niedziela, marca 29, 2026

 Słuchajcie, dzisiejszy poranek to był totalny miks nastrojów! Niby Niedziela Palmowa, kalendarzowa wiosna w pełnym rozkwicie, a za oknem... no cóż, „chłodnawo” to mało powiedziane. Wyciągnęłam z szafy najcieplejszy płaszcz, owinęłam się szalikiem po same uszy, chwyciłam moją palmę i ruszyłam przed siebie. Czułam się bardziej jak na pasterce niż tydzień przed Wielkanocą! 

 Ale to, co spotkało mnie po drodze, totalnie zrobiło mi dzień. Wyobraźcie sobie: idę sobie zmarznięta, a tu nagle zza rogu wyłania się ekipa... ludzi przebranych za gigantyczne kurczaki. Tak, pełen profesjonalizm: żółte pióra, dzioby, wielkie łapy. Wyglądali tak absurdalnie pozytywnie w tym szarym, mroźnym poranku, że nie dało się nie parsknąć śmiechem.


Najsłodszy był jednak moment, gdy mijałam rodzinę z dzieciakami. Jeden maluch stanął jak wryty, zaczął ciągnąć mamę za rękaw i na całe gardło krzyczeć: „Mamo, mamo! Mogę się przywitać? Mogę pogłaskać kurczaczka?!”. No serce mi zmiękło na miejscu! Ta dziecięca radość z takich akcji jest po prostu nie do podrobienia. Wróciłam do domu z uśmiechem na twarzy czuję, że święta są już naprawdę blisko. Mimo tego chłodu, w powietrzu czuć już tę specyficzną energię i wielkie odliczanie.

Polecam Wielanocne prezenty dla każdego


A jak tam u Was mija ta niedziela? Też wybraliście się z palmą, czy raczej wygrała opcja „kocyk i gorąca herbata”? Spotkaliście dziś jakieś wielkanocne akcenty na mieście, czy u Was jeszcze panuje pełna zima? Dajcie znać w komentarzach! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz