Marzniesz, choć płacisz? Historia z Grochowskiej 265 To nie była awaria instalacji. To nie był remont. Mieszkańcy kamienicy przy Grochowskiej 265 na warszawskiej Pradze-Południe przez ponad tydzień żyli bez ogrzewania i ciepłej wody. W bloku, w którym większość ludzi ma opłaty uregulowane co do złotówki. Jak to możliwe, że za długi kilku osób płacą wszyscy? Sytuacja wyglądała tak: kilka lokali w budynku miało zaległości. Dostawca ciepła nie rozróżnił kto płaci, a kto nie - po prostu odciął dostawy dla całej nieruchomości. Efekt? Osoby, które nigdy nie spóźniły się z czynszem, nagle musiały gotować wodę w czajniku i spać w swetrach. To historia, którą zna pewnie każdy, kto mieszkał kiedyś w starej kamienicy. Jeden wspólny licznik, jedna umowa na budynek i solidarna odpowiedzialność, która w praktyce oznacza, że najuczciwsi obrywają najbardziej. Ponad tydzień bez podstaw Brak ciepłej wody i kaloryferów w kamienicy to nie jest drobna niedogodność. To brak możliwości normalnego umycia...
wszystko co związane z dziennikarstwem