Czy warsztaty to zawsze bilet do pracy? O blaskach i cieniach drogi do samodzielności
Wszyscy znamy te nagłówki: „Przez warsztaty do samodzielności”, „Szkolenia, które dają zawód”. Brzmią jak obietnica lepszego jutra i dla wielu osób faktycznie nią są. Ale co czuje człowiek, który kończy ten sam kurs, te same praktyki, a na końcu – jako jedyny z grupy – nie dostaje angażu?Sukces ma wielu ojców, porażka jest samotna
W idealnym świecie każdy uczestnik projektu wychodzi z niego z umową o pracę w kieszeni. W rzeczywistości projekty aktywizacji zawodowej (takie jak te opisane na portalach Funduszy Europejskich czy Urzędów Pracy) mają swoje wskaźniki efektywności. Często wystarczy, że 40-60% grupy znajdzie zatrudnienie, by projekt uznano za sukces.
?Sytuacja, w której wszyscy oprócz jednej osoby dostają pracę, jest psychologicznie dewastująca. Pojawiają się pytania: „Co ze mną jest nie tak?”, „Dlaczego ja nie dostałam szansy?”.
Dlaczego nie wszyscy mają „szczęście”?
Na szczęści samodzielność to nie tylko praca tutaj i teraz. To też umiejętność podniesienia się, gdy system – lub zwykły nie fair– zawiedzie. Warsztaty dają narzędzia, ale to my musimy nimi budować dalej, czasem w innym miejscu, niż początkowo zakładaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz