Promienie słońca i ciepło, które podajemy dalej
Są takie dni, kiedy świat zdaje się szeptać, że wszystko będzie dobrze. Dzisiaj, gdy tylko poczułam na twarzy pierwsze ciepłe promienie słońca, wiedziałam, że to nie będzie zwykły dzień za biurkiem. W połowie pracy po prostu musiałam wyjść. Choćby na chwilę, na ten jeden krótki spacer, by poczuć, że żyję . Słońce miało dziś niesamowitą moc – rozpuszczało stres i przypominało, że wiosna to nie tylko pora roku, ale przede wszystkim stan ducha.Ciche prośby o miłość
Prawdziwe ciepło poczułam jednak dopiero po pracy. Wzięłam pod pachę kocyki i zapas karmy, by odwiedzić te, które głosu nie mają – nasze lokalne koty sieroty. Serce mi pękło i zrosło się na nowo w tej samej chwili. Patrzyłam na te ufne, choć skrzywdzone przez los stworzenia i myślałam o tym, jak niewiele trzeba, by zmienić czyjś świat. Miękki kocyk, pełna miska i poczucie, że ktoś o nich pamięta – dla nich to całe królestwo. W ich wdzięcznych spojrzeniach znalazłam więcej słońca niż na bezchmurnym niebie.
Droga do domu pełna przemyśleń
Zamiast pośpiechu i zgiełku miasta, wybrałam spacer do domu. Szłam powoli, celebrując każdą minutę tego dnia. Wróciłam z lekkim zmęczeniem w nogach, ale z ogromnym spokojem w duszy.
Dobro wraca. Dzisiaj wróciło do mnie w postaci pięknej pogody i poczucia, że zrobiłam coś, co naprawdę ma znaczenie. Nie bójmy się dzielić tym, co mamy – nawet najmniejszy gest może być dla kogoś słońcem w środku zimy.
Przytulam Was ciepło i życzę, byście też znaleźli dziś powód do uśmiechu.
„A jak jest u Was? Czy udało Wam się ostatnio zrobić coś małego dla innych (tych dwu- lub czworonożnych)? Dajcie znać, takie historie zawsze poprawiają humor!”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz