Przejdź do głównej zawartości

Jestem z powrotem! Właśnie wróciłam ze spotkania z Mistrzem Igrzysk Olimpijskich, Wojciechem Fortuną, i wciąż nie mogę uwierzyć, że to się naprawdę wydarzyło!


To był niesamowity wieczór. Co najlepsze, nie byłam tam sama. Zabrałam ze sobą przyjaciela, który jest ogromnym fanem sportu, i był MEGA szczęśliwy, że go zaprosiłam. Widziałam tę radość w jego oczach, a to było bezcenne. Uwielbiam dzielić się takimi chwilami - bo szczęście rośnie, gdy się nim dzielimy!

Sam Pan Wojciech to klasa sama w sobie, skromność i ta niesamowita historia. Człowiek, który w 1972 roku w Sapporo uskrzydlił całą Polskę. Opowiadał tak fascynująco, że mogłabym go słuchać godzinami.

Oczywiście nie mogło zabraknąć autografu! Po wydarzeniu ustawiliśmy się w kolejce i mamy - czarno na białym, podpis Mistrza na pamiątkę. To będzie wisiało w honorowym miejscu!

A jak uczcić takie spotkanie? Oczywiście pizzą! Po tych emocjach musieliśmy to wszystko przegadać, więc wylądowaliśmy w Naro na pysznej pizzy. Idealne zwieńczenie idealnego dnia.

"A na koniec najlepsze podziękowania od przyjaciela, który był zachwycony, że mógł tam być ze mną. Dla takich chwil warto być dziennikarką i być tam, gdzie dzieje się magia! Dziękuję!"

Dziękuję za ten dzień. Marzenia naprawdę się spełniają, wystarczy być tam, gdzie coś się dzieje.



Komentarze