13 sierpnia - Dzień Osób Leworęcznych. Dlaczego leworęczność to nie wada?
Witamy w czwartek! Sierpień mija w ekspresowym tempie, niepostrzeżenie zbliżamy się do jego półmetka. Dziś w kalendarzu nietypowe, ale bardzo sympatyczne święto - 13 sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych.
Zdecydowana większość populacji to osoby praworęczne. To naturalne uwarunkowanie biologiczne. Szacuje się jednak, że od 8 do 15% ludzi na świecie znacznie sprawniej posługuje się lewą ręką. W naszym kraju ten odsetek wynosi około 8 procent.
Wbrew stereotypom, leworęczność nie przeszkadza w robieniu wielkiej kariery. W gronie mańkutów jest mnóstwo światowych ikon: Barack Obama, Bill Gates, Robert De Niro, Tom Cruise, Jim Carrey, Lady Gaga czy Eminem. Nie brakuje ich też w Polsce - lewą ręką posługiwali się m.in. Andrzej Wajda, Jerzy Pilch, Krzysztof Penderecki, a dziś robi to np. Joanna Brodzik i Katarzyna Glinka.
Warto przypomnieć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu leworęczność była piętnowana. W szkołach w latach 70. dzieci przestawiano na siłę na prawą rękę, co powodowało u nich frustrację, niechęć do pisania i problemy z zajęciami manualnymi. Dziś nauka patrzy na to zupełnie inaczej.
Wiemy już, że za leworęczność odpowiada dominacja prawej półkuli mózgu, co przekłada się na większą sprawność całej lewej strony ciała. To nie jest żadne zaburzenie rozwojowe, a jedynie inna organizacja pracy układu nerwowego. I dowód na to, jak fascynujący i różnorodny jest człowiek.
Niestety, język wciąż utrwala krzywdzący podział. To co prawe, jest dobre i uczciwe: "prawy człowiek", "być czyjąś prawą ręką". To co lewe, ma wydźwięk negatywny: "wstać lewą nogą", "mieć dwie lewe ręce", "załatwić coś na lewo". Może warto to zmienić?
Komentarze
Prześlij komentarz