Przejdź do głównej zawartości

Posty

 3 lekcje z pracy, które zabrałam ze sobą do domu  Jest godzina 14:30 zamykam laptopa, wychodzę z budynku i przez pierwsze 5 minut w głowie mam nadal tabelki, maile i to zdanie "jeszcze to skończymy jutro". Wsiadam do autobusu i patrzę na Jastrzębie. I dopiero wtedy do mnie dociera, że każdego dnia zabieram do domu coś więcej niż torbę z kanapkami. Zabrałam trzy lekcje. Nie ma ich w podręcznikach. Dostałem je od ludzi, od gorszych dni i od tych dni, kiedy o 10 rano marzyłem już o kocyku i Netflixie. I co najciekawsze - bardziej przydają się w domu niż w samej pracy. *1. Cierpliwość to mięsień. Trzeba go ćwiczyć* W pracy nie ma opcji, żeby trzasnąć drzwiami. Uczysz się liczyć. Do 10. Czasem do 50. Uczysz się, że klient nie zawsze ma rację, ale zawsze trzeba mu odpowiedzieć spokojnie. Że system się zawiesi w najgorszym momencie. Że ktoś zada Ci to samo pytanie trzeci raz w tym tygodniu.               Na początku mnie to gotowało. Teraz już nie....
 Lemoniada DrWitt z elektrolitami - moje pierwsze wrażenie! Czy to hit na upały? Dziś wpadła mi w ręce zupełna nowość - lemoniada #DrWitt z dodatkiem elektrolitów. Przyznam, że wzięłam ją z czystej ciekawości. Stojąc w sklepie w ten upał, szukam zawsze czegoś, co nie tylko orzeźwi, ale też da coś więcej niż sam cukier i bąbelki. Wybrałam smak jagoda i cytryna, bo to połączenie od razu mnie kupiło. Słodka, letnia jagoda plus kwaśna, orzeźwiająca cytryna? Brzmiało jak idealny duet na lato. I powiem Wam, to nie jest zwykła lemoniada ze sklepu. Co ją wyróżnia? Po pierwsze skład. W środku znajdziemy to, czego latem naprawdę nam brakuje: magnez, wapń i cynk oraz witaminy. A do tego producent nie dodaje konserwantów ani słodzików. Czyli pijesz coś smacznego, a przy okazji uzupełniasz to, co tracisz w czasie upałów. Dla mnie - idealnie. Jest ona  dla każdego, kto w upały szuka czegoś lżejszego niż słodkie napoje gazowane, ale smaczniejszego niż sama woda. Na spacer, do pracy, po tren...
  13 sierpnia - Dzień Osób Leworęcznych. Dlaczego leworęczność to nie wada? Witamy w czwartek! Sierpień mija w ekspresowym tempie, niepostrzeżenie zbliżamy się do jego półmetka. Dziś w kalendarzu nietypowe, ale bardzo sympatyczne święto - 13 sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych. Zdecydowana większość populacji to osoby praworęczne. To naturalne uwarunkowanie biologiczne. Szacuje się jednak, że od 8 do 15% ludzi na świecie znacznie sprawniej posługuje się lewą ręką. W naszym kraju ten odsetek wynosi około 8 procent. Wbrew stereotypom, leworęczność nie przeszkadza w robieniu wielkiej kariery. W gronie mańkutów jest mnóstwo światowych ikon: Barack Obama, Bill Gates, Robert De Niro, Tom Cruise, Jim Carrey, Lady Gaga czy Eminem. Nie brakuje ich też w Polsce - lewą ręką posługiwali się m.in. Andrzej Wajda, Jerzy Pilch, Krzysztof Penderecki, a dziś robi to np. Joanna Brodzik i Katarzyna Glinka. Warto przypomnieć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu leworęczność była ...
 Niecodzienne spotkanie słońca i księżyca . Pamiętam, jak kiedyś miałam okazję je zobaczyć, i to wspomnienie wciąż jest żywe w mojej pamięci. Byłam wtedy w drodze między biblioteką a warsztatami. To był jeden z tych dni, które na pierwszy rzut oka nie zapowiadały nic nadzwyczajnego. Lista zadań w ręku, telefon w dłoni, a myśli już gdzie indziej. Szłam znaną mi drogą, którą pokonywałam setki razy. I nagle, bez żadnego powodu, zatrzymałam się. Nie dlatego, że coś mnie powstrzymało, ale dlatego, że niebo przyciągnęło moją uwagę. Po jednej stronie drogi - słońce. Ciepłe, jasne, dzienne, takie oczywiste. Po drugiej - księżyc. Blady, cichy, jakby nieśmiały, że pojawił się w środku dnia. Dwa ciała niebieskie, które według wszelkich zasad powinny się mijać. A jednak tego dnia postanowiły się spotkać. Nade mną. Właśnie w tej drodze między biblioteką a warsztatami. Pamiętam, że uśmiechnęłam się do siebie. Ludzie mijali mnie, spiesząc się w swoje sprawy, a ja stałam na środku chodnika, zapatr...
 20 groszy i 19 złotych - mała lekcja o granicach Dziś szłam z WTZ do sklepu. Zwykły dzień, zwykła droga. Miałam kupić sweter. Po drodze spotkałam Panią, która prosiła o 20 groszy. Pomyślałam - dlaczego nie, pomogę. Dałam. To był mój dobry gest. Chwilę później usłyszałam: "A 19 złotych masz?". Zamurowało mnie. 19 złotych to dla mnie już dużo. To nie jest 20 groszy. Nie dałam. Odeszłam bez słowa, bo nie wiedziałam, co powiedzieć. Czułam się głupio. Dopiero w domu zrozumiałam, że nie zrobiłam nic złego. Pomaganie jest piękne i ważne. Ale stawianie granic jest tak samo ważne. Mam prawo powiedzieć "nie". Mam prawo odejść. Nie muszę tłumaczyć się każdemu i nie muszę dawać pieniędzy, jeśli nie chcę lub nie mogę. Czasem 20 groszy to gest serca. A czasem 19 złotych to moment, w którym trzeba zadbać o siebie. Wróciłam do domu z nowym swetrem w niebieskie róże. Jest miękki, jasny i bardzo mi się podoba. I z nową lekcją w głowie. Sweter w niebieskie róże pochodzi marki  Ebelie...
Dziś w pracy mieliśmy naprawdę luźny i spokojny dzień. Bez pośpiechu, bez stresu.  Pomagałam naszej instruktorce w zakupach – takie zwykłe, organizacyjne sprawy, ale ja naprawdę lubię takie dni. Można pogadać, pośmiać się, a przy okazji czuję, że jestem potrzebna. A przy okazji zakupów udało mi się znaleźć coś fajnego dla siebie. Wiecie, jak to bywa – niby idziesz pomóc, a nagle coś przyciąga twoją uwagę i myślisz: "o, to muszę mieć!".  Były też pochwały, co zawsze niesamowicie cieszy i motywuje do dalszej pracy. Takie małe słowa potrafią naprawdę poprawić nastrój na cały dzień. Lubię takie dni w pracy. Spokojne, pełne życzliwości, z fajnymi ludźmi wokół. Czasami właśnie te luźniejsze chwile są najlepsze.   Mieliśmy przyjemność gościć u nas Panią z PFRON-u. Spędziła czas w naszej pracowni, rozmawiała z nami i miała okazję zobaczyć, jak wygląda nasza codzienna praca. Atmosfera była naprawdę miła i swobodna, bez żadnego stresu.
 Zgubiłam telefon! I odzyskałam dzięki aniołowi w ludzkiej skórze Kochani, musicie poznać historię z dziś , bo do tej pory nie mogę uwierzyć, że tak się to skończyło. Zgubiłam telefon. Tak po prostu. Wyszłam, gdzieś odłożyłam, z roztargnienia zostawiłam i dopiero po godzinie zorientowałam się, że go nie mam. Serce stanęło. Wiecie, jak to jest - całe życie w tym małym pudełku. Zdjęcia, kontakty, moje radio, wszystko. Okazało się, że znalazła go ciocia mojej koleżanki i od razu oddała. Bez kombinowania, bez "a może nagroda". Po prostu uczciwie. Jeszcze są tacy ludzie! Ciocia - jesteście wielką inspiracją, dziękuję jeszcze raz z całego serca!  Przyznaję się bez bicia - wcześniej latałam z telefonem bez żadnego zabezpieczenia. Teraz już mam . hasło, ale nauczka na całe życie. Także morał z tej historii jest jeden: róbcie blokady i wierzcie w dobrych ludzi, bo naprawdę są wśród nas.