Przejdź do głównej zawartości

 Kiedyś, gdy dzieciaki szły do szkoły obok mojego domu, zbierały kasztany. Teraz przechodzą obok nich obojętnie...

 

Dziś natknęłam się na takie zdanie u jednej z Was na Facebooku i zatrzymało mnie na chwilę. A wiecie co? U mnie na szczęście nadal zbierają! Codziennie widzę dzieci, młodzież, a czasem nawet dorosłych, którzy zatrzymują się na moment, schylają się i chowają do kieszeni te błyszczące, brązowe skarby. Może to kwestia naszego osiedla? A może u nas jesień wciąż smakuje jak za dawnych lat? Bo kasztany to przecież nie tylko kasztany. To ludziki na zapałkach, kieszenie pełne po brzegi, to rywalizacja, kto znajdzie większy i ładniejszy. Szkoda by było, gdyby ten zwyczaj całkowicie zniknął.

 A co u mnie dzisiaj? Taki zwykły, ale i niezwykły dzień. Najpierw sprawa do załatwienia w Medicus, potem chwila refleksji w kościele, a na koniec coś ciepłego na rozgrzewkę. Wpadłam do Marago. Tym razem zdecydowałam się na makaron z wołowiną i warzywami w sosie słodko-ostrym. Pysznie rozgrzewa w taki jesienny dzień!

 A jak to wygląda u Was? Dzieciaki jeszcze zbierają kasztany, czy już tylko wpatrują się w telefony? Dajcie znać w komentarzach!

lekko  poprawione przez AI


Komentarze