Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Dlaczego mamy 500 znajomych na Facebooku, a mimo to czujemy się samotni? Wczoraj stałam w kolejce w sklepie w Jastrzębiu i tak się rozglądałam.- Sześć osób, sześć telefonów. zero spojrzeń. I nagle poczułam takie ukłucie. Bo sama czasem tak robię. Ty też pewnie czasem to robisz. Mamy 500 znajomych na Facebooku, 300 obserwujących na Instagramie, 100 lajków pod zdjęciem z kawą. A potem przychodzi wieczór. Telefon milknie. I nagle robi się... pusto. Dlaczego tak się dzieje? Bo żaden lajk nie zapyta "czy zjadłaś coś ciepłego?" Żaden komentarz "super wyglądasz" nie przytuli. Żadna rolka nie usiądzie z Tobą w kuchni, gdy masz gorszy dzień. W internecie stworzyliśmy sobie takie małe bańki. Każdy w swojej. Ja w swojej radiowej, Ty w swojej. I niby jesteśmy razem, a tak naprawdę osobno. Psycholodzy mówią, że to jest największy problem 2026 roku. Samotność w tłumie lajków. I ja w to wierzę. Wiesz, co ja robię, żeby wyjść z tej bańki? Dlatego ja. Staram się pierwsza mówić ...
Rudy Raciborskie - miejsce, gdzie czas zwalnia. Mój pomysł na idealną wycieczkę na Śląsku Są takie miejsca na Śląsku, które po przekroczeniu ich granic od razu sprawiają, że czujesz się jak w innym świecie. Rudy to jedno z nich. To mała miejscowość w gminie Kuźnia Raciborska, która kryje w sobie tyle spokoju i historii, że można tam spędzić cały dzień, nie mając ochoty wracać. 1. Opactwo, które zachwyca -  Sercem Rud jest oczywiście Pocysterski Zespół Klasztorno-Pałacowy. To dawne, romańsko-gotyckie opactwo cystersów, które dziś pełni rolę Sanktuarium Matki Boskiej Pokornej. Nie musisz być historykiem, by poczuć jego wyjątkowy klimat. Grube mury, urokliwy dziedziniec i park z XVII wieku - to idealne miejsce na chwilę ciszy dla siebie. To jedno z najpiękniejszych miejsc w zachodniej części naszego województwa. 2. Lasy, które leczą głowę-  Rudy to brama do czegoś naprawdę wyjątkowego - Parku Krajobrazowego Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich. To nie jest zwykły las....
Czy lubisz wczesne poranki? Przekonaj się, dlaczego warto wstać o świcie i jak te pierwsze promienie słońca mogą dodać ci energii na cały dzień. Oto prosty rytuał, który pomoże ci dobrze zacząć dzień.                Pierwsze promienie słońca - dlaczego warto wstać zanim obudzi się miasto?  Kiedy miasto jeszcze śpi, a na niebie zaczyna pojawiać się to złote światło, czuję, że nadchodzi coś wyjątkowego. Czy znasz ten moment? Ulice są puste, panuje cisza, a słońce delikatnie sygnalizuje, że czas na nowy początek. To najpiękniejsza pora dnia. A Ty? Już na nogach? Udało Ci się dzisiaj poczuć te pierwsze, magiczne promienie słońca na twarzy? To uczucie jest nie do opisania - chwila tylko dla siebie, zanim poranny zgiełk, kawa, obowiązki i cała codzienna rutyna wciągną nas na dobre. Właśnie takie poranki uwielbiam najbardziej. To idealny czas na krótki oddech, na wdzięczność, na nastawienie się na cały dzień. Bez pośpiechu. Bez telefonu w ręku. Tylk...
. Rób swoje, a ludzie i tak będę gadać. Nie, aby nie mieć o czym. Znasz to przysłowie? Ja przez całe życie bałam się tego gadania. Naprawdę.  Bałam się elektroniczne sandały, bo co, jeśli ktoś na mnie spojrzały? Bałam się napisać pierwszy post na blogu, bo co, jeśli ktoś się zaśmieje, że Iza z Jastrzębia bawi się w pisanie? Bałam się powiedzieć, że marzę o czymś więcej. Wiesz, czego się nauczyłam przez te wszystkie lata spędzone przy mikrofonie i może nadal się uczę w życiu?  Że ludzie i tak będę gadać. Kiedy siedzisz cicho w domu - powiedz, że nic nie jesteś i jesteś nudna. Kiedy zaczniesz działać - powiedz, że się wymądrzasz i na pomoc w uwagach. Kiedy jesteś miła i pomocna - to jesteś naiwna. A gdy w końcu powiesz „nie ” - nagle staje się gwiazdą. Znasz to? Prawda, że ​​tak? To po co się zużywać? Ja już się nie przejmuję. Skoro i tak będę gadać, to niech gadają o tym, Niech gadają. Bo ja w tym czasie ŻYJĘ. A nie tylko istnieję. Dzisiaj powiem ci to samo - zrób to, co odkł...
 Dziś miałam wolne w pracy i pomyślałam, że to idealny moment, żeby poświęcić czas tylko dla siebie. Bez pośpiechu, bez ciągłego zerkana na zegarek. Wstałam dość wcześnie, bo wiedziałam, że później zrobi się naprawdę gorąco. Postanowiłam, że zakupy zrobię tylko z samego rana. Od jakiegoś czasu moje stare sandały dawały mi się we znaki. Ciągle gdzieś uciskały, obcierały, a przy takich temperaturach to już w ogóle nie dało się w nich chodzić. Cel był jasny: znaleźć coś wygodnego. I udało się! Wybór padł na klasyczne, granatowe sandały. Miękkie, przewiewne, z zakrytym przodem. Takie, w których stopa może oddychać, a jednocześnie wyglądają elegancko. Rozmiar idealny, nic nie ciśnie. Wróciłam do domu z uśmiechem na twarzy, czując, że poranek został dobrze wykorzystany. Czasem takie drobne rzeczy, jak nowa, wygodna para butów, potrafią poprawić cały dzień. Teraz odpoczywam, piję dużo wody, bo na dworze robi się naprawdę gorąco, i szykuję się na wieczór. Przypominam, że o 18:00 słyszymy s...
Dziś miałam swój pierwszy dzień w pracowni witrażu i muszę powiedzieć, że był naprawdę udany! Na początek, jak to zwykle bywa w pierwszym dniu, przeszliśmy przez zasady. Nasza i nstruktorka przypomniała nam o wszystkich zasadach BHP i innych ważnych sprawach organizacyjnych. Choć to tylko formalności, to jednak są niezbędne, żeby czuć się komfortowo i bezpiecznie. Potem, żeby nie siedzieć zbyt długo w jednym miejscu, poszliśmy na krótki spacer. I tu niespodzianka - w piekarni nasza instruktorka kupiła każdemu z nas małego pączka! Taki drobny gest, a od razu dzień staje się lepszy. Muszę przyznać, że witraż i pączek to świetne połączenie. Z powodu tych strasznych upałów, szefowa postanowiła zwolnić nas dzisiaj trochę wcześniej. Nie będę ukrywać, że bardzo się ucieszyłam, bo ten żar naprawdę daje w kość. A w drodze powrotnej jeszcze jedna mała radość - odebrałam w Rossmannie mój upominek z akcji "Zdmuchnij pianę" . Lubię takie małe niespodzianki po drodze. To był dobry st...
Ludzie, czy Wy też jeszcze nie możecie złapać oddechu?! Bo ja tak. Właśnie skończył się finał Ligi Narodów i Polska pokonała USA 3:2! I to jak! To nie był mecz. To był rollercoaster. Taki, po którym masz ochotę i płakać, i krzyczeć z radości. Zaczęliśmy pięknie - pierwszy set dla nas 25:21. Myślę sobie: idzie jak burza, będzie gładko. A gdzie tam. Amerykanie to Amerykanie. Nigdy się nie poddają. Drugi set 23:25 dla nich. Trzeci set to już w ogóle thriller - graliśmy na przewagi, serce w gardle, i przegrywamy 25:27. I w tym momencie 90% ludzi pomyślało: no dobra, to koniec. Czwarty set to była walka o życie. Każdy punkt wyszarpany. Każdy blok to był krzyk całej hali. Wygrywamy 25:23 i doprowadzamy do tie-breaka. A w tie-breaku... w tie-breaku włączyli po prostu tryb turbo. 15:10 i złoto jest nasze! Co za drużyna. Co za charakter. Przegrywali 1:2 w setach, wracają i wygrywają finał z USA na oczach całego świata. Dziś nie ma znaczenia kto ile skończył ataków. Dziś liczy się tylko to, że ...