Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Moje marzenie spełniło się na korytarzu Radia Katowice Zawsze o tym marzyłam. Od czasów nastoletnich  marzyłam  O pracy w profesjonalnym radiu. Nie musiałam nawet w nim pracować. Chciałam je tylko zobaczyć. Poczuć. Dotknąć. I pewnego dnia... udało się. Pamiętam pierwsze wrażenie? Szok. Autentyczny szok. Stoję przed budynkiem Radia Katowice i myślę: "Boże, to się dzieje naprawdę. Ja tu jestem." A potem korytarz. I oni. Znani ludzie radia. Ludzie, których głosy znałam na pamięć z odbiornika. Czekali na nas na korytarzu i tak serdecznie nas witali. Bez gwiazdorzenia. Bez dystansu. Jakbyśmy byli częścią ich zespołu. W tym momencie poczułam się nie jak słuchaczka, a jak koleżanka po fachu. Było cudownie. Zobaczyłam wszystko, o czym marzyłam.  Reżyserkę. To serce radia. Pełne przycisków, światełek, ekranów. Miejsce, gdzie dzieje się cała magia.  Studio nagrań . I ten zapach... zapach profesjonalizmu. Mikrofony, słuchawki, czerwona lampka ON AIR.   Archiwum...
 Moje 3 perełki z Rossmanna, które skradły moje serce! A do tego dylemat z Cloud111.  Poszłam do Rossmanna tylko po... no dobra, oszukujmy się, nigdy nie wychodzę "tylko po jedną rzecz". Tym razem mój koszyk zapełnił się kosmetykami do glow i pielęgnacji. Muszę Wam powiedzieć, że to takie małe cuda, że nie mogę się powstrzymać, żeby o nich nie napisać! 1. Lovely - Honest Glow Glass Effect Highlighter Stick Złoto! Dosłownie i w przenośni. Ten rozświetlacz w sztyfcie to mój nowy ulubieniec. Marka Lovely znowu to zrobiła. Opakowanie w pięknym żółtym kolorze, a w środku produkt, który daje efekt tafli wody na skórze. Zero drobinek, zero brokatu - tylko zdrowa, szklana poświata. Idealny na kości policzkowe, łuk kupidyna, a nawet na powieki. Nakładam go palcem i w 5 sekund mam efekt "wow, ale ona promienieje". I to oznaczenie NEW - nie dziwię się, że to nowość! 2. MUA Makeup Academy - PRO/BASE Glow Dew Drugi zawodnik to MUA Makeup Academy PRO/BASE GLOW. To mgiełka rozświ...
 ONLY YOU No. 860 i WHITE LILY No.26 - dwa zapachy, które pokochasz od pierwszego psiknięcia W mojej kolekcji pojawiły się dwa nowe cuda, które totalnie mnie oczarowały nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim zapachem. 1. ONLY YOU PERFUME COLLECTION NO. 860 - inspiracja My Way Marka ONLY YOU  to marka, która tworzy przepiękne interpretacje najbardziej pożądanych zapachów świata w przystępnej cenie. No. 860 to hołd dla Giorgio Armani My Way - zapachu, który stał się symbolem nowoczesnej kobiecości. Flakon? Obłędny. Różowe, ciężkie szkło i duży, szafirowy, fasetowany korek jak klejnot. Już samo to sprawia, że chce się go mieć na toaletce. Kompozycja to kwiatowo-drzewno-piżmowa historia: Nuta głowy: Bergamotka, Kwiat Pomarańczy - iskra świeżości Nuta serca: Tuberoza, Jaśmin Indyjski - serce pełne kobiecości i zmysłowości Nuta bazy: Wanilia z Madagaskaru, Białe Piżmo, Drzewo Cedrowe Wirginijskie - ciepłe, otulające, bardzo trwałe wykończenie To zapach dla kobiety, która jest ciek...
 Kiedy w młodości odkryłam ten zapach, od razu się w nim zakochałam... i ta miłość trwa do dziś! 💖 CÉLÈBRE  i Pure od Avon. MOJA HISTORIA ZAPISANA W ZAPACHACH: Célèbre i Pure Zastanawiałyście się kiedyś, dlaczego wystarczy jedno psiknięcie perfum sprzed lat i nagle wracacie do tamtej dziewczyny? Ja tak miałam wczoraj. Przeglądałam szufladę, znalazłam stare zdjęcie i przypomniały mi się dwa zapachy. Dwa flakony, które były ze mną w najważniejszych momentach młodości. 1. CÉLÈBRE - MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA Miałam może 17 lat, kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy w katalogu Avonu. Różowy, smukły jak sukienka balowa, ze złotym korkiem. Célèbre. Pachniał tak, jak chciałam wtedy żyć - radośnie, soczyście, beztrosko. Arbuzem, melonem, czarną porzeczką.  Nosiłam go  zawsze  I wiecie co? Po kilku  latach psiknęłam go znowu. I nadal pachnie tak samo pięknie. Tylko ja już wiem, kim jestem. 2. PURE - CZAS MARZYCIELEK Potem przyszedł czas na Pure. Ciemny, śliwkowy,...
 Oglądając wczoraj wieczorem transmisję na żywo jednej z najpopularniejszych influencerek, nie mogłam oderwać wzroku od tych fioletowych słoiczków. Cloud111. Nazwa brzmiała jak coś z chmur. Postanowiłam sprawdzić, czy to HIT czy KIT, o którym wszyscy mówią. To nowa marka, która właśnie zadebiutowała na polskim rynku i od razu trafiła do Rossmanna. Stworzona z myślą o młodej skórze, która dopiero zaczyna swoją przygodę z świadomą pielęgnacją. Filozofia marki opiera się na lekkości, prostocie i przyjemności stosowania. Jak sami piszą: "dla dziewczyn takich jak Ty - które chcą pielęgnować swoją skórę świadomie, bez stresu, za to z dobrą energią". I to naprawdę czuć. To nie jest marka, która straszy kwasami i retinolami. To marka, która stawia na owocowe ekstrakty i lekkie formuły - kremowe, piankowe, żelowe. 1. Oczyszczająca Pasta MOCHI To jest viral w czystej postaci. Formuła, która się ciągnie, jest elastyczna i zamienia mycie twarzy w zabawę. A przy tym naprawdę dobrze ocz...
 Golden Rose Roll-On Lip Oil Banana - czy warto? A oto mój ulubieniec z Rossmanna! Kupiłam go, bo zapach mnie totalnie skusił. Bananowy olejek do ust Golden Rose - brzmi jak spełnienie marzeń, prawda? Na półce w drogerii wyglądał naprawdę uroczo. Opakowanie roll-on jest super, bo higieniczne. A zapach? WOW! Pachnie jak bananowe żelki, jak lody bananowe z dzieciństwa. To zdecydowany plus! Na ustach daje ładny, mokry błysk. Ale jest jeden problem - jest klejący. I to dość mocno. To nie jest ten lekki olejek, który znika. Czuję go cały czas. Jak zawieje wiatr, to włosy od razu przyklejają się do ust. Dla mnie to duży minus, bo wolę czuć, że nic nie mam na ustach. I tu wchodzi on - olejek z zabawy Rossmann "Zdmuchnij pianę". Dostałam go zupełnie przypadkiem w tej zabawie i to jest prawdziwy hit! Jest rewelacyjny! Lekki jak woda, szybko się wchłania, zostawia nawilżenie i zdrowy błysk, bez klejenia. Mogę go nosić przez cały dzień i zapominam, że go mam. Usta są miękkie, zero skór...
 Po załatwieniu sprawy przyjaciółce, wstąpiłam do cukierni Mały Książę Znacie to uczucie, kiedy załatwiacie coś dla kogoś, biegacie po zimnie, a potem myślicie sobie: "dobra, teraz 15 minut dla mnie"? Tak miałam dziś. Poszłam  odebrać pasek dla przyjaciółki. Na zewnątrz - jak wiecie - zimno, wiatr, typowa jesień w Jastrzębiu. Sprawa załatwiona, pasek odebrany, misja zaliczona. I wtedy pomyślałam - nie wracam od razu do domu. Wstąpiłam do cukierni Mały Książę. I to była najlepsza decyzja dziś. W środku ciepło, cicho, pachnie świeżą kawą. Marmurowy stolik, zielone welurowe krzesła, na środku mały, biały wazonik z suszkiem - taki detal, a robi cały klimat. Usiadłam, zamówiłam i na talerzyku wylądował on - kawałek ciasta jagodowego, może sernik na zimno, z białą polewą i płatkami bławatka na wierzchu. Różowy talerzyk, wyglądał jak z Pinteresta. Powiem Wam, że czasem takie zwykłe-niezwykłe chwile są najważniejsze. Bez pośpiechu, bez telefonu co chwilę. Tylko ja, ciasto i ciepłe wn...