Przejdź do głównej zawartości

 Współczesny świat daje młodym ludziom z niepełnosprawnościami oraz różnymi trudnościami narzędzia, o których dekadę temu nikomu się nie śniło. Asystenci, nowoczesne technologie, zindywidualizowany tok nauki – to wszystko miało wyrównywać szanse. Jednak autorka Hanna Pasterny, osoba niewidoma i uznana działaczka społeczna, na łamach magazynu „Integracja” stawia prowokacyjne i bolesne pytanie: czy ta bezgraniczna pomoc i budowanie „cieplarnianych warunków” paradoksalnie nie krzywdzi młodych ludzi, odbierając im szansę na samodzielność?

Granica między mądrym wsparciem a nadopiekuńczością, która rodzi bierność, staje się dziś wyjątkowo cienka.
Szkoła za zamkniętymi drzwiami, czyli pułapka nauczania indywidualnego
Wielu nauczycieli i urzędników bije na alarm: system nauczania indywidualnego, który kiedyś był rozwiązaniem ostatecznym i przejściowym (np. po ciężkich wypadkach czy operacjach), dziś staje się masowym azylem.
  • Izolacja zamiast leczenia: Tok indywidualny coraz częściej przyznawany jest uczniom zmagającym się z fobią szkolną czy lękiem społecznym. Nauczyciele zadają jednak logiczne pytanie: Jak młody człowiek ma wyleczyć się z lęku przed szkołą i rówieśnikami, skoro całkowicie unika z nimi kontaktu?
  • Ucieczka przed hejtem: Zdalne lub indywidualne nauczanie bywa przyznawane młodzieży w procesie tranzycji płciowej, by chronić ją przed potencjalnym odrzuceniem. Czy jednak samo ryzyko nieprzyjemnych zachowań powinno skutkować odcięciem od grupy rówieśniczej?
  • Proceder „załatwiania” orzeczeń: Urzędnicy miejscy zwracają uwagę na koszty, ale też na fakt, że na internetowych forach rodzice wymieniają się nazwiskami lekarzy, którzy bez problemu wystawiają potrzebne zaświadczenia. Pojawia się gorzkie pytanie: Czy rodzice walczyliby o taką izolację dziecka, gdyby musieli za te lekcje płacić z własnej kieszeni?
Zamiast realnych ograniczeń – siła przyzwyczajenia
Nadmierne ułatwianie życia zbiera swoje żniwo także na uczelniach wyższych. Przykładem jest historia niewidomego studenta, który kategorycznie odmówił pisania egzaminu na własnym laptopie, mimo że potrafił go obsługiwać. Powód? Przez siedem lat studiów wszystko zdawał ustnie, notatki robił za niego asystent, więc „on się po prostu przyzwyczaił” i domagał się kolejnego ustnego zaliczenia, grożąc wykładowczyni skargą u Pełnomocnika ds. Osób z Niepełnosprawnościami.
W tym przypadku student nie powołał się na realną barierę wynikającą ze swojego stanu zdrowia, ale na nabyte poczucie, że wszystko musi być dostosowane do jego wygody. Na szczęście pełnomocnik uczelni wykazał się zdrowym rozsądkiem, ale sytuacja ta pokazuje niebezpieczny trend roszczeniowości.
Dlaczego „taryfa ulgowa” to niedźwiedzia przysługa?
Stałe usuwanie kłód spod nóg, obniżanie wymagań i zwalnianie z obowiązków niesie za sobą długofalowe, destrukcyjne skutki dla psychiki młodego człowieka:
  • Brak odporności psychicznej: Żyjąc w sztucznie stworzonym mikroświecie bez stresu i wymagań, nie da się zbudować poczucia własnego sprawstwa ani odporności na życiowe porażki.
  • Brutalny zderzenie z rynkiem pracy: Dorosłe życie i pracodawcy nie będą stosować taryfy ulgowej. Osoba, która nigdy nie musiała walczyć z przeciwnościami, natychmiast polegnie w realiach zawodowych.
  • Budowanie krzywdzących stereotypów: Ulgowe traktowanie niszczy ideę prawdziwego równouprawnienia. Sprawia, że pełnosprawni rówieśnicy zaczynają postrzegać osoby z niepełnosprawnościami jako te, które wszystko dostają łatwiej, bez wysiłku i „po znajomości”.
Mądre pomaganie wymaga stawiania granic
Hanna Pasterny, która mimo braku wzroku od lat podróżuje po świecie i odnosi sukcesy zawodowe, podsumowuje temat krótko: jeśli chcemy być szanowani, doceniani i zatrudniani, musimy stawiać sobie wymagania. Nie możemy zasłaniać się niepełnosprawnością tam, gdzie kluczem jest po prostu nasza praca i zaangażowanie.
Prawdziwa pomoc nie polega na niesieniu kogoś na plecach przez całe życie, ale na podaniu mu ręki, by nauczył się chodzić o własnych siłach – nawet jeśli po drodze parę razy się potknie.
Jakie są Twoje odczucia po przeczytaniu tej perspektywy?

Ten temat jest mi szczególnie bliski, ponieważ autorka przytoczonego artykułu, Hanna Pasterny, to moja dobra znajoma. Obserwując jej codzienną siłę, pasję i to, jak zdobywa świat, jeszcze mocniej rozumiem jej słowa. Hania nie pisze tego z pozycji teoretyka – ona tym żyje i codziennie udowadnia, że prawdziwa integracja to stawianie sobie wymagań, a nie szukanie ulg”.

Komentarze