czwartek, kwietnia 30, 2026

 Kolejny piękny dzień 

Dziś była naprawdę piękna, słoneczna pogoda, więc postanowiłam wybrać się do piekarni Kozielski. To wyjście miało dla mnie duże znaczenie. Dostałam zaproszenie na warsztacie i pomyślałam, że warto z niego skorzystać.


Usiadłam przy stoliku, zamówiłam kawałek ciasta i na chwilę zwolniłam tempo. Bez pośpiechu. Bez żadnych planów. Czasem to wystarczy.

Obserwowałam, jak ludzie wchodzą i wychodzą. Zwykły ruch, zwykły dzień. Wzięłam pierwszy kęs. Zatrzymałam się na moment. To była taka mała rzecz, a jednak poczułam spokój. Może nie potrzebujemy wielkich planów. Może wystarczy po prostu wyjść, usiąść i dać sobie chwilę wytchnienia. 

Po pracy wpadłam jeszcze do optyka, bo moje okulary się zepsuły. Niestety, przez kilka dni będę musiała się bez nich obejść. Wydaje się to drobiazgiem, ale naprawdę zmienia codzienność. Wszystko jest trochę mniej wyraźne. Ten dzień uświadomił mi jedną ważną rzecz: warto łapać małe momenty, kiedy tylko się da.

A ty? Czy dasz sobie dziś taki moment? Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dla siebie?


środa, kwietnia 29, 2026

Znasz to uczucie, kiedy przeglądasz telefon, w tle gra radio, a nagle jedno zdanie sprawia, że czas na chwilę staje w miejscu? Dziś, podczas audycji, usłyszałam o pogrzebie Litewki, i w tym momencie moje serce zabiło mocniej. Ogarnął mnie ogromny smutek. 

Bo to była osoba, która działała na tych samych zasadach co ja – osoba, która wierzyła w bezinteresowną pomoc i realne zmienianie świata.

Kiedy odchodzi ktoś, kto tak jak my walczył o dobro, czujemy się, jakby w pokoju zgasło światło. To nie tylko smutek po kimś znanym; to ból z powodu straty „brata w wierze”, kogoś, kto pokazał, że warto być dobrym. Ten żal jest jednak także sygnałem. Skoro ta strata tak boli, to znaczy, że nasza misja ma ogromne znaczenie. To, co robię ja i co robicie Wy, ma sens. Dobro nie znika; ono po prostu potrzebuje teraz naszych rąk, by mogło trwać dalej.

Dziś działam z podwójną siłą. Ku pamięci tych, którzy pokazali, że można. Wierzę, że każdy z nas może być iskrą, która zapali ogień dobra w świecie

. A Wy? Mieliście kiedyś tak, że strata kogoś, kto wydawał się obcy, dotknęła Was do głębi? Pamiętajcie, że każdy gest ma znaczenie i każdy dzień to nowa szansa na zmianę. Razem możemy uczynić świat lepszym miejscem!



 Mydło do brwi to absolutny hit w stylizacji, który pozwala uzyskać efekt laminacji bez wychodzenia z domu. Oprócz wspomnianych wersji kolorystycznych (czarnej i brązowej), najpopularniejszym wariantem jest mydło bezbarwne (transparentne). 

Główne rodzaje mydełek

  • Bezbarwne: Najbardziej uniwersalne, nie zostawia śladów i pasuje każdemu.
  • Koloryzujące: Delikatnie przyciemnia i optycznie zagęszcza rzadsze brwi.
  • Z dodatkami: Często wzbogacone o glicerynę lub olejek rycynowy dla pielęgnacji.

Dlaczego warto go używać?

  1. Ekstremalna trwałość: Trzyma włoski w ryzach przez cały dzień, lepiej niż żel.
  2. Efekt "Fluffy Brows": Pozwala wyczesać brwi do góry, nadając im objętości.
  3. Wydajność: Jedno opakowanie wystarcza na wiele miesięcy codziennego stosowania.
Jak nakładać, by uniknąć błędów?

Zwilż spiralkę:
Użyj odrobiny wody lub mgiełki utrwalającej.
Nabierz produkt: Nie przesadzaj z ilością, by uniknąć białego osadu.
Wyczesz brwi: Najpierw pod włos, a potem nadaj im docelowy kierunek.
Docisk: Dla efektu laminacji przyciśnij włoski czystym końcem pędzelka do skóry.

 Pamiętaj: Mydło najlepiej nakładać na samym początku makijażu, zanim nałożysz na twarz podkład czy puder.
 
Szczerze mówiąc, o mydle do brwi nie słyszałam absolutnie nic, dopóki nie wybrałam się do drogerii po zwykły żel utrwalający. Stałam przy półce, zastanawiając się, co wybrać, gdy podeszła do mnie ekspedientka i zapytała, na jakim efekcie mi zależy. Gdy powiedziałam, że chcę, by moje brwi w końcu przestały „opadać” w ciągu dnia, z uśmiechem zaproponowała mi właśnie mydło.

Początkowo byłam sceptyczna – mydło? Do brwi? Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę!

Dlaczego mydło wygrywa z żelem?

Jeśli tak jak ja szukasz sposobu na niesforne włoski, oto co musisz wiedzieć o tym produkcie:

Mocniejszy chwyt:
Żele często „poddają się” po kilku godzinach. Mydło zastyga i trzyma kształt brwi od rana do wieczora.
Efekt laminacji: Możesz wyczesać brwi pionowo do góry, co optycznie otwiera oko i daje efekt jak po profesjonalnym zabiegu.
Różne warianty: Oprócz klasycznego transparentnego, który jest całkiem niewidoczny, znajdziesz też wersje czarne i brązowe – idealne, jeśli chcesz przy okazji lekko podkreślić kolor.

Krótka instrukcja dla początkujących (to naprawdę proste!)

  • Przygotowanie: Delikatnie spryskaj spiralkę wodą lub tonikiem (nie namaczaj samego mydła zbyt mocno!).
  • Nabieranie: Potrzyj spiralką o kostkę mydła, aż nabierzesz niewielką ilość produktu o konsystencji pasty.
  • Stylizacja: Wyczesz brwi najpierw w dół, a potem zdecydowanym ruchem do góry i na zewnątrz.
  • Wykończenie: Jeśli chcesz, by brwi były „przyklejone” do skóry (jak po laminacji), dociśnij je na koniec trzonkiem pędzelka.
Moja rada: Jeśli na brwiach pojawi się biały nalot, oznacza to, że użyłaś za dużo wody lub za dużo produktu. Następnym razem nabierz go odrobinę mniej!
 
Czy Ty też, podobnie jak ja, odkryłaś ten kosmetyk przez przypadek, czy może używasz go już od dawna? Daj znać w komentarzu, jaki jest Twój ulubiony sposób na brwi!




wtorek, kwietnia 28, 2026

 Światowy Dzień Książki w rytmie „Off” – relacja ze spotkania

Kilka dni temu w Bibliotece Głównej w Jastrzębiu-Zdroju świętowaliśmy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich w wyjątkowy sposób. Gościliśmy autorki książki „Off” – Sylwię Strzelczak oraz Karolinę Marię Rossy. To nie była zwykła rozmowa o literaturze. To była głęboka wymiana myśli o świecie, który pędzi na złamanie karku.

O czym dyskutowaliśmy?

Podczas spotkania wspólnie szukaliśmy odpowiedzi na pytania, które dotyczą każdego z nas:

Skąd bierze się iskra?
Rozmawialiśmy o inspiracjach i tym, jak z chaosu myśli rodzi się gotowa twórczość.
Człowiek vs. AI. Przyjrzeliśmy się naszym relacjom ze sztuczną inteligencją. Czy to pomocne narzędzie, czy może zagrożenie dla ludzkiej wrażliwości?
Wyloguj się do życia. Poruszyliśmy tematy samotności, trudnych życiowych wyborów oraz tego, jak wirtualny świat powoli dominuje naszą codzienność.

Mam dla Was dwie wiadomości...

Zacznę od tej gorszej: niestety nie udało mi się zdobyć własnego egzemplarza książki do domowej biblioteczki (rozszarpaliście wszystko!).

 Ale jest i ta dobra wiadomość!

Książka „Off” jest już dostępna w zbiorach naszej Biblioteki Głównej. Jeśli chcecie sprawdzić, jak Sylwia i Karolina widzą naszą cyfrową rzeczywistość, koniecznie wpadnijcie ją wypożyczyć.

Coś jeszcze dla fanów technologii?

Jeśli temat sztucznej inteligencji Was zaciekawił, mam dla Was dodatkową polecajkę. Warto sięgnąć po książkę   Marketing przyszłości. Co zrobić, żeby sztuczna inteligencja była dla Ciebie zawodowym wsparciem, a nie zagrożeniem   To świetne uzupełnienie naszej dyskusji, które pokazuje, jak oswoić AI w pracy i nie dać się wygryźć z rynku.

A Ty jak radzisz sobie z nadmiarem technologii – potrafisz czasem po prostu być „Off”?

 Słońce za oknem zadziałało dziś na mnie jak najlepsza kawa. Nie było innej opcji – musiałam wyjść i złapać te kilka ciepłych promieni. Mój plan? Pełen relaks i zero pośpiechu.

Zaczęłam od powolnego spaceru po parku. Drzewa, śpiew ptaków i ten specyficzny zapach wiosny w powietrzu sprawiły, że od razu poczułam się lżej. Kiedy nogi trochę się zmęczyły, wylądowałam w przytulnej kawiarni. Duża herbata i kawałek obłędnego ciasta to był strzał w dziesiątkę – chwila tylko dla mnie, bez telefonu i stresu.

Później przyszedł czas na odrobinę zdrowia, czyli wizytę w inhalatorium. Głęboki oddech solankowym powietrzem zawsze stawia mnie na nogi i pomaga oczyścić głowę. A na deser? Nie mogłam sobie odmówić pierwszych w tym sezonie lodów! Wróciłam do domu z naładowanymi bateriami i uśmiechem na twarzy. Czasem takie proste popołudnie to wszystko, czego nam trzeba.

Co warto zobaczyć w Parku Zdrojowym?

Jastrzębski Park Zdrojowy to nie tylko drzewa, ale też kawał historii i nowoczesnego relaksu. Moje ulubione punkty to:

  • Dom Zdrojowy: Przepiękny, "szwajcarski" budynek, który jest wizytówką miasta.
  • Inhalatorium solankowe: Klimatyczna drewniana wiata (obok rzeźby Tańczącej Pary), gdzie poczujesz morską bryzę w środku Śląska.
  • Centralny plac z fontanną: Idealne miejsce na odpoczynek i zrobienie ładnych zdjęć.
  • Masnówka i Galeria Historii Miasta: Jeśli masz ochotę na odrobinę kultury w zabytkowych murach.
Gdzie zjeść coś dobrego?

W samym parku i jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdziesz kilka sprawdzonych miejsc:

Central Park:
Kawiarnia położona niemal w sercu parku. To tutaj możesz wpaść na moje wspomniane lody, rzemieślnicze desery i pyszną kawę z widokiem na zieleń.
Marago Cafe: Przy ulicy 1 Maja (tuż przy parku). Słyną z genialnych bajgli i klimatycznego wnętrza – idealne na „to ciastko i herbatę”.
Restauracja Parkowa: Jeśli po spacerze zgłodniejesz bardziej, to miejsce serwuje klasyczną kuchnię w pięknym otoczeniu.

Jak dojechać i gdzie zaparkować?

Dojazd do Parku Zdrojowego jest bardzo prosty, a park leży między ulicami 1 Maja i Witczaka.

Samochodem: Najlepiej szukać miejsca na ul. Witczaka. Znajduje się tam spory parking (częściowo płatny w dni robocze 9:00-17:00, ok. 2 zł za 30 min).

Komunikacją miejską: Wybierz autobusy jadące w stronę dzielnicy Zdrój (najbliższy przystanek to np. Jastrzębie-Zdrój Arki Bożka lub bliżej samego wejścia przy ul. 1 Maja

 Pamiętaj: W weekendy w parku bywa sporo ludzi, więc jeśli szukasz ciszy, najlepiej wybrać się rano!



poniedziałek, kwietnia 27, 2026

 „Diss na raka” – Jak Bedoes 2115 i Maja poruszyli Polskę i zebrali miliony

W świecie polskiego hip-hopu przyzwyczailiśmy się do luksusowych aut i tekstów o sukcesie. Jednak to, co wydarzyło się w ostatnich dniach, całkowicie zmienia zasady gry. Bedoes 2115 udowodnił, że muzyka ma moc, która ratuje życie.

Sama dowiedziałam się o całej akcji zupełnie przypadkiem. Mój brat pokazał mi zbiórkę Bedoesa i opowiedział o tym, co się dzieje w sieci. To niesamowite, jak takie informacje niosą się między nami – wystarczy jeden link przesłany przez kogoś bliskiego, żeby zdać sobie sprawę, że dzieje się coś wielkiego i ważnego.

Spotkanie, które zmieniło wszystko

Wszystko zaczęło się od Mai Mecan. Maja ma 11 lat i przeciwnika, z którym nikt nie powinien walczyć w tym wieku – białaczkę. Jej marzeniem było nagranie piosenki z Bedoesem. Raper nie tylko zaprosił ją do studia, ale wspólnie stworzyli manifest, który stał się głosem tysięcy dzieciaków na oddziałach onkologicznych. „Diss na raka” to utwór surowy i szczery – to wykrzyczana złość na chorobę 

Szalone wyzwanie Łatwoganga

Akcja nie stałaby się takim viralem, gdyby nie poświęcenie tiktokera  Łatwoganga. Postanowił on wesprzeć zbiórkę fundacji Cancer Fighters w unikalny sposób: zamknął się w pokoju i słuchał „Dissu na raka” w pętli przez 9 dni bez przerwy. Cała Polska śledziła jego transmisję, obserwując, jak licznik zbiórki przeskakuje o kolejne setki tysięcy złotych.

Lekcja empatii

Historia „Dissu na raka” pokazuje, że „rodzina 2115” to nie tylko fani rapu, ale potężna społeczność o wielkich sercach. Bedoes i Maja dali nam lekcję pokory i udowodnili, że w Internecie wciąż jest miejsce na czyste dobro.

Łatwogang - twórca zbiórki dla Fundacji Cancer Fighters - zaapelował do polityków, by 26 kwietnia stał się dniem walki z rakiem u dzieci i aby Sejm w ten sposób uhonorował akcję, a także walkę z chorobą toczoną przez wiele osób.

 Pomysł jest znakomity i na pewno można to powiązać z tą zbiórką - przekonywała w radiowej Jedynce pediatra i onkolog, a także posłanka Koalicji Obywatelskiej prof. Alicja Chybicka.

A ty jak się dowiedziałeś/aś o akcji?



Śląsk w żałobie. Łukasz Litewka uhonorowany Złotą Odznaką za Zasługi dla Województwa Śląskiego

Są wiadomości, w które trudno uwierzyć i które na moment zatrzymują świat w miejscu. Tragiczna śmierć Łukasza Litewki to ogromna strata nie tylko dla Sosnowca, ale dla całego regionu. Dziś, gdy żegnamy człowieka o niezwykłym sercu, władze województwa zdecydowały się na szczególny gest.
Najwyższe wyróżnienie dla wyjątkowego społecznika


Kapituła Odznaki Honorowej za Zasługi dla Województwa Śląskiego podjęła jednogłośną decyzję: Łukasz Litewka został pośmiertnie odznaczony Złotą Odznaką. To najbardziej prestiżowe wyróżnienie w naszym regionie, przyznawane tym, którzy swoją pracą i postawą trwale zmienili życie lokalnej społeczności. Radny sejmiku, Bartłomiej Kowalski, podkreślił w swoim wpisie, że to wyróżnienie jest symbolicznym podziękowaniem za lata bezinteresownej pomocy. Łukasz nie był tylko politykiem – był przede wszystkim społecznikiem, który każdą chwilę poświęcał drugiemu człowiekowi.

Tragedia, która nie powinna się wydarzyć


Przypomnijmy, że życie 36-letniego posła zostało brutalnie przerwane w czwartkowe popołudnie. Podczas jazdy rowerem w Dąbrowie Górniczej doszło do fatalnego w skutkach wypadku. Kierowca samochodu, który potrącił posła, przyznał się do winy i usłyszał zarzuty.

Choć Łukasza nie ma już wśród nas, wartości, które promował – empatia, solidarność i niezłomność – pozostaną żywe. Złota Odznaka jest dowodem na to, że region nigdy nie zapomni o jego działalności charytatywnej i wielkim sercu dla mieszkańców Śląska i Zagłębia.

Odszedł człowiek, który udowodnił, że polityka może mieć ludzką twarz. Odpoczywaj w pokoju, Łukaszu. "Społecznik", "dobry człowiek", "miłośnik zwierząt" - tak politycy wspominają posła Łukasza Litewkę. Podkreślają jego zaangażowanie w pomoc ludziom i zwierzętom.



 Promienie słońca i ciepło, które podajemy dalej

Są takie dni, kiedy świat zdaje się szeptać, że wszystko będzie dobrze. Dzisiaj, gdy tylko poczułam na twarzy pierwsze ciepłe promienie słońca, wiedziałam, że to nie będzie zwykły dzień za biurkiem. W połowie pracy po prostu musiałam wyjść. Choćby na chwilę, na ten jeden krótki spacer, by poczuć, że żyję . Słońce miało dziś niesamowitą moc – rozpuszczało stres i przypominało, że wiosna to nie tylko pora roku, ale przede wszystkim stan ducha.

Ciche prośby o miłość

Prawdziwe ciepło poczułam jednak dopiero po pracy. Wzięłam pod pachę kocyki i zapas karmy, by odwiedzić te, które głosu nie mają – nasze lokalne koty sieroty. Serce mi pękło i zrosło się na nowo w tej samej chwili. Patrzyłam na te ufne, choć skrzywdzone przez los stworzenia i myślałam o tym, jak niewiele trzeba, by zmienić czyjś świat. Miękki kocyk, pełna miska i poczucie, że ktoś o nich pamięta – dla nich to całe królestwo. W ich wdzięcznych spojrzeniach znalazłam więcej słońca niż na bezchmurnym niebie.

Droga do domu pełna przemyśleń

Zamiast pośpiechu i zgiełku miasta, wybrałam spacer do domu. Szłam powoli, celebrując każdą minutę tego dnia. Wróciłam z lekkim zmęczeniem w nogach, ale z ogromnym spokojem w duszy.

 Dobro wraca. Dzisiaj wróciło do mnie w postaci pięknej pogody i poczucia, że zrobiłam coś, co naprawdę ma znaczenie. Nie bójmy się dzielić tym, co mamy – nawet najmniejszy gest może być dla kogoś słońcem w środku zimy.

             Przytulam Was ciepło i życzę, byście też znaleźli dziś powód do uśmiechu.

