Przejdź do głównej zawartości

Posty

. Rób swoje, a ludzie i tak będę gadać. Nie, aby nie mieć o czym. Znasz to przysłowie? Ja przez całe życie bałam się tego gadania. Naprawdę.  Bałam się elektroniczne sandały, bo co, jeśli ktoś na mnie spojrzały? Bałam się napisać pierwszy post na blogu, bo co, jeśli ktoś się zaśmieje, że Iza z Jastrzębia bawi się w pisanie? Bałam się powiedzieć, że marzę o czymś więcej. Wiesz, czego się nauczyłam przez te wszystkie lata spędzone przy mikrofonie i może nadal się uczę w życiu?  Że ludzie i tak będę gadać. Kiedy siedzisz cicho w domu - powiedz, że nic nie jesteś i jesteś nudna. Kiedy zaczniesz działać - powiedz, że się wymądrzasz i na pomoc w uwagach. Kiedy jesteś miła i pomocna - to jesteś naiwna. A gdy w końcu powiesz „nie ” - nagle staje się gwiazdą. Znasz to? Prawda, że ​​tak? To po co się zużywać? Ja już się nie przejmuję. Skoro i tak będę gadać, to niech gadają o tym, Niech gadają. Bo ja w tym czasie ŻYJĘ. A nie tylko istnieję. Dzisiaj powiem ci to samo - zrób to, co odkł...
 Dziś miałam wolne w pracy i pomyślałam, że to idealny moment, żeby poświęcić czas tylko dla siebie. Bez pośpiechu, bez ciągłego zerkana na zegarek. Wstałam dość wcześnie, bo wiedziałam, że później zrobi się naprawdę gorąco. Postanowiłam, że zakupy zrobię tylko z samego rana. Od jakiegoś czasu moje stare sandały dawały mi się we znaki. Ciągle gdzieś uciskały, obcierały, a przy takich temperaturach to już w ogóle nie dało się w nich chodzić. Cel był jasny: znaleźć coś wygodnego. I udało się! Wybór padł na klasyczne, granatowe sandały. Miękkie, przewiewne, z zakrytym przodem. Takie, w których stopa może oddychać, a jednocześnie wyglądają elegancko. Rozmiar idealny, nic nie ciśnie. Wróciłam do domu z uśmiechem na twarzy, czując, że poranek został dobrze wykorzystany. Czasem takie drobne rzeczy, jak nowa, wygodna para butów, potrafią poprawić cały dzień. Teraz odpoczywam, piję dużo wody, bo na dworze robi się naprawdę gorąco, i szykuję się na wieczór. Przypominam, że o 18:00 słyszymy s...
Dziś miałam swój pierwszy dzień w pracowni witrażu i muszę powiedzieć, że był naprawdę udany! Na początek, jak to zwykle bywa w pierwszym dniu, przeszliśmy przez zasady. Nasza i nstruktorka przypomniała nam o wszystkich zasadach BHP i innych ważnych sprawach organizacyjnych. Choć to tylko formalności, to jednak są niezbędne, żeby czuć się komfortowo i bezpiecznie. Potem, żeby nie siedzieć zbyt długo w jednym miejscu, poszliśmy na krótki spacer. I tu niespodzianka - w piekarni nasza instruktorka kupiła każdemu z nas małego pączka! Taki drobny gest, a od razu dzień staje się lepszy. Muszę przyznać, że witraż i pączek to świetne połączenie. Z powodu tych strasznych upałów, szefowa postanowiła zwolnić nas dzisiaj trochę wcześniej. Nie będę ukrywać, że bardzo się ucieszyłam, bo ten żar naprawdę daje w kość. A w drodze powrotnej jeszcze jedna mała radość - odebrałam w Rossmannie mój upominek z akcji "Zdmuchnij pianę" . Lubię takie małe niespodzianki po drodze. To był dobry st...
Ludzie, czy Wy też jeszcze nie możecie złapać oddechu?! Bo ja tak. Właśnie skończył się finał Ligi Narodów i Polska pokonała USA 3:2! I to jak! To nie był mecz. To był rollercoaster. Taki, po którym masz ochotę i płakać, i krzyczeć z radości. Zaczęliśmy pięknie - pierwszy set dla nas 25:21. Myślę sobie: idzie jak burza, będzie gładko. A gdzie tam. Amerykanie to Amerykanie. Nigdy się nie poddają. Drugi set 23:25 dla nich. Trzeci set to już w ogóle thriller - graliśmy na przewagi, serce w gardle, i przegrywamy 25:27. I w tym momencie 90% ludzi pomyślało: no dobra, to koniec. Czwarty set to była walka o życie. Każdy punkt wyszarpany. Każdy blok to był krzyk całej hali. Wygrywamy 25:23 i doprowadzamy do tie-breaka. A w tie-breaku... w tie-breaku włączyli po prostu tryb turbo. 15:10 i złoto jest nasze! Co za drużyna. Co za charakter. Przegrywali 1:2 w setach, wracają i wygrywają finał z USA na oczach całego świata. Dziś nie ma znaczenia kto ile skończył ataków. Dziś liczy się tylko to, że ...
 Helloween nie zwalnia tempa, co jest najlepszą wiadomością na dziś! Wokalista Michael Kiske podzielił się w wywiadzie dla brazylijskiego Rock Mania, że nowy album zespołu jest już prawie gotowy. Powiedział dosłownie: "Mamy zrobione co najmniej 90% nowego materiału". Przypomnijmy, że ich ostatni album "Giants & Monsters" ukazał się w sierpniu 2025 roku, a teraz, zaledwie rok później, panowie są tak kreatywni, że nie mogą przestać pisać. Kiske przyznał, że tym razem proces twórczy był znacznie łatwiejszy i bardziej naturalny, bo po tylu latach razem nie ma już miejsca na wątpliwości. Co ciekawe, przy "Giants & Monsters" mieli podobno prawie 30 napisanych piosenek i mieli ogromny problem z wyborem tych najlepszych. Więc kto wie, może ta nadwyżka teraz trafi na nowy album? Choć oficjalnej daty premiery jeszcze nie ma, Kiske mówi wprost: "To nie potrwa długo". Wygląda na to, że dynie wracają szybciej, niż się spodziewamy! #Helloween #NowyA...
  Boisz się mikrofonu? Jak pokonałam tremę w radiu i czego mnie to nauczyło                     Pamiętam moją pierwszą audycję jakby to było wczoraj. Siedzę przed mikrofonem w "Radiu, to była strefa hitów. Czerwona lampka się zapala. A ja... pustka w głowie. Serce wali mi tak, że jestem pewna, że słychać je na antenie. Gardło suche jak pieprz. I ta jedna myśl: "Matko, po co ja się na to pisałam?" Miałam 30 sekund do wejścia na antenę. Myślisz, że to minęło po 12  latach? No właśnie nie do końca. Tremę mam do dziś. Tylko nauczyłam się z nią dogadywać. I jeśli Ty też boisz się odezwać, czy to w pracy, na prezentacji, czy do mikrofonu - to ten tekst jest dla Ciebie. Bo nikt mi o tym wcześniej nie powiedział. 1. To nie jest strach. To adrenalina. Przez długi czas myślałam, że trema to moja wada. Że profesjonalistka nie powinna się bać. Bzdura. Mój realizator powiedział mi kiedyś coś, co zmieniło wszystko: "Iza, jak przestaniesz się...
   Jeszcze kilka dni temu przeglądałam TikToka, a tam co drugi filmik to dziewczyny z idealnie gładkimi, błyszczącymi ustami. Wszystkie zachwycały się tym samym wiralowym olejkiem do ust z drogerii. No i jak tu nie ulec? Pomyślałam sobie: „Dobra, muszę sprawdzić, o co tyle krzyku” i przy najbliższej okazji pobiegłam do Rossmanna. Stał na półce tuż przede mną, więc znowu zadziałał ten słynny efekt częstotliwości, o którym Wam ostatnio pisałam! Kupiłam, przetestowałam i dzisiaj powiem Wam zupełnie szczerze i po ludzku, czy to hit, czy tylko marketingowy kit. Czym właściwie jest ten wiralowy olejek? Mówiąc najprościej – to taki ulepszony, nowoczesny błyszczyk. Zapomnijcie o tych starych, gęstych i lepkich koszmarkach z dawnych lat, do których przyklejał się każdy włos na wietrze. Nowoczesne olejki mają zupełnie inną, lżejszą formułę. Producent obiecuje maksymalne nawilżenie, brak uczucia lepkości i efekt optycznego powiększenia ust. Jak to wygląda w rzeczywistości? Moje wrażenia...