Przejdź do głównej zawartości

 Od dawna marzyłam o delikatnym różowym odcieniu na włosach, ale trwała koloryzacja mnie przerażała to raz a dwa - nie mogę farbować.  Postanowiłam spróbować najtańszej opcji - płukanki Cameleo w kolorze Róż. Czy za jedyne 10 zł można osiągnąć efekt jak z salonu? Sprawdziłam!


To koloryzująca płukanka bez amoniaku, która ma się zmywać po kilku myciach. Kupiłam ją w Rossmannie. Producent obiecuje subtelny pastelowy odcień.

 Jak to zrobiłam? (instrukcja krok po kroku)

Najpierw umyłam włosy szamponem i lekko osuszyłam je ręcznikiem. W rękawiczkach (to naprawdę ważne!) nałożyłam płukankę na całą długość włosów, najwięcej na grzywkę. Trzymałam ją przez 3 minuty, bo obawiałam się zbyt intensywnego efektu. Następnie spłukałam tylko wodą.

Kolor wyszedł dokładnie tak, jak na zdjęciu - delikatny, brudny róż, najbardziej widoczny na grzywce i końcówkach. W słońcu wpada w truskawkowy blond. To nie jest krzykliwy róż, lecz subtelny, dziewczęcy odcień. Jestem zachwycona! Co ważne, włosy są miękkie i nie zniszczone.

Czy polecam? Zdecydowanie TAK, jeśli chcesz spróbować różu bez większych zobowiązań. Za 14,84 zł, które zarobiłam na blogu (tak, to prawda, tyle ostatnio zarobiłam!), mogłam sobie pozwolić na 1,5 takiej płukanki. To najlepsza inwestycja w rozwój - w siebie! Idealne dla blondynek i osób z jasnymi włosami.

Co o tym myślicie? Zostawić tak jak jest? Może nałożyć mocniej? Czy już za bardzo szaleję?


Komentarze