„A jak jest u Was? Czy udało Wam się ostatnio zrobić coś małego dla innych (tych dwu- lub czworonożnych)? Dajcie znać, takie historie zawsze poprawiają humor!”


niedziela, kwietnia 26, 2026

 W większości polskich miast, w hołdzie pamięci śp. Łukasza Litewki, zjednoczyliśmy się w wyjątkowym celu. Organizujemy zbiórki karmy, koców i innych niezbędnych rzeczy dla schronisk oraz fundacji. To najpiękniejszy pomnik, jaki możemy mu wystawić – kontynuacja jego misji ratowania tych, którzy nie potrafią prosić o pomoc.

Nie bądźmy gorsi. Pokażmy, że potrafimy się zmobilizować i wspólnie zrobić coś wielkiego. Łukasz wielokrotnie udowadniał, że małe gesty wielu osób mogą zdziałać cuda. Dziś to my mamy pałeczkę. Każda puszka karmy, każdy ciepły koc czy udział w licytacji na grupach takich jak bazarek „ Koty Sieroty” to realna pomoc dla zwierząt, które zostały skrzywdzone przez los.

Róbmy dalej dobro, bo w ostatecznym rozrachunku tylko ono naprawdę się liczy. To jedyny ślad, który zostaje po nas na zawsze. Już teraz z całego serca dziękujemy wszystkim organizatorom, wolontariuszom i darczyńcom. Wasze zaangażowanie pokazuje, że dobro ma ogromną moc i potrafi zarażać. Jesteście po prostu niesamowici!

Jak wiecie, los zwierząt nigdy nie był mi obojętny. Ja również aktywnie pomagam i włączam się w te działania – jutro osobiście dostarczam zapas karmy i ciepłe koce dla potrzebujących mruczków. Dodatkowo działam na bazarkach, licytując fanty, z których dochód ratuje zdrowie i życie podopiecznych fundacji. Robię to, bo wierzę, że każdy z nas ma w sobie moc, by zmieniać świat na lepsze.

Jak możesz pomóc już teraz?
  • Przekaż dary – karma (szczególnie ta z dobrym składem), koce i ręczniki są zawsze na wagę złota.
  • Licytuj na bazarkach – to realne fundusze na leczenie i operacje podopiecznych fundacji.
  • Udostępnij tę wiadomość – niech apel o pomoc dotrze do jak największej liczby osób o wielkich sercach.


 Drugi dzień świętowania i słońce, które wie, co dobre! 

Mówią, że urodziny ma się raz w roku, ale my uznaliśmy, że jeden dzień to zdecydowanie za mało na taką dawkę pozytywnej energii! Dziś mija drugi dzień naszych radiowych urodzin, a atmosfera w studio jest tak gorąca, że termometry ledwo nadążają. Zresztą, wystarczy spojrzeć za okno. Od samego rana wita nas przepiękne słońce! Mamy wrażenie, że pogoda postanowiła wręczyć nam najlepszy możliwy prezent. A skoro aura dopisuje, to grzechem byłoby nie podzielić się tą radością z Wami.

Dlaczego warto być dziś z nami?

Urodziny w Radio W Nienagannym Stylu to nie tylko cyferki w kalendarzu. To przede wszystkim:
Muzyka, która niesie: Wybieramy dziś same numery „z górnej półki” – takie, które idealnie pasują do kawy wypitej w pełnym słońcu. Wyciągamy z szuflad najzabawniejsze wpadki i historie z życia redakcji, których nie słychać na co dzień. Pamiętajcie to Wy tworzycie to miejsce. Bez Waszych telefonów, wiadomości i wspólnego nucenia pod nosem, to radio byłoby tylko zestawem kabli i mikrofonów.

Wpadnijcie do nas (nie tylko w eterze!)

Jeśli macie chwilę przerwy, wystawcie twarze do słońca, odpalcie naszą aplikację lub nastawcie odbiorniki. Chcemy, żeby ten dzień był dla Was tak samo radosny, jak dla nas. Dajcie znać w komentarzach, czego życzycie nam na kolejne lata! A może macie jakąś ulubioną piosenkę, która kojarzy Wam się z naszym radiem? Piszcie śmiało – dziś świętujemy wspólnie!
                                                       Do usłyszenia na fali!




sobota, kwietnia 25, 2026

 Więcej niż tylko mikrofon: Czego nauczyło mnie radio i ludzie, których tam spotkałam

Kiedy po raz pierwszy usiadłam przed radiowym mikrofonem, Radio W Nienagannym Stylu  nie spodziewałam się, że ta przygoda tak bardzo mnie zmieni. Dziś wiem, że radio to nie tylko fale eteru i muzyka w tle. To szkoła charakteru, lekcja pokory i niesamowita podróż w głąb siebie. Moja droga do profesjonalizmu w tej branży była pełna wyzwań, ale dzięki wsparciu mentorów stała się jedną z najbardziej inspirujących lekcji w moim życiu.

Lekcja 1: Głos to coś więcej niż technika

Na początku myślałam, że w radiu chodzi głównie o nienaganną dykcję. Szybko jednak zrozumiałam, że słuchacz wyczuje każdy fałsz. Kluczową rolę w tej przemianie odegrali Bartek i Ania. To dzięki nim zrozumiałam, że:
  • Klarowność myśli jest ważniejsza niż skomplikowane słownictwo.
  • Przekonywanie opiera się na autentyczności, a nie tylko na ładnym brzmieniu głosu.
  • Emocje są tym, co buduje most między prowadzącym a słuchaczem.
Każda wspólna sesja nad dykcją była dla mnie otwarciem oczu. Bartek pokazał mi, że poprawne mówienie to technika, ale to, jak ożywiamy te słowa, zależy od naszej pasji.

Lekcja 2: Potęga mentoringu i determinacji
W świecie mediów łatwo poczuć się zagubionym, ale ja miałam szczęście trafić na ludzi, dla których praca to misja. Bartek i Ania zawsze znajdowali dla mnie czas, dzieląc się bezcennymi wskazówkami. Ich podejście nauczyło mnie, że:
  • Pasja jest zaraźliwa – kiedy pracujesz z ludźmi, którzy kochają to, co robią, sam zaczynasz mierzyć wyżej.
  • Ciężka praca popłaca – profesjonalizm nie przychodzi z dnia na dzień, to wynik setek godzin ćwiczeń i wyciągania wniosków z błędów.
 Lekcja 3: Odważ się być sobą
Najważniejszą rzeczą, jaką wyniosłam z tej współpracy, jest odwaga do bycia sobą. Radio to forma sztuki, która wymaga wniesienia własnego, unikalnego spojrzenia. Mentorzy z administracji uświadomili mi, że moja osobowość jest moim największym atutem. Dzięki temu dziś czuję się pewnie przed mikrofonem – nie próbuję nikogo naśladować, po prostu dzielę się sobą.


Jestem ogromnie wdzięczna za tę wspólną podróż. Administracja i moi mentorzy byli nieocenionym wsparciem, które na zawsze pozostanie w moim sercu. Dzięki nim stałam się lepszą wersją samej siebie – nie tylko jako radiowiec, ale jako człowiek .Z entuzjazmem patrzę w przyszłość. Świat radia wciąż ma przed mną wiele tajemnic, a ja jestem gotowa na każde nowe wyzwanie!

"A co Wy sądzicie o moich ostatnich audycjach? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii – co sprawia, że zostajecie ze mną na dłużej?"


Pozostając w klimacie emocji i szczerości, polecam Wam fantastyczną płytęTo kawał świetnej muzyki, która idealnie współgra z refleksyjnym nastrojem.  7 uczuć. Piosenki Marka Koterskiego

 Dziś Nasze Radio świętuje swoje siódme urodziny! To naprawdę wyjątkowy moment, który zasługuje na huczne obchody. Sto lat dla naszej radiowej ekipy, która każdego dnia dostarcza Wam niezapomnianych wrażeń i emocji. Siedem lat to piękny wiek – to czas, kiedy z dzieciństwa wkraczamy w dorosłość, ale wciąż mamy w sobie mnóstwo energii, którą chętnie dzielimy się z naszymi słuchaczami.


Przez te wszystkie lata stworzyliśmy nie tylko programy pełne pasji i zaangażowania, ale także zbudowaliśmy społeczność, która łączy ludzi z różnych zakątków naszego kraju. Nasze Radio stało się miejscem, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie – od najnowszych hitów po audycje tematyczne, które poruszają ważne społecznie kwestie.

W dniu naszych urodzin chcemy serdecznie podziękować Wam, drodzy słuchacze, za to, że jesteście z nami. Wasze wsparcie i zaangażowanie są dla nas największym motywatorem do dalszej pracy. To dzięki Wam możemy się rozwijać i tworzyć jeszcze lepsze treści.

Z tej okazji przygotowaliśmy wiele niespodzianek! Słuchajcie Naszego Radia, bo czeka na Was wyjątkowy program pełen atrakcji oraz konkursów z fantastycznymi nagrodami. To wszystko po to, aby wspólnie celebrować ten radosny dzień. Zostańcie z nami, bo przed nami wiele kolejnych lat pełnych muzyki, emocji i niezapomnianych chwil!

Jeszcze raz – sto lat dla Naszego Radia!


piątek, kwietnia 24, 2026

 Wizyta w Krakowie była wyśmienita! Odwiedziłam parę niesamowitych miejsc, którymi po prostu muszę się z Wami podzielić. To miasto ma w sobie magię, która sprawia, że chce się do niego wracać.

Poniżej znajdziecie relację z mojego wyjazdu oraz praktyczny poradnik, jak najwygodniej dotrzeć do stolicy Małopolski.

 Co urzekło mnie w Krakowie?

  • Rynek Główny i Sukiennice – tętniące życiem serce miasta, gdzie kawa smakuje najlepiej.
  • Zamek Królewski na Wawelu – potęga historii i piękny widok na zakola Wisły.
  • Klimatyczny Kazimierz – artystyczna dzielnica pełna nastrojowych knajpek i galerii.
  • Planty – zielony pierścień wokół centrum, idealny na relaksujący spacer.
Jak dojechać do Krakowa?

Do Krakowa dotrzecie bez problemu z każdego zakątka Polski. Wybierzcie opcję najlepszą dla siebie:

  •  Pociągiem (Najwygodniej)
Pociągi Pendolino z Warszawy jadą nieco ponad 2 godziny.
 Dworzec Kraków Główny leży w samym centrum miasta.
Komfort: Wysiadacie i od razu możecie zwiedzać, bez stania w korkach.

  •  Samochodem (Najbardziej elastycznie)
Z północy i południa: Trasa S7 łączy Kraków z Warszawą oraz z Tatrami.
Ze wschodu i zachodu: Autostrada A4 zapewnia szybki dojazd od strony Wrocławia czy Rzeszowa.
 Pamiętajcie, że w centrum Krakowa obowiązuje płatna strefa parkowania.

  • Autobusem (Budżetowo)
Siatka połączeń: Przewoźnicy tacy jak FlixBus oferują kursy z wielu miast.
Dworzec: Autobusy zatrzymują się na MDA, tuż obok dworca kolejowego.

 Jeśli planujecie intensywne zwiedzanie, warto kupić bilet sieciowy na komunikację miejską (tramwaje w Krakowie dowiozą Was wszędzie!).




wklejone za pomocą ai. Ponieważ nie pozwolono mi samej 
zrobić zdjęcia


Moja pamiątka z Krakowa

Z przyjacielem