sobota, lutego 28, 2026

 Kiedy natura atakuje, ona odpowiada… ugryzieniem. Niesamowita historia 2-latki z Turcji

W świecie przyrody zasady są zazwyczaj proste: większy drapieżnik dominuje nad mniejszą ofiarą. Jednak w sierpniu 2022 roku, w małej tureckiej wiosce Kantar, dwuletnia dziewczynka postanowiła napisać własny scenariusz spotkania z dziką naturą. Scenariusz, który zadziwił lekarzy i stał się hitem internetu.

Wszystko zaczęło się od spokojnej zabawy na tyłach domu w prowincji Bingöl. Mała S.E. (tożsamość dziecka chroniona jest inicjałami) bawiła się w ogrodzie, gdy nagle natknęła się na 50-centymetrowego węża. Zamiast uciekać, dziecko – kierowane naturalną ciekawością – zaczęło bawić się z gadem.
Sytuacja stała się groźna, gdy zaskoczony wąż ugryzł dziewczynkę w dolną wargę. Większość z nas w takim momencie wpadłaby w panikę, ale dwulatka zareagowała w sposób, którego gad kompletnie się nie spodziewał.

Słysząc krzyki dziecka, sąsiedzi natychmiast ruszyli z pomocą. To, co zastali na miejscu, przypominało scenę z filmu akcji: dziewczynka stała z wężem wciąż uwięzionym między zębami. W odruchu obronnym mała S.E. po prostu oddała napastnikowi – i to ze skutkiem śmiertelnym dla gada.
Szczęśliwy finał

Dziecko natychmiast przewieziono do Szpitala Położniczo-Dziecięcego w Bingöl. Lekarze po 24-godzinnej obserwacji potwierdzili, że dziewczynka jest zdrowa, a jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo Ojciec dziewczynki, Mehmet Ercan, który w momencie zdarzenia był w pracy, skomentował to krótko: "Nasi sąsiedzi powiedzieli mi, że wąż był w jej rękach, bawiła się nim, a potem ją ugryzł. Wtedy ona go ugryzła w odpowiedzi".

 Czego uczy nas ta historia? 

Mimo że zakończenie jest szczęśliwe, eksperci ostrzegają, że spotkania z wężami mogą być niezwykle niebezpieczne. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że rocznie dochodzi do milionów ukąszeń, dlatego tak ważna jest edukacja i szybka pomoc medyczna. Historia z Turcji jest jednak niesamowitym dowodem na to, że instynkt przetrwania w nas budzi się już od najmłodszych lat.


 Jeśli chcesz poszerzyć swoją wiedzę i zyskać perspektywę ekspertów, koniecznie zapoznaj się z materiałami z webinaru, który skupia się na zatrudnianiu osób z niepełnosprawnością. To spotkanie w przystępny i merytoryczny sposób obala mity związane z tym tematem.

W rozmowie wzięły udział niezwykłe specjalistki:

Anna Łoginow – doradczyni zawodowa z Fundacji Avalon, która na co dzień pomaga osobom z niepełnosprawnościami w odnajdywaniu ich miejsca na rynku pracy.
Katarzyna Łodygowska – znana w sieci jako Matka Prawnik, prawniczka i specjalistka Pomarańczowego Telefonu Wsparcia, która tłumaczy zawiłości prawne w sposób zrozumiały dla każdego.

Dzięki połączeniu wiedzy z doradztwa zawodowego z solidnymi przepisami prawa, webinar stanowi pełne kompendium wiedzy – zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Dowiesz się z niego nie tylko, jak wyglądają przepisy, ale przede wszystkim, jak stworzyć włączające środowisko pracy oparte na wzajemnym szacunku.

1. Mit: Osoba z niepełnosprawnością jest mniej wydajnym pracownikiem

Rzeczywistość: Niepełnosprawność nie definiuje kompetencji. Badania pokazują, że osoby z niepełnosprawnościami często wykazują się wyjątkową lojalnością i motywacją. Ponieważ droga do zdobycia zatrudnienia bywa dla nich trudniejsza, bardziej cenią swoje stanowisko. Wiele rodzajów niepełnosprawności (np. ruchowe czy sensoryczne) w żaden sposób nie wpływa na sprawność intelektualną czy kreatywność.

2. Mit: Dostosowanie stanowiska pracy to ogromny koszt

Rzeczywistość: Większość adaptacji to proste zmiany, takie jak podniesienie biurka czy zainstalowanie czytnika ekranu. Co więcej, pracodawcy w Polsce mogą liczyć na dofinansowania z PFRON na wyposażenie stanowiska pracy. Często okazuje się, że jedyną barierą jest bariera architektoniczna, którą warto zlikwidować dla ogólnej dostępności biura.

3. Mit: Pracownik z niepełnosprawnością będzie ciągle na zwolnieniu lekarskim

Rzeczywistość: To jeden z najbardziej krzywdzących stereotypów. Statystyki pokazują, że osoby z niepełnosprawnościami nie chorują częściej niż pełnosprawni pracownicy. Ich stan zdrowia jest zazwyczaj ustabilizowany, a oni sami doskonale wiedzą, jak dbać o siebie, by zachować aktywność zawodową.

4. Mit: Trudno jest zwolnić osobę z niepełnosprawnością

Rzeczywistość: Kodeks pracy obowiązuje wszystkich tak samo. Niepełnosprawność nie daje "immunitetu" przed zwolnieniem w przypadku niewywiązywania się z obowiązków czy likwidacji stanowiska. Istnieją jedynie specyficzne uprawnienia (jak dodatkowy urlop czy krótszy czas pracy), które są rekompensowane pracodawcy przez system dopłat do wynagrodzeń.

5. Mit: Zespół nie będzie wiedział, jak się zachować

Rzeczywistość: Obawy o "niezręczność" zazwyczaj znikają po pierwszym tygodniu wspólnej pracy. Kluczem do sukcesu jest otwarta komunikacja. Firmy, które decydują się na zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami, często dostrzegają wzrost empatii oraz poprawę kultury organizacyjnej w całym zespole.

Warto pamiętać, że według serwisu Niepelnosprawni.pl, praca dla wielu osób to nie tylko źródło dochodu, ale przede wszystkim istotny element rehabilitacji społecznej.


 Sobota w rytmie „slow” – kawa, słońce i ogrodowe dylematy

Dzień dobry w ten wyjątkowy, sobotni poranek! Czy u Was też czas płynie dzisiaj jakby wolniej? To ten moment w tygodniu, kiedy budzik zostaje w szufladzie, a jedynym dźwiękiem, który nas budzi, jest szum ekspresu do kawy. Bez pośpiechu, z uśmiechem i kojącą myślą, że dziś naprawdę nic nie musimy.

Wszystko wskazuje na to, że natura postanowiła nam zrobić prezent. Optymistyczne prognozy zapowiadają, że słupki rtęci podskoczą dziś nawet do 13-14 stopni Celsjusza. To idealna okazja, by wystawić twarz do słońca – pierwsze tak ciepłe promienie to najlepszy zastrzyk energii po zimie. Nic nie smakuje tak dobrze, jak pierwsza kawa wypita na zewnątrz, czy to w ogrodzie, czy na ulubionej parkowej ławce.

I choć serce już rwie się do prac ziemnych, warto jeszcze chwilę wstrzymać ogrodowy entuzjazm. Mimo że nasiona rzodkiewki potrafią wykiełkować już w temperaturze 2-3°C, ziemia wciąż bywa zdradliwa. Jeśli jednak kusi Was, by zaryzykować, pamiętajcie, że rzodkiewka dobrze znosi przymrozki do -4°C, więc przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej odmianie pierwsze nowalijki mogą pojawić się szybciej, niż myślicie.

Dziś jednak zamiast łopaty, polecam chwycić za ulubioną lekturę. Niech to będzie sobota pełna regeneracji i ładowania baterii.

Czy dzisiaj planujecie oficjalne otwarcie sezonu kawowego na tarasie, czy może jednak wolicie zwinąć się w ciepły koc na kanapie?


piątek, lutego 27, 2026

 Rewolucja w polskim internecie? Koniec mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia

Ostatnie dni przyniosły szokującą wiadomość dla polskiej opinii publicznej – Minister Edukacji, Barbara Nowacka, zapowiedziała wprowadzenie drastycznych przepisów. Rząd planuje całkowity zakaz korzystania z platform społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia. To nie tylko apel do rodziców, ale konkretne prawo, które ma uderzyć w gigantów technologicznych.

Koniec z fikcyjną weryfikacją wieku?

Dotychczas na większości platform (takich jak TikTok czy Instagram) granica wieku wynosiła 13 lat, ale to był martwy przepis – wystarczyło podać fałszywą datę urodzenia. Nowe regulacje mają to zmienić: Firmy, które nie zapewnią skutecznej weryfikacji wieku, mogą zostać ukarane grzywną sięgającą nawet 6% ich światowego obrotu.

 Spekuluje się o konieczności powiązania kont z systemami takimi jak mObywatel lub wykorzystaniu zaawansowanej biometrii twarzy. Ministerstwo Edukacji twierdzi, że media społecznościowe w obecnej formie są szkodliwe dla rozwijającej się psychiki. Główne powody to:

  1. Kryzys zdrowia psychicznego:
  2.  Drastyczny wzrost stanów lękowych i depresji wśród nastolatków.
  3.  Cyberprzemoc:
  4.  Trudności w kontrolowaniu nienawistnych treści i hejtu rówieśniczego.
Algorytmy (tzw. „doomscrolling”) niszczą zdolność koncentracji i negatywnie wpływają na wyniki w nauce.

Głos krytyki: Czy to w ogóle wykonalne?

Mimo że cele są szczytne, zapowiedź rodzi wiele wątpliwości. Przeciwnicy zwracają uwagę na ryzyko inwigilacji (konieczność skanowania dokumentów, by uzyskać dostęp do sieci) oraz na to, że młodzież zawsze znajdzie sposób, by obejść blokady (na przykład korzystając z sieci VPN). Pojawiają się również opinie, że zamiast wprowadzać zakazy, powinniśmy skupić się na edukacji cyfrowej w szkołach.

„Media społecznościowe to dzisiejsze podwórko. Jeśli zabierzemy je dzieciom, musimy im coś w zamian zaoferować, inaczej poczują się wykluczone cyfrowo” – zauważają eksperci zajmujący się socjologią Internetu



.

 27 lutego obchodzimy Światowy Dzień Organizacji Pozarządowych. To wyjątkowy dzień, który przypomina nam, jak istotne są organizacje działające na rzecz ludzi i społeczności.

Co to jest Dzień Organizacji Pozarządowych?

To międzynarodowe święto, które obchodzimy co roku 27 lutego. Jest uznawane na całym świecie i celebrowane w wielu krajach. Powstało, aby docenić organizacje pozarządowe, fundacje oraz wolontariuszy.

Kim są organizacje pozarządowe?

NGO to organizacje non-profit, które działają dla dobra społeczeństwa, nie kierując się zyskiem. Wspierają edukację, ochronę zdrowia, ochronę środowiska, prawa człowieka i wiele innych obszarów.

                    W Polsce mamy ponad 115 tysięcy takich organizacji.

Dlaczego ten dzień jest ważny?

Docenia działania organizacji pozarządowych i wolontariuszy, pokazuje, że społeczeństwo obywatelskie ma realny wpływ na lokalne społeczności oraz inspiruje ludzi do zaangażowania się w działania społeczne.

Przykłady działań NGO w praktyce to:

- lokalne projekty pomocowe,
- wsparcie dla rodzin i seniorów,
- działania proekologiczne,
- warsztaty edukacyjne.

Dzień Organizacji Pozarządowych to doskonała okazja do refleksji i wyrażenia wdzięczności. Te organizacje są tam, gdzie ich pomoc jest najbardziej potrzebna.

Czy kiedykolwiek myślałeś o wsparciu jakiejś organizacji społecznej? Kim według ciebie jest dzisiaj NGO i jakie ma znaczenie dla twojej okolicy?


Dlaczego piątek sprawia, że czujemy się szczęśliwsi niż w sobotę?

                        Psychologia weekendu


Kiedy większość z nas myśli o ulubionym dniu tygodnia, bez wahania wskazuje na sobotę. Wydaje się to logiczne: „Mam wtedy najwięcej wolnego czasu, nie muszę wstawać wcześnie i nikt nie bombarduje mnie mailami”. Brzmi sensownie, prawda? Ale okazuje się, że nasz mózg ma na ten temat zupełnie inne zdanie.

Badania psychologiczne jasno pokazują, że to piątek zdobywa pierwsze miejsce w rankingu szczęścia. Dlaczego tak się dzieje? Rozkładamy ten fenomen na czynniki pierwsze!

Magia oczekiwania, czyli efekt „przedsmaku”

Kluczem do zrozumienia fenomenu piątku jest zjawisko zwane antycypacją. Nasz umysł jest tak skonstruowany, że często czerpie większą radość z samego oczekiwania na nagrodę, niż z samej nagrody.

W piątek rano, gdy pijesz swoją pierwszą kawę, Twoja wyobraźnia już maluje scenariusze: wieczorne wyjście z przyjaciółmi, relaksująca kąpiel, wyjazd za miasto czy po prostu błogi brak budzika. To właśnie w tym momencie Twój mózg zalewa fala dopaminy. Piątek to dzień czystego potencjału – wszystko, co dobre, jest jeszcze przed Tobą.

Paradoks soboty i niedzielne lęki

Sobota, choć wspaniała, ma jedną zasadniczą wadę: szybko mija. Każda godzina sobotniego relaksu przybliża nas do niedzieli, a niedziela... cóż, niesie ze sobą specyficzny rodzaj niepokoju, znany jako Sunday Night Blues. Już po południu zaczynamy podświadomie myśleć o poniedziałkowych obowiązkach.

W piątek ten problem znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Piątek to prawdziwa „bezpieczna przystań”. Nawet jeśli wciąż jesteś w pracy, sama myśl, że za kilka godzin zamkniesz laptopa, przynosi Ci psychologiczną lekkość, której nic nie jest w stanie zastąpić. 

 Nie można też zapominać o otoczeniu. W piątek atmosfera w biurach i kawiarniach zmienia się diametralnie. Jesteśmy dla siebie bardziej uprzejmi, częściej się śmiejemy, a obowiązki wydają się lżejsze. To zbiorowe poczucie ulgi sprawia, że nawet stanie w korkach w piątkowe popołudnie staje się mniej męczące – w końcu zmierzamy ku wolności!




czwartek, lutego 26, 2026

 W małym kościele w sercu Włoch, podczas rutynowej konserwacji, dokonano niezwykłego odkrycia. Odkryto szkic, który przypisuje się warsztatowi Leonarda da Vinci.

To nie jest tylko przypadkowe znalezisko – to piękne przypomnienie, że historia skrywa przed nami tajemnice, które czekają na odkrycie tuż za rogiem.


Rysunek został znaleziony na odwrocie innego, znacznie późniejszego dzieła o tematyce sakralnej. W trakcie standardowych prac konserwatorskich eksperci zauważyli, że spod ramy wystaje fragment starszego papieru. Po ostrożnym oddzieleniu warstw, ukazało się dzieło wykonane czerwoną kredką, znaną jako sangwina – techniką, którą Leonardo da Vinci uwielbiał i doprowadził do perfekcji.

Szkic przedstawia studium anatomiczne dłoni oraz fragment profilu brodatego mężczyzny. To, co zaskoczyło badaczy, to niesamowita precyzja w oddaniu muskulatury oraz światłocienia. Warto podkreślić, że takie detale są charakterystyczne dla twórczości Leonarda, który potrafił uchwycić nie tylko zewnętrzny wygląd postaci, ale także ich wewnętrzną dynamikę i emocje.

To odkrycie nie tylko wzbogaca naszą wiedzę o twórczości da Vinci, ale także przypomina, jak wiele jeszcze jest do odkrycia w historii sztuki. Każde takie znalezisko to kawałek układanki, który przybliża nas do zrozumienia geniuszu jednego z największych artystów w dziejach ludzkości. Takie momenty inspirują i motywują nas do dalszego poszukiwania piękna w miejscach najmniej oczekiwanych.



 Za oknem w końcu rozkwita piękne słońce, a temperatury nieustannie rosną. Dłuższe spacery po pracy stały się u mnie codziennością – trudno byłoby zmarnować taką cudowną pogodę, która po zimowych miesiącach smakuje niemal jak wakacje. Ale zanim nadejdzie czas na relaks, w pracy czeka mnie prawdziwe wyzwanie.

Atmosfera staje się gorąca nie tylko za sprawą promieni słońca, ale również zbliżających się terminów. Wielkanoc puka do drzwi, a my ruszyliśmy pełną parą z przygotowaniami na nasz kiermasz Wielkanocny. To ten szczególny moment w roku, kiedy kreatywność musi harmonijnie współgrać z doskonałą organizacją.

Na pierwszy ogień poszły drapaki dla kotów. Choć Wielkanoc kojarzy się głównie z zajączkami i kolorowymi jajkami, my postanowiliśmy skupić się na podstawach... a to dosłownie! Naszym priorytetem stały się drapaki dla kotów, które są nie tylko praktyczne, ale także estetyczne. W końcu każdy kot zasługuje na swój kącik do zabawy i relaksu.

Przygotowania idą pełną parą – każdy z nas wkłada serce w to, co robi. Wspólnie stawiamy na jakość i unikalność naszych produktów, bo wiemy, że klienci docenią każdy detal. Praca staje się przyjemnością, gdy widzimy, jak nasze pomysły nabierają realnych kształtów. Już nie możemy się doczekać, aby podzielić się z Wami efektami naszej pracy i sprawić radość zarówno czworonogom, jak i ich właścicielom!


środa, lutego 25, 2026

 Żubry w Polsce. Czy naprawdę mamy tylko 1000 żubrów?

Jeszcze kilka lat temu mówiło się o tysiącu żubrów w Polsce. Dziś te dane są już nieaktualne. Populacja rośnie, i to jest fakt.

Ile żubrów żyje w Polsce?

Według najnowszych danych, w Polsce żyje już ponad 3000 żubrów.

• Około 2800–2900 osobników żyje na wolności
• Około 200 przebywa w hodowlach zamkniętych

To oznacza, że Polska ma jedną z największych populacji żubrów w Europie. Jeszcze w XX wieku gatunek niemal wyginął. Dziś jest przykładem skutecznej ochrony przyrody.

Dlaczego żubr był zagrożony?


Po I wojnie światowej żubry zniknęły z natury. Przetrwały tylko w ogrodach zoologicznych. Zostało zaledwie kilkadziesiąt osobników. Naukowcy rozpoczęli program odbudowy gatunku. Stopniowo wypuszczano żubry na wolność. Odbudowa trwała dekady.

Gdzie żyje najwięcej żubrów?
  •  Puszczy Knyszyńskiej
  • Zachodniej Polsce w kilku kompleksach leśnych 
  • Bieszczadach 
  • Puszczy Białowieskiej
  • W samej Puszczy Białowieskiej żyje ponad 800 żubrów. 
Żubr to największy ssak lądowy europy .i ma realny wpływ na las:

• Reguluje roślinność
• Tworzy naturalne polany
• Wspiera bioróżnorodność

Przyciąga też turystów. Wiele osób przyjeżdża tylko po to, by zobaczyć żubra w jego naturalnym środowisku.

Cieszy nas, że liczba żubrów rośnie. To naprawdę dobry znak! Jednak pojawiają się nowe wyzwania, z którymi musimy się zmierzyć:

 • Choroby w stadach 
• Zbyt duże zagęszczenie 
• Szkody w uprawach 

Dlatego potrzebujemy nowych terenów oraz mądrego zarządzania populacją. Co możesz zrobić, aby pomóc?

 • Wspieraj parki narodowe 
• Nie dokarmiaj dzikich zwierząt
• Reaguj, gdy zauważysz kłusownictwo 
• Edukuj innych Ochrona przyrody zaczyna się od naszej świadomości.

wtorek, lutego 24, 2026

 Cztery lata wojny w Ukrainie. 24 lutego 2022 roku świat się zatrzymał.

To był poranek 24 lutego 2022 roku, kiedy rosyjskie wojska rozpoczęły pełnoskalową inwazję na niepodległą Ukrainę. Ten dzień na zawsze odmienił Europę i życie milionów ludzi.

Od czterech lat trwa konflikt, który wstrząsnął całym światem. To największa wojna zbrojna w Europie od czasów II wojny światowej.

24 lutego 2022. Rozpoczęcie rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Wczesnym rankiem 24 lutego 2022 roku, siły Federacji Rosyjskiej zaatakowały Ukrainę z różnych kierunków. Ich celem stało się państwo, które od 1991 roku budowało swoją niepodległość po rozpadzie ZSRR.

Atak objął takie miasta jak Kijów, Charków, Mariupol i wiele innych. Miliony ludzi musiały uciekać ze swoich domów. To nie był przypadek. To była zaplanowana, pełnoskalowa wojna.

Bilans ofiar cywilnych według ONZ.

Dane Organizacji Narodów Zjednoczonych, obejmujące okres od 24 lutego 2022 do 31 grudnia 2025, ukazują ogrom tragedii.

Według informacji ONZ: 
  • 14 999 cywilów straciło życie
  • 40 601 cywilów zostało rannych
Za każdą z tych liczb kryje się człowiek. Rodzina. Historia, która nagle się urwała.

Zadaj sobie pytanie: jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś musiał uciekać w kilka minut, zostawiając wszystko?

Szacuje się, że około 70 procent infrastruktury Ukrainy zostało zniszczone lub poważnie uszkodzone.

Zniszczenia obejmują:

- domy i bloki mieszkalne
- szkoły i przedszkola
- szpitale
- drogi i mosty
- elektrownie i sieci energetyczne

Brak prądu, wody i ogrzewania stał się codziennością dla wielu regionów.

Odbudowa kraju zajmie lata, a koszty szacowane są na setki miliardów dolarów.

Wsparcie dla Ukrainy. Solidarność ma znaczenie.

Od pierwszych dni wojny wiele państw i organizacji udzieliło Ukrainie pomocy humanitarnej, finansowej i militarnej. Miliony uchodźców znalazły schronienie w różnych krajach Europy.

Wsparcie przybiera różne formy:

- pomoc humanitarna
- zbiórki pieniędzy
- przyjmowanie uchodźców
- wsparcie psychologiczne
- pomoc medyczna

poniedziałek, lutego 23, 2026

 Najtrudniejsza prośba świata. Dlaczego tak trudno nam powiedzieć „potrzebuję pomocy”?

Dziś, 23 lutego, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pomocy Potrzebującym. Zwykle w tym czasie myślimy o wielkich akcjach charytatywnych, zbiórkach i osobach w kryzysie. To wszystko jest piękne i potrzebne. Ale jest jeszcze jedna grupa „potrzebujących”, o której często zapominamy.

Żyjemy w kulturze, która stawia na samodzielność. „Dam radę”, „Sama to zrobię”, „Nie chcę nikogo obciążać” – te słowa powtarzamy jak mantrę, gdy czujemy, że grunt nam się wymyka. Dlaczego tak trudno nam wyciągnąć rękę?

  • Lęk przed oceną: Obawiamy się, że proszenie o wsparcie to oznaka słabości lub braku kompetencji.
  • Poczucie winy: Myślimy, że inni mają „gorzej”, więc nasze problemy wydają się zbyt błahe, by o nich mówić.
  • Złudzenie kontroli: Wydaje nam się, że jeśli sami nie rozwiążemy problemu, to znaczy, że nie panujemy nad sytuacją.
Rewolucja w myśleniu: Prośba jako prezent

Wyobraź sobie, jak się czujesz, gdy ktoś bliski prosi Cię o pomoc. Czy myślisz wtedy: „Ależ on jest słaby!”? Prawdopodobnie nie. Czujesz się doceniony, potrzebny i bliski tej osobie.

Pamiętaj: Prosząc o pomoc, dajesz drugiej osobie wyjątkową okazję, by mogła pokazać swoją dobroć. To nie jest „obciążanie” – to budowanie mostu.

Pomaganie to naczynia połączone

Ostatni tydzień lutego to świetny czas, by rozejrzeć się dookoła, ale także zajrzeć w głąb siebie. Prawdziwa pomoc zaczyna się tam, gdzie kończy się ego, a zaczyna szczerość.

Jeśli dzisiaj czujesz, że masz nadmiar energii – podziel się nią z innymi.
Jeśli natomiast czujesz, że ledwo stoisz na nogach – nie wahaj się poprosić o wsparcie.

Historia z mojego życia

Moja filozofia pomagania opiera się na prostym założeniu: świat staje się lepszy tam, gdzie wkładamy w niego serce i uwagę. Od lat realizuję to na trzech uzupełniających się płaszczyznach:

Empatia dla ludzi:
Regularnie angażuję się w pomoc bezpośrednią, na przykład przygotowując paczki świąteczne. Wierzę, że konkretne wsparcie materialne i pamięć o drugim człowieku to fundament lokalnej solidarności.

Troska o najsłabszych
: Moje serce od dawna należy do Fundacji Koty Sieroty. Jako wolontariusz dbam o to, by skrzywdzone i porzucone koty odzyskały poczucie bezpieczeństwa i szansę na nowy dom. To walka o życie tych, którzy sami o pomoc nie poproszą.

Odpowiedzialność za przyszłość: Moja chęć niesienia pomocy wykracza poza sferę fizyczną. Aktywnie wspieram rozwój modeli OpenAI, kładąc szczególny nacisk na ich bezpieczny rozwój. Wierzę, że sztuczna inteligencja musi być budowana w sposób etyczny i bezpieczny, aby realnie wspierać ludzkość, a nie stwarzać dla niej zagrożenia.

