Nadszedł ten moment, który trudno nazwać, ale łatwo poczuć. Jeszcze nie jest naprawdę ciepło. Zakładasz kurtkę, czasem marzną dłonie. A mimo to w powietrzu pojawia się coś nowego. Lżejszego. Jakby świat powoli budził się do życia.
Idziesz ulicą i nagle zauważasz rzeczy, które wcześniej umykały. Światło jest inne. Dni robią się dłuższe. Ludzie jakby częściej się uśmiechają, choć sami może tego nie zauważają. To dobry moment, żeby zwolnić. Nie na siłę. Po prostu trochę mniej się spieszyć. Zatrzymać się na chwilę i zobaczyć, co jest tu i teraz. Bo to „tu i teraz” zaczyna mieć w sobie coś naprawdę przyjemnego.
Warto poczytać wielki-piatek-to-jeden-z-dwoch-dni-w-roku-gdy-obowiazuje-post
Nie usiądziesz jeszcze wygodnie z kawą w ogrodzie. Za wcześnie. Ale krótki spacer? To teraz ma zupełnie inną wartość. Nawet 10 minut potrafi oczyścić głowę. Poukładać myśli. Dodać energii.
Zadaj sobie proste pytanie: kiedy ostatnio wyszłaś tylko po to, żeby pooddychać?
Nie potrzebujesz wielkich planów. Wystarczy wyjść. Spojrzeć w niebo. Poczujesz, że coś się zmienia. I że to coś działa też na ciebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz