Zwykły-niezwykły wieczór. Makaron, lody i pogaduchy Dziś po pracy miałam taki plan - szybko do domu. Ale czasem najlepsze plany to te nieplanowane. Zadzwonił przyjaciel: "Masz chwilę? Może makaroniarnia?" No i jak tu odmówić? W drodze z pracy wstąpiłam jeszcze na chwilę do jednego ze sklepów z ubraniami, aby zobaczyć co nowego (efekty mojej małej sesji w przymierzalni pokażę Wam w kolejnym wpisie - dylemat mam ogromny!), a potem prosto na makaron. Wybraliśmy naszą ulubioną makaroniarnię Filo Di Pasta . -Do tego dużo rozmów. O pracy, o życiu, o tym co nas ostatnio cieszy i co martwi. Takie spotkania bez pośpiechu są na wagę złota. Bez telefonów, bez scrollowania. A że dzień był ciepły, to nie mogło skończyć się tylko na makaronie. Poszliśmy na lody. Pistacjowe - bo jak inaczej! Siedzieliśmy na ławce, patrzyliśmy na ludzi i śmialiśmy się, że znowu jemy za szybko i znowu będzie nas bolało gardło. I właśnie za takie chwile kocham lato w mieście. Nie trzeba wielkich wyjazdów i ...
wszystko co związane z dziennikarstwem