czwartek, marca 26, 2026

 Wczoraj postanowiłam wziąć na warsztat umiejętność robienia stokrotek, krok po kroku. Usiadłam przy stole, zebrałam wszystkie potrzebne materiały i zaczęłam od podstaw. Każdy ruch, każda decyzja mają ogromne znaczenie. Jeśli coś zostanie zrobione niedokładnie, kwiat traci swój urok i kształt. Dlatego staram się być bardzo uważna.

Szybko zauważam, że praktyka czyni mistrza. Obserwuję, próbuję, a potem powtarzam. Ta dokładność przynosi efekty! Z każdą kolejną stokrotką widzę, jak efekt mojej pracy staje się coraz lepszy. Już po jednym dniu dostrzegam postęp – moje ręce zaczynają pracować coraz pewniej.

Czy zdarza ci się robić coś z taką samą pasją i zaangażowaniem? Czy potrafisz dokończyć zadanie z precyzją, czy może wolisz działać szybko, ale mniej starannie? Warto przemyśleć, co jest dla nas ważniejsze – tempo pracy czy jakość wykonania.

W końcu każdy z nas ma swoje umiejętności – coś, w czym się rozwijamy i co sprawia nam radość. Może to być sztuka robienia stokrotek, gotowanie, malowanie czy jakakolwiek inna pasja. Kluczowe jest, aby włożyć w to serce i dążyć do perfekcji. To właśnie ten proces uczenia się i doskonalenia sprawia, że osiągamy coraz lepsze rezultaty i stajemy się lepsi w tym, co robimy

                   . A ty? Jakie "umiejętności" rozwijasz w swoim życiu?



środa, marca 25, 2026

 Sekret udanego urlopu w Ustroniu? Zasada „3x1”, czyli jak odpocząć bez spiny

Ostatnio odwiedziłem Ustroń i przypomniałem sobie o mojej złotej zasadzie. Zamiast biegać od atrakcji do atrakcji z zegarkiem w ręku, postawiłem na prostotę. Uważam, że to jedyny sposób, by wrócić z wyjazdu naprawdę wypoczętym, a nie jeszcze bardziej „zajechanym”.

Moja recepta? Tylko trzy proste rzeczy każdego dnia. Reszta? Sama się ułoży!

1. Jedno konkretne miejsce: Równica (albo Czantoria)
Nie planuj zdobycia wszystkich szczytów w jeden weekend. Wybierz jedno miejsce. Jeśli to Równica, wjedź lub wejdź na górę, usiądź w schronisku, podziwiaj panoramę i wypij herbatę. Bez pośpiechu. Poczuj ten moment, kiedy jesteś nad miastem i nic nie musisz. Jedno mocne wspomnienie wystarczy, by dzień był „zaliczony”.

2. Jeden spacer: Bulwary nad Wisłą

Ustroń ma to szczęście, że ma rzekę. Zaplanuj sobie jeden porządny spacer wzdłuż Wisły. To nie musi być wyczynowa trasa. Idź tam, gdzie szumi woda, popatrz na charakterystyczne ustrońskie „piramidy” (te hotele na zboczach robią wrażenie!) i po prostu się dotleń. Spacer to czas na pogadanie ze sobą albo z kimś bliskim, bez patrzenia w telefon.

3. Jedno pyszne jedzenie: Coś konkretnego i lokalnego

Jedzenie to połowa sukcesu każdych wakacji. Znajdź w Ustroniu tę jedną rzecz, która sprawi Ci frajdę. Może to być solidny oscypek z grilla z żurawiną na straganie, albo porządny obiad w jednej z karczm. Niech to będzie Twój kulinarny punkt programu. Kiedy zjesz coś naprawdę dobrego,

                       O tym właśnie była moja dzisiejsza audycja



Poznać człowieka podczas jednego spotkania. Moja wizyta w Marago.

Mówi się, że aby naprawdę poznać człowieka, trzeba zobaczyć go w akcji. Czasami najciekawsze rozdziały w naszym życiu zaczynają się od jednego, niespodziewanego kroku. Tak było w moim przypadku – spontaniczna decyzja, by rano zapytać o pracę w Marago, pokazała mi, jak ważne jest otwarte podejście. To właśnie w takich chwilach, bez zbędnego planowania, odkrywamy w sobie nową energię, a w innych ludziach – prawdziwą życzliwość.


Marago w Jastrzębiu-Zdroju to miejsce z duszą, i to nie tylko dzięki świetnej lokalizacji przy deptaku. Odwiedziłam lokal rano, pytając o pracę, i muszę przyznać, że poziom kultury oraz profesjonalizmu obsługi naprawdę mnie zachwycił. Kelnerka, z którą rozmawiałam, była niezwykle pomocna, konkretna i uśmiechnięta – od razu poczułam tam pozytywną, ludzką energię. Jeśli tak traktuje się potencjalnego pracownika, to goście muszą czuć się tam fantastycznie. Naprawdę pozytywne pierwsze wrażenie!

Kelnerka reaguje natychmiast. -  Mówi jasno i konkretnie: przynieś CV, a my przekażemy dalej  To naprawdę ma znaczenie. Nie każą czekać. Nie zbywają.



wtorek, marca 24, 2026

 Sól Galos to nie jest zwykła sól kuchenna, którą sypiesz do ziemniaków. To w 100% naturalna, krystaliczna sól lecznicza z Morza Czarnego, która zdobyła serca wielu osób w rehabilitacji i domowym SPA. Oto wszystko, co warto o niej wiedzieć

To produkt całkowicie naturalny. Powstaje w wyniku odparowania wody morskiej, ale kluczowe jest jej czystość i bogactwo minerałów. Zawiera mnóstwo jodu, magnezu, wapnia, bromu i potasu. To tak, jakbyś zamknął esencję morskiego powietrza i wody w słoiku.

Sól Galos działa na dwa sposoby: przez skórę oraz przez drogi oddechowe, na przykład podczas wdychania oparów w kąpieli. 
  • Dla układu oddechowego: Jeśli ciągle masz zatkany nos, problemy z zatokami, albo męczy Cię kaszel po infekcji, inhalacje z tej soli mogą zdziałać cuda. Nawilżają śluzówkę i ułatwiają oddychanie.
  • Na stawy i mięśnie: Kąpiel w soli Galos to prawdziwe wybawienie po intensywnym treningu lub ciężkiej pracy fizycznej. Pomaga w bólach kręgosłupa, reumatyzmie i regeneracji „zmęczonych kości”.
  • Dla skóry: Działa antybakteryjnie i oczyszczająco. Może pomóc w łuszczycy, trądziku i egzemach, a przy okazji ujędrnia ciało.
  • Na nerwy: Magnez i brom zawarte w soli działają jak naturalny „wyciszacz”. Kąpiel przed snem potrafi zdziałać więcej niż melisa.
właśnie co roku czerpie z niej przyjemności w Ustroniu w Grocie solnej 

poniedziałek, marca 23, 2026

Dziś w pracy pachnie wiosną a wielkanocny kiermasz tuż tuż. właśnie trwają wielkie przygotowania. Niektórych rzeczy się tak naprawdę uczymy.

 Wchodzę rano do pracowni - robię szybką kawę  i działam. rozkładam krepinę. . Na stole leżą nożyczki, druciki i zielona taśma. W powietrzu czuć świeży zapach. Ktoś przyniósł gałązki, ktoś inny otworzył okno.

Zbieramy się przy dużym stole. Każdy bierze kawałek krepiny. Patrzę, jak powstają pierwsze płatki. Jedna osoba zwija pasek, druga docina brzegi. Ja próbuję zrobić stokrotkę. Palce nie słuchają od razu. Krepina się rwie. Poprawiam. Zginam jeszcze raz. Po kilku próbach trzymam pierwszy kwiat.

Na drugim stole powstają kolejne rzeczy. Widać jajka, wstążki, małe dekoracje. Każdy robi coś swojego.  Czas mija szybko. Stół powoli się zapełnia. Stokrotki odkładamy obok siebie. Jedna za drugą. Równe rzędy. Patrzę na swoje i poprawiam płatki palcami.

Przygotowania trwają. Kiermasz coraz bliżej. A my uczymy się w trakcie.



niedziela, marca 22, 2026

Robot na ulicy – relacja z miejsca

Wyobraź sobie, że stoisz na chodniku i nagle tuż obok Ciebie przechodzi... robot. Ma sylwetkę człowieka i stawia kroki tak równo, że aż robi się dziwnie. Ludzie od razu zwalniają, wyciągają telefony, słychać tylko kliknięcia aparatów. Sama złapałam się na tym, że gapię się na niego jak urzeczona, gdy skręcał do sklepu. Za nim ruszyła grupka ciekawskich, sprawdzając, co zrobi przy kasie.

Po chwili wyszedł i zatrzymał się przy przechodniu. Krótki komunikat, śmiech, ktoś inny cofa rękę w ostatniej chwili, jakby bał się prądu. Najdziwniejsze było jednak to, że ten robot najnormalniej w świecie spojrzał w moją stronę. Omijał ludzi bez błędu, zwalniał przy krawężnikach i korygował krok na tej naszej nierównej kostce Nie stał w miejscu, on cały czas analizował naszą przestrzeń.

Widok był niesamowity, ale też trochę dawał do myślenia. A Ty? Zatrzymałabyś się, żeby pogadać z maszyną, czy poszłabyś dalej udając, że to norma?


 Wiosna w detalu, życie w kropli

Czujesz jeszcze chłód. Kurtka wciąż wisi obok. Ale coś zaczyna się zmieniać. Słońce zostaje na dłużej. Światło delikatnie opada na dachy i chodniki. Ptaki stają się coraz bardziej aktywne. Powietrze zaczyna pachnieć wilgotną ziemią. To ten moment, kiedy możesz to dostrzec. Wiosna nie przychodzi nagle. Ona objawia się w szczegółach:

Pęczniejące pąki, które jeszcze wczoraj wyglądały jak martwe drewno.

Pierwsze krople roztopów, rytmicznie uderzające o parapet.

Intensywniejszy błękit nieba, który przestaje być stalowy, a staje się świetlisty.

Dziś warto spojrzeć na to szerzej. Mamy Światowy Dzień Wody. Woda to fundament życia. Bez niej nie ma zdrowia, natury ani przyszłości. A mimo to często ją ignorujemy w codziennym życiu.

Cicha bohaterka codzienności

Traktujemy ją jak coś oczywistego. Odkręcasz kurek i jest. Płynie, myje, gasi pragnienie. Ale to właśnie teraz, gdy obserwujemy budzącą się naturę, widać jej potęgę. To woda „budzi” soki w drzewach i sprawia, że ta wilgotna ziemia, którą czujesz w powietrzu, za chwilę wybuchnie zielenią.

Bez wody ta wiosenna przemiana, na którą tak czekasz, po prostu by się nie wydarzyła.


sobota, marca 21, 2026

Zima poszła z dymem! Relacja z motocyklowego przywitania wiosny. Kiedy po długich miesiącach spędzonych w garażu, silnik w końcu budzi się do życia, każdy motocyklista odczuwa tę samą radość – wolność. W miniony weekend nasze miasto stało się świadkiem niesamowitego spektaklu. Oficjalne rozpoczęcie sezonu przyciągnęło setki miłośników dwóch kółek, którzy postanowili wspólnie pożegnać zimowe wspomnienia.

Tradycja silniejsza niż mróz. Punktem kulminacyjnym spotkania był przejazd kolumny motocykli głównymi ulicami miasta. Widok był naprawdę imponujący: od klasycznych chopperów, przez sportowe „szlifierki”, aż po potężne maszyny turystyczne. Jednak to, na co wszyscy czekali, miało miejsce na finałowym placu.

„Bura Suka” stanęła w ogniu. Dla tych, którzy nie wiedzą, nazwa może brzmieć intrygująco, ale dla nas to symbol. „Bura Suka” to motocyklowa wersja Marzanny – uosobienie wszystkiego, co w zimie najgorsze: śliskich dróg, dziur w jezdni i krótkich dni. Gdy kukła zajęła się ogniem, a wokół rozległ się ogłuszający ryk setek wydechów, stało się jasne: zima nie ma tu już czego szukać.

Bezpieczeństwo przede wszystkim. To wydarzenie to jednak coś więcej niż tylko hałas i zabawa. To coroczny manifest naszej obecności. Przypominamy, że drogi znów stały się wspólne. Cieszymy się z powrotu, ale apelujemy o rozwagę i wzajemny szacunek. Sezon uważamy za otwarty. Do zobaczenia na winklach!



 Perełka z szafy: Klasyczny płaszcz, który pasuje na każdego (M-XL) za grosze!

Cześć! Dzisiaj mam dla Was małe ogłoszenie. Robię sezonowe porządki i postanowiłam pożegnać się z jednym z moich ulubionych elementów garderoby. To płaszcz, który pokazuje, że styl nie musi kosztować majątek.

Dlaczego warto go mieć?

To model o fantastycznym kroju, który nazywam „magicznym”. jego fason sprawia, że wygląda świetnie zarówno jako oversize na osobie noszącej M, jak i dobrze dopasowany płaszcz przy rozmiarze XL.

Styl: Ponadczasowy minimalizm. Idealnie komponuje się z grubymi golfami, skórzanymi botkami i Twoją ulubioną shopperką. Stan: Bardzo dobry – dbam o swoje ubrania, więc płaszcz jest czysty, gotowy do założenia i szuka nowego domu, w którym będzie regularnie spacerować!

Cena: Symboliczne 20 zł. Chcę, żeby trafił w dobre ręce i zyskał drugie życie.

Z czym go nosić?

Ja najchętniej łączyłam go z prostymi jeansami i sneakersami na co dzień, ale sprawdzi się też w wersji eleganckiej, narzucony na sukienkę.


Zainteresowana?

Jeśli czujesz, że to właśnie Twój nowy ulubiony płaszcz na nadchodzące chłody, napisz do mnie w komentarzu lub wyślij wiadomość prywatną. Możliwa szybka wysyłka lub odbiór osobisty w Jastrzębiu

.

 Jak co roku wracam z ustronia i chciałam się podzielić  z wami czymś mam nadzieję ciekawym.

Ustroń to urokliwa miejscowość w Beskidach, która kojarzy się z górami i spokojem. Na zboczu Równicy dostrzegasz charakterystyczne budynki w kształcie piramid, które są widoczne z daleka. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w regionie.


Jeśli chodzi o nazwy tych piramid, to nie mają one jednej wspólnej nazwy, jak inne zabytki. To sanatoria i ośrodki zdrowia, a każdy z budynków nosi swoją unikalną nazwę, często związaną z jego funkcją lub profilem leczenia. Najważniejsze jest to, że zarówno mieszkańcy, jak i turyści nazywają je po prostu „piramidami w Ustroniu”. A dlaczego mają taki nietypowy kształt? Projekt powstał w latach 60. Architekci mieli na celu:

- dopasowanie budynków do zbocza góry,
- zapewnienie dostępu do światła,
- stworzenie czegoś nowoczesnego.

                                 Efekt jest prosty, ale zapada w pamięć.

Nie każdy musi zdobywać najwyższe szczyty, by czerpać radość z gór. Bliskość do gór nie mierzy się wysokościami, ale tym, jak je odczuwasz. Możesz spacerować po dolinach, podziwiać poranne mgły unoszące się nad lasem, słuchać szumu potoków i wdychać świeże powietrze. Każdy krok, każdy widok, każdy oddech to kontakt z naturą, nawet jeśli nigdy nie staniesz na szczycie.

Góry są dla każdego
– dla tych, którzy biegają po szlakach, i dla tych, którzy wolą zatrzymać się i po prostu być częścią tego pięknego krajobrazu. Twoja więź z nimi jest prawdziwa, bo opiera się na odczuciach, a nie na osiągnięciach. Czasem wystarczy poczuć wiatr na twarzy lub zobaczyć zachód słońca nad stokiem, by góry stały się częścią twojego życia.

W Ustroniu zapisałam się na warsztaty manualne, które koncentrują się na tworzeniu kartek ręcznie. To była świetna okazja, by pobudzić swoją kreatywność, oderwać się od codzienności i spędzić czas w towarzystwie osób, które również pasjonują się pracą ręczną. Podczas zajęć poznajemy różne techniki, takie jak wycinanki, embossing czy ozdabianie papieru, a czasem dodajemy naturalne elementy, jak suszone kwiaty.

Warsztaty nie tylko pozwalają na tworzenie pięknych, unikatowych kartek, ale także uczą cierpliwości i precyzji. Każda kartka staje się małym dziełem sztuki, które można podarować bliskim lub zachować na pamiątkę. Atmosfera w Ustroniu sprzyja skupieniu i relaksowi – górskie widoki, świeże powietrze i przestrzeń do pracy manualnej sprawiają, że czas płynie tu znacznie spokojniej.













sobota, marca 14, 2026

 Właśnie wróciłam z urodzinowej imprezy mojej cioci i muszę przyznać, że to była jedna z najlepszych zabaw, jakie kiedykolwiek przeżyłam! Już od samego przekroczenia progu poczułam się jak w bajce. Radosny gwar rozmów otaczał mnie z każdej strony, a aromaty pysznych domowych potraw wypełniały całe pomieszczenie, sprawiając, że czułam się jak w rodzinnym raju.

Atmosfera była po prostu niesamowita – ciepła i serdeczna, co sprawiło, że każdy mógł poczuć się swobodnie. Wszyscy znaleźli dla siebie wygodne miejsce, a rozmowy toczyły się niemal same. Co chwilę rozbrzmiewał śmiech, który dodawał jeszcze więcej pozytywnej energii.

A jedzenie? To mało powiedziane! Ciocia naprawdę się postarała. Stół uginał się od tradycyjnych dań w nowoczesnym wydaniu, a domowe ciasta znikały z talerzy w mgnieniu oka. Największym hitem okazał się tort – był tak pyszny, że nie mogłam się oprzeć kolejnemu kawałkowi.

Wyszłam stamtąd nie tylko najedzona, ale przede wszystkim z „naładowanymi bateriami”. Ta niesamowita rodzinna energia sprawiła, że poczułam się szczęśliwa i pełna pozytywnych emocji. Urodziny cioci były dla mnie nie tylko wydarzeniem kulinarnym, ale także pięknym przypomnieniem o wartości bliskich relacji. To było doświadczenie, które na długo pozostanie w mojej pamięci!



 Wczoraj podczas treningu drużyny Jastrzębski Węgiel mieli przyjemność gościć uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej z Jastrzębia-Zdroju. To oni sami zaproponowali to spotkanie. Mowa o dorosłych osobach z niepełnosprawnościami, które na co dzień korzystają z rehabilitacji i różnych zajęć wspierających ich rozwój.

Od lat są oddanymi kibicami drużyny. Śledzą każdy mecz, z zapałem dopingują zawodników na hali i z niecierpliwością oglądają spotkania w telewizji. Niektórzy z nich są członkami Klubu Kibica i podróżują za zespołem, aby wspierać go w kolejnych meczach. 

Mieć możliwość zobaczenia treningu z bliska to dla nich naprawdę wyjątkowe przeżycie. Atmosfera była pełna radości i pozytywnej energii, a spotkanie z siatkarzami wzbudziło mnóstwo emocji. Uczestnicy warsztatu mieli szansę porozmawiać z zawodnikami, zrobić sobie zdjęcia i poczuć się częścią drużyny, co na pewno na długo pozostanie w ich pamięci.

Takie wydarzenia pokazują, jak istotne jest wsparcie i integracja osób z niepełnosprawnościami w naszym społeczeństwie. Jastrzębski Węgiel nie tylko gra w siatkówkę, ale także buduje społeczność i przynosi radość wszystkim swoim kibicom.

        Dziękujemy za wspólne chwile i mamy nadzieję na więcej takich spotkań w przyszłości!


piątek, marca 13, 2026

Wyjątkowy prezent urodzinowy.

Za nami wieczór, który pokazał, jak ogromną moc ma muzyka. Dźwięki potrafią pobudzić wyobraźnię szybciej niż jakiekolwiek słowa. Wystarczy kilka akordów, by przed oczami zaczęły pojawiać się obrazy, wspomnienia i emocje.

Dla mnie to wydarzenie miało szczególne znaczenie. Był to urodzinowy prezent od taty. Taki dar zostaje w pamięci na długo. Zamiast materialnych rzeczy, otrzymałam przeżycie, które inspiruje i dodaje energii do działania.

Muzyka, która maluje obrazy

To spotkanie nie było zwykłym koncertem. Przybrało formę warsztatu muzycznego, gdzie publiczność mogła zobaczyć, jak tworzy się nastrój w muzyce. Główną rolę odegrał pianista Jakub Stachura. Artysta znany jako KubaPIANO pokazał, jak tworzy swoje własne aranżacje.

Na scenie pojawił się również instrument, który budzi respekt wśród muzyków – fortepian Fazioli.
 Ten instrument często nazywany jest królem fortepianów. Jego brzmienie jest głębokie i niezwykle czyste. Każdy dźwięk brzmi wyraźnie i długo unosi się w przestrzeni sali.

Więcej psmjastrzebie.pl/