To był jeden z tych leniwych wtorków, kiedy czas przecieka przez palce dokładnie tak samo, jak gorąca woda przez zmielone ziarna kawy. Stałam w kuchni, czekając, aż młynek skończy swoją głośną robotę, a w powietrzu unosił się ten obłędny, poranny aromat. Jedną ręką trzymałam ulubiony kubek, a drugą – niemal odruchowo – przesuwałam kciukiem po ekranie telefonu.
Wiadomości, zdjęcia znajomych, jakaś reklama... standardowy szum na Facebooku. I nagle, między jednym a drugim postem, zatrzymałam wzrok na czymś innym. Pojawiła się ona. Okładka miała w sobie coś magnetycznego, ale to nie grafika mnie zatrzymała. To był opis. Krótka informacja, że tę książkę napisały razem matka i córka. - OFF
Poczułam nagłe ukłucie ciekawości. Zaczęłam się zastanawiać, jak wyglądał ich proces twórczy? Czy spierały się o każde zdanie przy wspólnej herbacie, czy może ich światy przenikały się tak naturalnie, że tekst płynął sam?
Przez kolejne dni ta myśl wracała do mnie jak bumerang. Wchodziłam na stronę wydawnictwa, czytałam fragmenty, zamykałam kartę i... znów tam wracałam. Czułam, że to nie jest zwykła lektura, ale zapis jakiejś niezwykłej więzi, którą po prostu muszę poznać.
Kilka dni później, znów z kawą w ręku, kliknęłam „zamów”. Teraz czekam na kuriera, czując tę dziecięcą ekscytację, jakiej dawno nie dała mi żadna książka. Coś mi mówi, że to nie będzie tylko kolejna historia na półce, ale podróż przez emocje dwóch kobiet, które postanowiły podzielić się ze światem czymś bardzo osobistym.
I teraz jestem w tym najfajniejszym punkcie – w fazie czekania. Co chwilę sprawdzam maila, wypatruję kuriera i już planuję, w którym fotelu usiądę do lektury. Czuję, że to nie będzie zwykła książka, ale spotkanie z niezwykłą relacją dwóch kobiet. Jak tylko do mnie dotrze i przeczytam pierwsze rozdziały, na pewno dam Wam znać, czy było warto ulec tej facebookowej magii!
„Zdarzyło Wam się kiedyś kupić książkę tylko dlatego, że poczuliście z nią jakąś dziwną 'więź' jeszcze przed przeczytaniem pierwszej strony? Czy częściej stawiacie na sprawdzone bestsellery
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz