Przejdź do głównej zawartości

 Kolejny dzień w pracy, a właściwie na szkoleniu. Siedzę, słucham, notuję, a w pewnym momencie łapię się na tym, że mówię pół żartem, pół serio: „Spokojnie, zaraz będę mądrzejsza od sztucznej inteligencji. O ile już nie jestem”. Wszyscy się śmiejemy, bo humor to chyba jedyna rzecz, która trzyma nas w pionie w takich momentach. Sytuacja ma swój słodko-gorzki urok: wiedza rośnie, certyfikaty w głowie przybywają, a pracy... jak nie było, tak nie ma. Czasem zastanawiam się, czy algorytmy OpenAI też biorą udział w takich spotkaniach i myślą, co zrobić z wolnym czasem.


Dziś nasz program szkoleniowy skręcił w stronę dwóch skrajnych, ale fascynujących światów: pracy magazyniera i recepcjonisty. Z boku może się wydawać, że to niewielka różnica – jedno to kartony i wózki widłowe, drugie to uśmiech, telefon i parzenie kawy. Nic bardziej mylnego! Przez kilka godzin rozkładaliśmy te stanowiska na czynniki pierwsze.

Magazynier: To nie jest tylko „przekładanie paczek”. To ogromna logistyka, systemy WMS, precyzja, ciągła presja czasu i matematyka w czystej postaci, żeby nic się w systemie nie zgubiło. To człowiek-orkiestra, od którego zależy, czy cały łańcuch dostaw nie weźmie w łeb.

Recepcjonista/Recepcjonistka: Wizytówka firmy, pierwsza linia frontu i dyplomata w jednej osobie. Musisz mieć oczy dookoła głowy, opanować systemy rezerwacji, rozładować stres klienta, który ma pretensje o wszystko, a przy tym wyglądać, jakbyś właśnie wyszedł z okładki magazynu lifestylowego. 
 
 Siedzę na tym szkoleniu i zastanawiam się, czy ta wiedza jest mi teraz rzeczywiście potrzebna. Kto to wie! Życie potrafi zaskakiwać, a rynek pracy zmienia się szybciej niż pogoda w kwietniu. Może jutro będę musiał zarządzać magazynem, a pojutrze witać gości w eleganckim hotelu. Jedno jest pewne – lepiej mieć te umiejętności w głowie, niż ich nie mieć!

A na koniec  na poprawę nastroju jak tak na to spojrzeć z boku... skąd wiecie, że sama nie jestem algorytmem wysłanym na szkolenie, żeby przetestować system? 
A jak u Was? Szkolenia też Was przygotowują na wszystko i na nic jednocześnie? Dajcie znać w komentarzach! 
zdjęcie Lekko podkręcone przez AI




Komentarze

  1. Ale tak naprawdę każda nowa umiejętność kiedyś może się przydać, nawet jeśli dziś wydaje się zupełnie oderwana od naszej drogi zawodowej. A kto wie… może faktycznie jesteś algorytmem na szkoleniu i właśnie zbierasz dane do kolejnej aktualizacji? 😄

    Trzymam kciuki, żeby po tych wszystkich szkoleniach przyszła w końcu również konkretna okazja, żeby tę wiedzę wykorzystać. ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Też korzystałam z różnych szkoleń i do niczego mi się naprawdę tak nie przydały, natomiast wiedza z tych szkoleń jednak się przydała, np. jaki mam sposób działania...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz