Właśnie skończyłam oglądać film Black Adam. To amerykański fantastycznonaukowy film akcji na podstawie serii komiksów o super bohaterze o tym samym pseudonimie wydawnictwa DC Comics.Reżyserem filmu jest Jaume Collet-Serra, a scenarzystami Adam Sztykiel, Rory Haines i Sohrab Noshirvani.
Black Adam przebywa w pałacu w Kahndaq. Po przypadkowym wybudzeniu tytułowy bohater znów musi stanąć w obronie uciemiężonych rodaków, których ojczyznę plądruje szajka międzynarodowych najemników z organizacji Intergang..
Podlatuje do niego dron z wiadomością wideo od Amandy Waller, w której ta informuje go, że ma pozostać w mieście albo wyśle kogoś, kto się nim zajmie. Adam niszczy drona, mówiąc, że na tej planecie nie ma nikogo, kto byłby w stanie go powstrzymać. W ty momencie z nieba zlatuje tajemnicza istota. Gdy zbliża się do Black Adama, okazuje się, że to Superman.
Tytułowa postać spełnia się właściwie jedynie w roli bitewnego tarana, który demoluje przeciwników, ale w przerwach pomiędzy sparingami odsłania swoje wyjątkowo kruche emocjonalne oblicze.
Fim jest stary, czyli recenzja może się powtarzać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz