Dziś miałam swój pierwszy dzień w pracowni witrażu i muszę powiedzieć, że był naprawdę udany! Na początek, jak to zwykle bywa w pierwszym dniu, przeszliśmy przez zasady. Nasza i nstruktorka przypomniała nam o wszystkich zasadach BHP i innych ważnych sprawach organizacyjnych. Choć to tylko formalności, to jednak są niezbędne, żeby czuć się komfortowo i bezpiecznie. Potem, żeby nie siedzieć zbyt długo w jednym miejscu, poszliśmy na krótki spacer. I tu niespodzianka - w piekarni nasza instruktorka kupiła każdemu z nas małego pączka! Taki drobny gest, a od razu dzień staje się lepszy. Muszę przyznać, że witraż i pączek to świetne połączenie. Z powodu tych strasznych upałów, szefowa postanowiła zwolnić nas dzisiaj trochę wcześniej. Nie będę ukrywać, że bardzo się ucieszyłam, bo ten żar naprawdę daje w kość. A w drodze powrotnej jeszcze jedna mała radość - odebrałam w Rossmannie mój upominek z akcji "Zdmuchnij pianę" . Lubię takie małe niespodzianki po drodze. To był dobry st...
wszystko co związane z dziennikarstwem