Przejdź do głównej zawartości

Posty

 Zbiórka zupek chińskich i gorących kubków w Jastrzębiu-Zdroju. Dołącz do akcji Miejsca Dobra! Mała zupka - wielkie ciepło. Miejsce Dobra organizuje zbiórkę w Jastrzębiu-Zdroju Czasem, żeby pomóc, wcale nie trzeba wiele. Wystarczy jeden ciepły posiłek, który dla nas to drobiazg, a dla kogoś innego może być jedynym ciepłym posiłkiem w ciągu dnia. Dlatego z ogromną przyjemnością dołączam i nagłaśniam akcję organizowaną przez Miejsce Dobra w Jastrzębiu-Zdroju. Dlaczego akurat zupki chińskie i gorące kubki? To pytanie pojawia się często. Odpowiedź jest prosta i bardzo praktyczna. Zupki chińskie i gorące kubki to produkty, które: dają natychmiastowe ciepło - wystarczy zalać wrzątkiem, są trwałe i łatwe w przechowywaniu, można je przygotować wszędzie, nawet w bardzo trudnych warunkach, są pożywne i sycące. Dla osób w kryzysie bezdomności, samotnych seniorów czy rodzin w trudnej sytuacji materialnej, które wspiera Miejsce Dobra, to realna, szybka pomoc. Szczególnie teraz, gdy wieczory są ...
 Mój jesienny spacer w Jarze Południowym. Mały reset, który robi wielką różnicę Jesień przyszła cichutko, jakby nie chciała nikogo obudzić. Nie zapytała, czy może się przyłączyć, po prostu usiadła obok na ławce w Jarze Południowym i szepnęła: zwolnij. I tak właśnie zrobiłam. Krok za krokiem, bez planu, bez pośpiechu. Jar Południowy jesienią to inne miejsc e Latem jest gwarno, a teraz? Teraz liście szeleszczą pod nogami, wiatr trochę psuje fryzurę, ale kto by się tym przejmował. Każde drzewo inne, każdy liść w innym kolorze - żółty, pomarańczowy, czerwony. Szłam alejką i czułam, że wreszcie mogę odetchnąć. Lubię takie spacery, kiedy nie ma żadnych obowiązków, a wszystko, co potrzebne, jest tuż obok. Mój mały, jesienny reset Wróciłam do domu zmęczona, ale szczęśliwa. Z kieszeniami pełnymi kasztanów i z głową pełną pomysłów. Taki zwykły spacer, a potrafi zrobić cały dzień lepszym. Czasem nie trzeba wielkich rzeczy. Wystarczy 30 minut wśród liści w Jastrzębiu-Zdroju, żeby poczuć się zn...
Bohaterka tego wpisu chciała zostać anonimowa i ja w pełni szanuję jej prośbę. Jak sama mi opowiedziała, jest osobą niepełnosprawną, tak jak ja. Chodzi na warsztaty. I to, co ją tam spotkało, to po prostu brak słów. Weszła do sali jak zawsze - uśmiechnięta, gotowa na zajęcia. Dzień jak co dzień. Przy progu nauczycielka podaje kartkę do podpisu. I tylko jedno zdanie: "W tym miesiącu nic nie dostałaś". 50 złotych. Kieszonkowe. Niby nie majątek, ale dla nich to coś więcej. To taki mały znak, że jesteś, że należysz, że ktoś o Tobie pamięta. Wszyscy dookoła się cieszyli, liczyli, planowali na co wydadzą. A ona? Ona usiadła. I choć na zewnątrz dalej się uśmiechała, w środku miała gonitwę myśli. Co takiego zrobiłam? Czym zawiniłam? Dlaczego ja nie? Zadawała sobie pytania, na które nikt nie dał jej odpowiedzi. I wtedy podjęła decyzję - najpiękniejszą jaką mogła. Że nic i nikt nie popsuje jej humoru. Że nie da się złamać za 50 złotych. Do końca zajęć była uśmiechnięta. Z podniesioną g...
  Miały być zakupy, a skończyła się interwencja! 5 kosmetyków, których nie powinnam była kupować (ale nie żałuję) Miał być szybki wypad do Hebe po szampon. Wyszłam z pełną siatką i poczuciem winy. I wiecie co? Nie żałuję ani złotówki. Jeśli szukasz wymówki żeby NIE kupować, to nie ten wpis. To jest moja lista 5 kosmetyków uzależniających - ostrzegałam! 1. Serum z efektem glass skin - Kimoco Lift Up Myślałam że glass skin to tylko filtr na TikToku. Aż zaczęłam używać tego serum. Cera napięta, rozświetlona, bez efektu tłustości. Używam rano, 3 krople na wilgotną skórę. Efekt? Ludzie naprawdę pytają czy byłam u kosmetyczki. 2. SPF którego nie czuć - Glass Skin SPF 50 Najlepszy SPF to taki którego chcesz używać codziennie. Ten nie bieli, nie roluje się pod makijażem i daje to słynne glow. Koniec z wymówką "nie lubię SPF-ów". 3. Serum pod oczy które kasuje nieprzespane noce - HDRèY Pracujesz rano, czasem mało śpisz? To jest mój ratunek. Lekka konsystencja, nie wchodzi w zmarszczk...
 Jak hejt prawie mnie zniszczył - i co mnie uratowało Myślałam, że 12 lat w radiu to pancerz. Że nic mnie już nie ruszy. Myliłam się. Zaczęło się niewinnie. Jeden komentarz. Drugi. Potem kolejne. "Po co ty tam jesteś", "Zmień głos", "Nie nadajesz się". Czytałam to wieczorem, po audycji. Tej samej audycji, do której przygotowywałam się cały dzień. Serce waliło, ręce się trzęsły. Zaczęłam się bać mówić z głowy. Bałam się własnego głosu. Tego głosu, który kocham od 12 lat. Przestałam patrzeć w lustro. Bo jak ktoś codziennie mówi Ci, że jesteś zła, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. Moja cera, która zawsze była moją dumą, zrobiła się szara, zmęczona. Bo stres widać. Widać go na twarzy bardziej niż jakikolwiek krem go zakryje. Myślałam, żeby rzucić radio. Serio. I wtedy pomogły mi dwie rzeczy. 1. Afirmacje.  Zaczęłam mówić do siebie rano, przed lustrem. Najpierw przez łzy, potem szeptem, teraz już głośno. "Mój głos ma znaczenie. Jestem tu, bo zasługuję. Je...
 Jeśli myślisz, że zwykłe żele do twarzy to tylko ściągnięta skóra i nuda, to #Cloud111 ma dla Ciebie coś zupełnie innego. Ich żelowa galaretka to nie jest kolejny przeciętny produkt - to sprężysta, lekko drgająca konsystencja, przypominająca prawdziwe jelly, która otula skórę, gdy tylko zetknie się z wodą. Delikatnie, ale skutecznie usuwa zanieczyszczenia, sebum i resztki SPF, pozostawiając Twoją buzię miękką i ukojoną. Zero pieczenia, zero uczucia "pustynnej" skóry. W składzie znajdziesz autorski Cloud Bestie Complex oraz owocowy miks, który młoda cera uwielbia: soczysty arbuz, słodka truskawka i kremowy banan. To właśnie one odpowiadają za komfort i nawilżenie już podczas mycia. A zapach? Świeży, owocowy, aż chce się po nią sięgać codziennie. To idealna baza pod tonik i krem. Ten kosmetyk został stworzony z myślą o pierwszych krokach w pielęgnacji. Marka Cloud111 i jej bohaterka Cloudy - Skincare Bestie, powstała z myślą o nastolatkach. Skupia się na tym, co najważniejsze...
 Codzienny prysznic może być czymś więcej niż tylko szybkim obowiązkiem higienicznym – to może być mały, relaksujący rytuał pielęgnacyjny. Znasz to uczucie, kiedy w pośpiechu wchodzisz pod prysznic, myjesz się byle jakim żelem i wybiegasz z łazienki z uczuciem ściągniętej, suchej skóry? A można zupełnie inaczej. Wystarczy 5 minut uważności i odpowiednie kosmetyki, by poranna toaleta stała się momentem prawdziwego resetu dla ciała i głowy. 1. Koniec z żelem, który wysusza. Czas na pielęgnację już pod prysznicem Większość klasycznych żeli pod prysznic opiera się na silnych detergentach typu SLS. Dobrze się pienią, ale razem z brudem zmywają naszą naturalną warstwę ochronną. Efekt? Skóra swędzi, jest szorstka i domaga się natychmiastowego balsamu. Zamiast tego postaw na formuły, które myją i jednocześnie pielęgnują: Nawilżające olejki pod prysznic – to mój numer jeden na jesień i zimę. Pod wpływem wody zamieniają się w delikatną emulsję, która nie narusza bariery skórnej, a zostawia...