Pomaganie mam we krwi – od lat staram się być tam, gdzie wsparcie jest najbardziej potrzebne. .  moje serce bije dla tych, którzy sami o pomoc nie poproszą.

A Ty? Kiedy ostatni raz pozwoliłeś sobie na bycie tym „potrzebującym”? Czy jest coś, w czym ktoś mógłby Ci dzisiaj pomóc? Daj znać w komentarzu – czasem samo nazwanie problemu to pierwszy krok do jego rozwiązania.


 Czy można przeżyć uderzenie pioruna? Historia Dylana i Lexie 

W sierpniu 2015 roku w Stanach Zjednoczonych dwoje nastolatków – Dylan i Lexie – doświadczyło niezwykłego zdarzenia, gdy piorun uderzył w ich podczas burzy… i przeżyli.

To rzadkie, ale nauka i odrobina szczęścia mogą to wyjaśnić. Piorun to potężne wyładowanie elektryczne. Prąd może osiągać setki tysięcy woltów i tysiące amperów. Kiedy dotyka ciała człowieka, może: powodować zatrzymanie akcji serca, uszkodzić układ nerwowy, poparzyć skórę i tkanki wewnętrzne. 

Choć to rzadkość, zdarza się, że ludzie wychodzą z takiego incydentu niemal bez obrażeń. Oto czynniki, które mogą w tym pomóc: Jeśli energia pioruna przechodzi przez ciało w różny sposób, nie gromadzi się w jednym miejscu.  

  • Trzymanie się za ręce może pomóc rozprowadzić prąd między ciałami, co zmniejsza obrażenia, tak jak miało to miejsce u Dylana i Lexie.
  •  Szybka pomoc medyczna: Natychmiastowa reanimacja znacznie zwiększa szanse na przeżycie.
  •  Losowy czynnik: Czasami przeżycie zależy po prostu od szczęścia i okoliczności w momencie uderzenia
 Historia Dylana i Lexie nie sugeruje, że trzymanie się za ręce chroni przed piorunem. To wyjątek, a uderzenie pioruna zawsze niesie ze sobą ogromne ryzyko. Niemniej jednak ta opowieść pokazuje, że w ekstremalnych sytuacjach natura i przypadek mogą czasem działać na naszą korzyść.



niedziela, lutego 22, 2026

 Recenzja filmu "Do wszystkich chłopców, których kocham"

Film opowiada o Larze Jean, spokojnej nastolatce, która pisze tajne listy miłosne do chłopców, w których się zakochała. Kiedy te listy przypadkowo trafiają do adresatów, jej życie nagle staje na głowie. Z pozoru prosta fabuła szybko przeradza się w lekką opowieść o dorastaniu, uczuciach i odkrywaniu samego siebie.

Historia koncentruje się na pierwszej miłości i relacjach w szkole. Twórcy przedstawiają świat nastolatków w sposób, który nie jest przesadnie dramatyczny. Film charakteryzuje się:

- lekkim tempem i przejrzystą narracją
- ciepłym, romantycznym klimatem
- humorem, który łagodzi napięcie
- bohaterami, z którymi łatwo się identyfikować

To produkcja, którą ogląda się z przyjemnością. Nie przytłacza trudnymi tematami, a raczej skupia się na emocjach i relacjach. Aktorzy wypadają bardzo naturalnie. Główna bohaterka zyskuje sympatię już od pierwszych scen. Chemia między postaciami sprawia, że ich relacje wydają się autentyczne. Zdjęcia są jasne i estetyczne, a muzyka doskonale podkreśla romantyczny charakter filmu.

Całość tworzy spójną komedię romantyczną, która jest skierowana głównie do młodszej widowni, ale starsi widzowie również mogą odnaleźć w niej elementy swoich własnych wspomnień.

Moja opinia o filmie

Ten film ogląda się jak lekką opowieść o pierwszych uczuciach. Najbardziej przyciąga prostota i szczerość emocji. Podoba mi się, jak ukazano nieśmiałość i odwagę w relacjach. Bohaterowie popełniają błędy, co czyni ich bardziej ludzkimi.

To świetna propozycja na relaksujący wieczór. Film poprawia nastrój i przypomina, jak to jest przeżywać pierwsze zauroczenia. Jeśli jesteś fanem romantycznych opowieści o dorastaniu, ta produkcja na pewno cię usatysfakcjonuje.