Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Jeśli myślisz, że zwykłe żele do twarzy to tylko ściągnięta skóra i nuda, to #Cloud111 ma dla Ciebie coś zupełnie innego. Ich żelowa galaretka to nie jest kolejny przeciętny produkt - to sprężysta, lekko drgająca konsystencja, przypominająca prawdziwe jelly, która otula skórę, gdy tylko zetknie się z wodą. Delikatnie, ale skutecznie usuwa zanieczyszczenia, sebum i resztki SPF, pozostawiając Twoją buzię miękką i ukojoną. Zero pieczenia, zero uczucia "pustynnej" skóry. W składzie znajdziesz autorski Cloud Bestie Complex oraz owocowy miks, który młoda cera uwielbia: soczysty arbuz, słodka truskawka i kremowy banan. To właśnie one odpowiadają za komfort i nawilżenie już podczas mycia. A zapach? Świeży, owocowy, aż chce się po nią sięgać codziennie. To idealna baza pod tonik i krem. Ten kosmetyk został stworzony z myślą o pierwszych krokach w pielęgnacji. Marka Cloud111 i jej bohaterka Cloudy - Skincare Bestie, powstała z myślą o nastolatkach. Skupia się na tym, co najważniejsze...
 Codzienny prysznic może być czymś więcej niż tylko szybkim obowiązkiem higienicznym – to może być mały, relaksujący rytuał pielęgnacyjny. Znasz to uczucie, kiedy w pośpiechu wchodzisz pod prysznic, myjesz się byle jakim żelem i wybiegasz z łazienki z uczuciem ściągniętej, suchej skóry? A można zupełnie inaczej. Wystarczy 5 minut uważności i odpowiednie kosmetyki, by poranna toaleta stała się momentem prawdziwego resetu dla ciała i głowy. 1. Koniec z żelem, który wysusza. Czas na pielęgnację już pod prysznicem Większość klasycznych żeli pod prysznic opiera się na silnych detergentach typu SLS. Dobrze się pienią, ale razem z brudem zmywają naszą naturalną warstwę ochronną. Efekt? Skóra swędzi, jest szorstka i domaga się natychmiastowego balsamu. Zamiast tego postaw na formuły, które myją i jednocześnie pielęgnują: Nawilżające olejki pod prysznic – to mój numer jeden na jesień i zimę. Pod wpływem wody zamieniają się w delikatną emulsję, która nie narusza bariery skórnej, a zostawia...
 Poranny czy wyjściowy? Makijaż nie musi być intensywny, wystarczy, że jest twój. Często myślimy, że makijaż musi być mocny, żeby przyciągał uwagę. Idealna kreska, wyraźny kontur, usta w soczystej czerwieni. A ja od jakiegoś czasu postawiłam na coś innego. I wiecie co? Czuję się w tym najlepiej. Makijaż poranny czy wyjściowy nie musi być ostry. Wystarczy, że jest delikatny, promienny i stworzony z myślą o sobie, a nie dla innych. Mój codzienny sposób? 5 minut i 5 ulubionych produktów: 1. Baza to pielęgnacja. Zanim nałożę coś kolorowego, sięgam po moją ukochaną Nivea Soft i serum Vichy Mineral 89. Skóra musi być nawilżona, nie obciążona. To jest ten blask, którego nie zastąpi żaden rozświetlacz. 2. Zamiast podkładu - kolor. Odkąd mam LAMEL BB Blush i Face Cream, zapomniałam, co to znaczy ciężki podkład. Wyciskam odrobinę, wklepuję palcami i cera od razu wygląda na wypoczętą. Bez efektu maski. 3. Ochrona zawsze. Nawet jesienią . Bielenda Cera Lipidium SPF 50 to mój niezbędnik. Ż...
Halloween, którego nigdy nie obchodziłam. A jednak... Wielkimi krokami zbliża się Halloween, czyli to śmieszno-straszne święto celebrowane głównie w krajach anglojęzycznych, a od kilku lat coraz śmielej obchodzone również w Polsce. Dynie na balkonach, pajęczyny w witrynach, dzieciaki w przebraniach. Jedni to kochają, drudzy kręcą nosem. Ja? Ja przez lata byłam gdzieś obok.   Ja nigdy jakoś tego święta nie obchodziłam. Nie dlatego, że nie lubię. Po prostu zawsze miałam audycje. Kiedy inni planowali imprezy i malowali sobie sztuczne rany, ja szykowałam mikrofon i playlistę. Zabawiałam innych. I szczerze? Uwielbiałam to. Bo dla mnie to właśnie była magia tego dnia - być po tej drugiej stronie, tworzyć klimat dla słuchaczy. I tym razem będzie podobnie. 30 października widzimy się o 18:00 w Radiu - w nienagannym stylu. Będzie strasznie, będzie śmiesznie, będzie muzycznie. Taki mój mały, radiowy ogród Halloweenowy. Zapraszam Was już teraz, rezerwujcie sobie czas. A propos ogrodów....
  Dobro wraca. Jak oddając ubrania, znalazłam idealną pastę wybielającą Denfix Extra White Czasem sprzątanie szafy przynosi więcej niż tylko wolne półki. U mnie przyniosło bielszy uśmiech. 15 października robiłam wielkie wietrzenie garderoby . Dzień Walki z Ubóstwem był idealnym pretekstem, żeby zrobić porządek i oddać to, czego już nie noszę. Dwie reklamówki dobrych, zadbanych ubrań powędrowały do Parku Zdrojowego w Jastrzębiu o 11:00 i do Miejsca Dobra o 16:00. Myślałam, że to ja daję coś od siebie. A okazało się, że i ja dostałam prezent. Mały, niepozorny, a tak trafiony. Na mojej komodzie, obok ulubionych perfum i motylka z napisem "Życie jest piękne", stanęła pasta Denfix Extra White.  jestem uzależniona od kawy. I herbaty. A to niestety równa się przebarwienia. Próbowałam już różnych past, ale często kończyło się na uczuciu szorstkości i nadwrażliwości. Denfix Extra White używam od kilku dni, rano i wieczorem. I co widzę? Świeżość od razu. Uczucie naprawdę czystych zęb...
  Flagolie CIAŁOCUD - czy olejek o zapachu kawy naprawdę ujędrnia? Moja opinia Kawa mnie stawia na nogi rano. A teraz stawia też moją skórę. Od kilku dni testuję Flagolie CIAŁOCUD i muszę Wam o nim opowiedzieć, bo to nie jest zwykły olejek. CIAŁOCUD to wegański olejek do ciała, który ma ujędrniać i pielęgnować. Marka chwali się, że ma 98,5% składników naturalnych i ja to czuję na skórze. I ten zapach... jak wchodzisz rano do kawiarni i mielą ziarna. Obłędny. Jak działa u mnie? Jest lekki. To nie jest ten olejek, co pół godziny się kleisz do ubrań. Wmasowuję po prysznicu, wchłania się w 2 minuty, skóra od razu jest miękka, gładsza, taka bardziej napięta. I pachnie. Długo pachnie kawą, ale delikatnie, nie dusząc. Lubię go rano, bo naprawdę dodaje mi kopa. Ja swój znalazłam tutaj - zostawiam Wam link do tego samego olejku co testowałam kliknij [To link afiliacyjny, wspieracie nim mojego bloga, a Was to nic nie kosztuje. Dziękuję! Wizualizacja AI
 Uczymy się od siebie nawzajem. I to nie tylko w szkole. O edukacji włączającej i klasach integracyjnych mówi się dużo. Ale zazwyczaj w takim tonie, że to "pomoc" dla osób z niepełnosprawnościami. A to nie jest pomoc. To wymiana. I to wymiana, w której zyskują wszyscy. Czego osoby z niepełnosprawnościami uczą się od zdrowych rówieśników? 1. Wzorców zachowań i życia społecznego. Jak zacząć rozmowę, jak zareagować na żart, jak zachować się w grupie. Tego nie da się nauczyć z książki. Tego uczymy się podglądając innych. Obserwowanie zdrowych rówieśników to naturalna szkoła komunikacji i codziennych nawyków. 2. Samodzielności. W klasach powszechnych poprzeczka jest postawiona wyżej. I to jest dobre. Kiedy wszyscy pakują plecaki, idą na zajęcia, szykują się do wyjścia - pojawia się naturalna motywacja: "ja też chcę, ja też mogę". To mobilizuje do pracy nad własnymi ograniczeniami bardziej niż jakakolwiek terapia. 3. Realnego obrazu siebie. Przebywanie w różnorodnym środ...