Dlaczego piątek sprawia, że czujemy się szczęśliwsi niż w sobotę?
Psychologia weekendu
Kiedy większość z nas myśli o ulubionym dniu tygodnia, bez wahania wskazuje na sobotę. Wydaje się to logiczne: „Mam wtedy najwięcej wolnego czasu, nie muszę wstawać wcześnie i nikt nie bombarduje mnie mailami”. Brzmi sensownie, prawda? Ale okazuje się, że nasz mózg ma na ten temat zupełnie inne zdanie.
Badania psychologiczne jasno pokazują, że to piątek zdobywa pierwsze miejsce w rankingu szczęścia. Dlaczego tak się dzieje? Rozkładamy ten fenomen na czynniki pierwsze!
Magia oczekiwania, czyli efekt „przedsmaku”
Kluczem do zrozumienia fenomenu piątku jest zjawisko zwane antycypacją. Nasz umysł jest tak skonstruowany, że często czerpie większą radość z samego oczekiwania na nagrodę, niż z samej nagrody.
W piątek rano, gdy pijesz swoją pierwszą kawę, Twoja wyobraźnia już maluje scenariusze: wieczorne wyjście z przyjaciółmi, relaksująca kąpiel, wyjazd za miasto czy po prostu błogi brak budzika. To właśnie w tym momencie Twój mózg zalewa fala dopaminy. Piątek to dzień czystego potencjału – wszystko, co dobre, jest jeszcze przed Tobą.
Paradoks soboty i niedzielne lęki
Sobota, choć wspaniała, ma jedną zasadniczą wadę: szybko mija. Każda godzina sobotniego relaksu przybliża nas do niedzieli, a niedziela... cóż, niesie ze sobą specyficzny rodzaj niepokoju, znany jako Sunday Night Blues. Już po południu zaczynamy podświadomie myśleć o poniedziałkowych obowiązkach.
W piątek ten problem znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Piątek to prawdziwa „bezpieczna przystań”. Nawet jeśli wciąż jesteś w pracy, sama myśl, że za kilka godzin zamkniesz laptopa, przynosi Ci psychologiczną lekkość, której nic nie jest w stanie zastąpić.
Nie można też zapominać o otoczeniu. W piątek atmosfera w biurach i kawiarniach zmienia się diametralnie. Jesteśmy dla siebie bardziej uprzejmi, częściej się śmiejemy, a obowiązki wydają się lżejsze. To zbiorowe poczucie ulgi sprawia, że nawet stanie w korkach w piątkowe popołudnie staje się mniej męczące – w końcu zmierzamy ku wolności!
Coś w tym jest. Bywają tygodnie kiedy bardzo wyczekuję piątku.
OdpowiedzUsuńNiestety ta weekendowa wolność za szybko mija
OdpowiedzUsuń