Dziś rano miałam straszne obawy przed pójściem do pracy. Serce mi biło jak szalone, a ręce się trzęsły. Bałam się tych ludzi i tego, jak się tam czuję... po prostu nieswojo. Myślałam, że znowu czeka mnie ciężki dzień. A tu niespodzianka! Nowa praca i szlifowanie aniołków. Tak, dobrze słyszycie. Dziś po raz pierwszy usiadłam przy szlifierce Kristall 2000 S i zaczęłam uczyć się szlifować szkło. Te kolorowe kawałki, które widzicie na zdjęciu, to efekt mojej dzisiejszej pracy. Dopiero się uczę, trzymam szkło trochę niepewnie, wszystko muszę robić powoli i dokładnie, ale jaka to frajda! To zupełnie inny świat niż ten, w którym byłam wcześniej. Tutaj jest cicho, pachnie szkłem, a na półkach stoją butelki i mozaiki. Nikt nie krzyczy, nikt nie ocenia. Tylko ja, maszyna i te małe, kolorowe aniołki, które powoli zaczynają nabierać kształtów. Wiem, że przede mną jeszcze sporo nauki. Krawędzie muszą być idealnie gładkie, żeby potem można je było lutować. Ale zrobiłam pierwszy krok. I wiecie c...
Codzienność z Blaskiem
Blog Izabeli O dziennikarstwie, ludziach i małych radościach, które rozświetlają dzień.