Boisz się mikrofonu? Jak pokonałam tremę w radiu i czego mnie to nauczyło
Pamiętam moją pierwszą audycję jakby to było wczoraj.Siedzę przed mikrofonem w "Radiu, to była strefa hitów. Czerwona lampka się zapala. A ja... pustka w głowie. Serce wali mi tak, że jestem pewna, że słychać je na antenie. Gardło suche jak pieprz. I ta jedna myśl: "Matko, po co ja się na to pisałam?"
Miałam 30 sekund do wejścia na antenę.
Myślisz, że to minęło po 12 latach? No właśnie nie do końca. Tremę mam do dziś. Tylko nauczyłam się z nią dogadywać.
I jeśli Ty też boisz się odezwać, czy to w pracy, na prezentacji, czy do mikrofonu - to ten tekst jest dla Ciebie. Bo nikt mi o tym wcześniej nie powiedział.
1. To nie jest strach. To adrenalina.
Przez długi czas myślałam, że trema to moja wada. Że profesjonalistka nie powinna się bać. Bzdura.
Mój realizator powiedział mi kiedyś coś, co zmieniło wszystko: "Iza, jak przestaniesz się bać, to znaczy że Ci już nie zależy".
Trema to po prostu znak, że Ci zależy. Że chcesz wypaść dobrze. I jak to sobie tak nazwiesz - nie "boję się", tylko "jestem podekscytowana" - to nagle robi się lżej. Serio, spróbuj.
2. Mój patent na suche gardło
Wiesz co robi większość ludzi przed wystąpieniem? Pije wodę. Ja też tak robiłam. I dalej miałam suchość.
Dopiero koleżanka logopedka zdradziła mi trik: przed wejściem na antenę nie pijesz zimnej wody. Pijesz letnią, z odrobiną miodu i cytryny. I co najważniejsze - gryziesz końcówkę języka. Delikatnie. Przez 5 sekund. Wygląda głupio. Działa natychmiast. Ślinianki zaczynają pracować i głos przestaje być taki ściśnięty.
3. Najgorsze co możesz zrobić to się przygotować za bardzo
Wiem, brzmi dziwnie.
Ja na pierwszą audycję napisałam sobie 4 strony A4. Każde "eee" i "yyy" miałam rozpisane. I co? I wyłożyłam się, bo zgubiłam się w kartkach.
Teraz mam jedną karteczkę. 5 punktów. Hasła. Reszta to ja. Ludzie nie chcą słuchać perfekcyjnej kartki. Chcą usłyszeć człowieka. Zająknięcie, uśmiech w głosie, chwilę ciszy. To jest nienaganny styl. Nie idealny. Nienaganny, czyli prawdziwy.
Więc jeśli masz jutro prezentację - nie ucz się na pamięć. Zrozum temat i opowiedz o nim jak koleżance przy kawie
12 lat później myślałam, że trema zniknie. Nie zniknęła. Ale zamieniła się w mojego kompana.
Bo jak już usłyszysz ten swój głos w słuchawkach, jak już ktoś napisze Ci "Pani Izo, Pani głos umilił mi dzień" - to wiesz, że warto było się bać.
A Ty? Czego Ty się boisz? Mikrofonu? Kamery? A może po prostu odezwania się na spotkaniu w pracy?
Daj znać w komentarzu. Pogadajmy o tym po ludzku.
Pamiętam jak uczyłam się warsztatu rzecznika prasowego, początkowo trema, ale wykorzystywała ją jako motywację do ćwiczeń. Izabela Bookendorfina
OdpowiedzUsuńProwadzę szkolenia i wykłady, to podobny rodzaj tremy, tyle, że masz widzów na żywo.
OdpowiedzUsuńto musi być nieźle
Usuń