Powoli zaczynam mieć duży dystans do swoich dysfunkcji. Uczę się z nimi żyć, a może już się nauczyłam? Dystans nie tylko pomaga spojrzeć na siebie obiektywnie, ale też sprawia, że cudzych słów nie traktuje się zbyt personalnie. Niech se gadają,
Chociaż czasem to jest trudne. Ale trzeba się przyzwyczaić, bo podobno przewrażliwienie na własnym punkcie paradoksalnie jeszcze bardziej eksponuje jakąś wadę zamiast ją głębiej schować. A kiedy ma się luźniejsze podejście, te wady przestają być tak zauważalne.
To fakt, dobrze jest starać się mieć luźniejsze podejście.
OdpowiedzUsuń