet. Tym z Panią z parasolką. Paruje. Za oknem 1 listopada. Zaraz kościół, groby, znicze. I w słuchawkach podcast. Słyszę zdanie, które mi zostaje w głowie na cały dzień. Mówi Michał Lidzbarski, facet od sztucznej inteligencji, założyciel Krajowego Centrum Badań Sztucznej Inteligencji. Mówi mniej więcej tak: najgroźniejsze jest to, że AI może nas źle zrozumieć. I że da się ją oszukać. Dlatego powinna sama robić tylko to, co da się cofnąć. I co nie wychodzi poza nasz komputer. 1. To "źle zrozumie" to ja znam z anteny. Mówisz do AI: "wyślij to do klienta". A ona rozumie: "wyślij do wszystkich klientów". I poszło. Tak jak słuchacz, który usłyszy tylko pół zdania. AI nie pyta. AI interpretuje. I tu jest strach. Bo intencja to nie to samo co komenda. 2. To "da się os...
 Zaczynamy dzień od kawy w naszym ulubionym kubku Monet. Dziś jest 1 listopada. Poranek jest cichy, lekko mglisty i bardzo listopadowy. Zanim wyruszymy w ważną podróż, mamy nasz mały rytuał – kawa. I to nie byle jaka, bo w kubku od Monet. Dostałam zestaw czterech kubków inspirowanych dziełami Claude'a Moneta, a każdy z nich to prawdziwe małe dzieło sztuki. Dziś na pierwszym planie są "Nenufary", czyli Lilie Wodne. Za oknem listopad w pełni, więc pamiętajcie – trzeba się dziś ciepło ubrać! Gruby sweter, płaszcz, szalik. Na cmentarzu spędzimy trochę czasu, a chłód szybko daje się we znaki. Po kawie, jak co niedzielę, idziemy do kościoła. A potem przychodzi ten najważniejszy moment 1 listopada – odwiedzanie grobów. Zapalimy znicze, pomodlimy się i powspominamy. Życzę Wam spokojnego i ciepłego – mimo chłodu – Dnia Wszystkich Świętych. Wizualizacja AI