Przejdź do głównej zawartości

 Pracownia witrażu wcale nie jest straszna. Jest. przyjemna

                       Muszę Wam się dzisiaj do czegoś przyznać.

Na początku miałam trochę obaw przed tą pracownią witrażu. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe zasady – to wszystko potrafi przytłoczyć. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie się martwiłam. Dziś przekonałam się, że praca w witrażowni wcale nie jest taka straszna. Wręcz przeciwnie – jest naprawdę przyjemna.

Jest tu spokojnie i cicho, każdy zajmuje się swoimi zadaniami. To idealne miejsce, by na chwilę odciąć się od zgiełku świata i skupić na tym, co masz przed sobą. Ostatnio jedna z Czytelniczek zapytała mnie, co właściwie robię w tej pracowni. Już Wam mówię! Teraz mamy zamówienia na aniołki. Małe, delikatne, każdy z nich jest inny. Wymaga to sporo precyzyjnej pracy, ale jaka to radość, gdy zaczyna coś wychodzić!

Chciałabym Wam pokazać zdjęcia, naprawdę bym chciała. Niestety, nie mogę. W naszej pracy nie wolno używać telefonów komórkowych. I dobrze, bo pracujemy ze szkłem, trzeba być ostrożnym i skoncentrowanym. Bezpieczeństwo to podstawa. Więc musicie mi uwierzyć na słowo – te aniołki będą przepiękne. Cieszę się, że trafiłam w to miejsce.

A czy Wy mieliście kiedyś taką pracę, gdzie na początku czuliście strach, a potem okazało się, że to idealne miejsce dla Was?



Komentarze

  1. Chyba każda nowa praca którą zaczynamy jest powiązana ze strachem, ja też miałabym obawy, ale skoro strachy przeszły, to cieszę się bardzo, że tak dobrze Ci się tam pracuje :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz