Och, znamy to aż za dobrze. To to specyficzne uczucie, kiedy Twoje ciało siedzi przy biurku lub stoi na stanowisku, ale Twoja dusza już dawno wyszła przez okno, kupiła lody i leży na trawie. Kiedy za szybą jest "żyleta", a Ty musisz analizować tabelki albo użerać się z klientami, poczucie marnowania życia wzrasta o jakieś 200%.
Oto kilka sprawdzonych sposobów, jak nie zwariować i dotrwać do "fajrantu":
Nie spoglądaj na zegarek z myślą: „Jezu, jeszcze 6 godzin”. To zabija psychicznie. Podziel sobie czas na małe etapy:. Nagradzaj się za każdy domknięty etap – nawet jeśli nagrodą jest tylko 2 minuty gapienia się w słońce przez okno. Jeśli praca na to pozwala, spróbuj przemycić trochę tej pogody do środka:Wyjdź na zewnątrz na 5 minut: Nawet jeśli to tylko szybki spacer wokół budynku. Świeże powietrze i witamina D zdziałają cuda dla Twojej chemii mózgu. Przenieś spotkanie na dwór: Jeśli masz z kimś pogadać, a nie potrzebujecie monitorów – zróbcie „walking meeting”. Otwórz okno na oścież: Niech chociaż wiatr udaje, że jesteś na wakacjach. Najgorzej jest, gdy po pracy wracasz prosto do sprzątania czy gotowania. Obiecaj sobie coś ekstra zaraz po wyjściu:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz