Przejdź do głównej zawartości

Posty

  Mój pewniak z Rossmanna - NIVEA Soft i odwaga do zdjęcia w sklepie                       Nie wiedziałam że influencerki mają tak trudno. HAHA  Zawsze wydawało mi się że to tylko ładne zdjęcie w drogerii. Dopiero jak stanęłam sama przed półką w Rossmannie z telefonem Mi 9 w ręku, zrozumiałam ile to kosztuje odwagi. Cała sylwetka, ludzie dookoła, to duże lustro... Pierwsze selfie wyszło ucięte, drugie rozmazane. Dopiero trzecie przy regale Kosmetik jakoś wyszło. A w ręku mój hit - NIVEA Soft Creme. Używam go wieczorem po zmyciu makijażu, rano pod makijaż też się sprawdza. Po latach pracy prezenterki wiem jak ważna jest pielęgnacja. Dlaczego go lubię? Uniwersalny - twarz, ręce, ciało, wszystko Naprawdę nawilża, a nie tylko leży na skórze Ma witaminę E i olejek jojoba Cena w Rossmannie super przystępna Jeśli szukacie czegoś pewnego na jesień - polecam zajrzeć na dział SCHÖNHEIT & PFLEGE. A Wam też tak trudno zrobić zdję...
  Wpadłam na chwilę do sklepu... i znalazłam HIT lata! W drodze z pracy wstąpiłam na chwilę do jednego ze sklepów z ubraniami, aby zobaczyć, co nowego pojawiło się na wieszakach. Lubię takie spontaniczne przystanki - bez listy zakupów, po prostu z ciekawości  I wiecie co? Czasem 5 minut wystarczy, by znaleźć coś naprawdę fajnego! W oko wpadł mi ten komplet - T-shirt z dekoltem w serek i szorty z wysokim stanem i ściągaczem. Ten sam model, dwie odsłony. Pierwszy - biały w pudrowo-różowe róże. Bardzo dziewczęcy, lekki, od razu poprawia humor. Idealny na wakacyjny spacer, na zakupy, czy na kawę z koleżanką. Drugi - beżowy, gładki. Minimalistyczny, elegancki, wygląda o wiele drożej niż jest w rzeczywistości. Taki komplet, który można stylizować na milion sposobów. Co je łączy? Są niesamowicie wygodne! Miękki materiał, kieszenie (wiem, że to dla Was ważne, dla mnie też!) i fason, który pasuje na wiele sylwetek. Przyznam, że stałam w tej przymierzalni dobre 15 minut i nie mogłam pod...
  Moja mina do testowania szminek i nowy test za 19 zł + 20% rabatu Znacie już moją minę? Zawsze kiedy testuję nową szminkę, robię dokładnie tak. Mrużę oczy, ściągam usta, skupienie 100%. Mój przyjaciel mówi, że wyglądam wtedy jakbym rozwiązywała zadanie z fizyki kwantowej, a ja po prostu sprawdzam, czy pomadka nie wchodzi w załamania, jak kryje i czy kolor na żywo to samo co w sztyfcie. Na tapetę właśnie wjechała nowość - piękny, brzoskwiniowo-koralowy odcień. Cena? Tylko 19 zł z groszami, a do tego dorwałam dodatkowe -20% rabatu. Brzmi jak okazja, prawda? Na zdjęciu pierwsze wrażenie - bardzo kremowa, ładnie błyszcząca, bez drobinek. Teraz zaczyna się prawdziwy test: kawa, rozmowa, obiad. Zobaczymy, czy podoła zadaniu i czy zostanie ze mną na dłużej. A Wy też macie swoją minę do testowania kosmetyków? Dajcie znać! Szminki AVON należą do najpopularniejszych produktów do makijażu ust w Polsce, oferując szeroki wybór wykończeń – od głębokiego matu po lustrzany blask. Marka słynie z ...
 Małe radości na zakończenie lata. Nowości od GOSH Copenhagen Małe kosmetyczne niespodzianki potrafią poprawić humor. Tym razem do mojej kosmetyczki trafiły produkty marki GOSH Copenhagen . Kredka do oczu wpadła do mnie zupełnie przypadkiem. Lubię takie niespodziewane odkrycia. Bez planowania, bez szukania, a mimo wszystko pojawia się coś, co od razu chce się wypróbować. Teraz mam więc wszystko, żeby spokojnie pobawić się makijażem oczu i sprawdzić, jak te kosmetyczne nowości sprawdzą się u mnie. Lubię takie małe radości. Czasem właśnie one sprawiają, że zwykły dzień staje się trochę przyjemniejszy. A ty po jakie marki kredek do oczu sięgasz teraz najchętniej? goshcopenhagen.com
Koniec wakacji? U nas dopiero się zaczyna! Gdzie złapać ostatnie promienie lata w Jastrzębiu i Żywcu? Wakacje powoli dobiega końca. W sklepach już pojawiły się zeszyty, na Instagramie króluje "back to school", a ja mam wrażenie, że lato dopiero nabiera tempa. I dlatego nie zamierzam się z nim żegnać. Przed nami jeszcze kilka ciepłych dni i wieczorów, które aż proszą się o mały wypad. Bez dalekich podróży i skomplikowanego planowania. Mam dwa sprawdzone kierunki, które zawsze się sprawdzają: Jastrzębie-Zdrój i Żywiec. Oto moja lista na ostatnie letnie chwile. 1. Jastrzębie-Zdrój - czyli lato na miejscu, bez stresu Czasem zapominamy, jak wiele fajnych miejsc mamy tuż obok. Kąpielisko Zdrój na Witczaka to moje ulubione miejsce na końcówkę sierpnia. Czynne codziennie do 19:30, woda wciąż ciepła, a kolejki znacznie mniejsze niż w lipcu. Można wpaść po pracy na godzinę, rozłożyć koc i po prostu się zrelaksować. Jeśli nie kąpielisko, to parki. Mam dwa ulubione: Park Akademicki - wię...
 Wracam do zeszytu. I do ciastek owsianych. Poranek. Kawa paruje, a obok talerz z ciastkami owsianymi. Odkryłam ostatnio Primart - a w Biedronce znajdziecie je też jako petitDeli. Najlepsze do porannej kawy i pisania. Chrupiące, nie za słodkie, takie w sam raz. Choć kupuję je od niedawna, już stały się moim rytuałem. A obok? Zeszyt i długopis. Rano pisałam Wam, że wracam do pisania ręcznego. I wiecie co? To była najlepsza decyzja od dawna. Zmęczyło mnie to ciągłe tłumaczenie się, że moje wiersze to nie AI. Zmęczyło mnie drukowanie kartek na Poetyckie Parkowanie, szukanie plików, strach że telefon padnie. Zeszyt nie pyta, czy to AI. Zeszyt po prostu jest. Przyjmie każde słowo, każde skreślenie, każdą łzę. I jest tak praktycznie! Wrzucam go do torebki i mam całą moją poezję przy sobie. Bez drukarki, bez stresu. A ja, jak wiecie, przy występach i tak już wystarczająco się denerwuję. Teraz będzie choć trochę lżej. Szkoda tylko, że... no wiecie. Fajnie było się z Wami tak po prostu dz...
Dziś rano spędziłam sporo czasu na myśleniu. O moich wierszach i o tym, co przyniesie przyszłość. Przypomniałam sobie, jak to wszystko się zaczęło. Pisałam je zwyczajnie, w zeszycie, długopisem. Czasem na kolanie, czasem w parku, a czasem o drugiej w nocy, gdy sen nie chciał przyjść. Bez klawiatury, bez poprawek, bez skasowania. Po prostu słowo za słowem. I pomyślałam, że może warto wrócić do tych czasów. Szczególnie teraz, gdy słyszę: "to na pewno napisało AI, nie Ty" . To naprawdę boli. Bo każdy, kto kiedykolwiek napisał wiersz, wie, ile serca w to wkłada. A zeszyt nie kłamie. Widać w nim skreślenia, emocje, widać, że to żywy człowiek pisał, a nie maszyna. To mój dowód. Mój ślad. Poza tym, to po prostu lepsze rozwiązanie. Kiedy idę na "Poetyckie Parkowanie" czy na jakiś konkurs talentów, kartka z zeszytu ma zupełnie inną duszę niż wydruk z telefonu. Ma większą moc. Więc tak, kupuję nowy zeszyt i wracam do korzeni. A Wy? Wolicie pisać ręcznie, czy na komputerze?