Kiedy szkolenie przeradza się w przyjaźń. Podwójne urodziny w Kozielskim
Myślałam, że idę na zwykłe szkolenie. Że nauczę się obsługi systemu WMS, poznam zasady rezerwacji i zdobędę kolejny certyfikat do CV. I rzeczywiście, wszystko to się działo – uczyłam się, notowałam, a moja głowa była pełna nowych informacji.
Aż tu nagle dostaję zaproszenie: "Wpadniesz do nas na urodziny? W Kozielskim. I to od razu na podwójne." I wtedy uświadamiam sobie, że najcenniejsze w tych wszystkich kursach, przekwalifikowaniach i nowych ścieżkach, to nie tabelki i procedury, ale ludzie.
Dziś miałam przyjemność być zaproszona na urodziny dwóch uczestników naszego szkolenia. Dwie osoby, jeden dzień jedno miejsce - Kozielski. I ta atmosfera, której nie da się zaplanować w żadnym systemie.
Była pizza, były dwa razy odśpiewane "Sto lat", bo jak już świętować, to na całego. Były życzenia – te oficjalne i te bardziej osobiste, z serca. Był śmiech, bo siedząc z ludźmi, którzy przeszli przez te same testy i wątpliwości "czy ja się do tego nadaję", od razu jest o czym rozmawiać.
Lubię takie chwile. Pokazują, że z przypadkowej grupy w sali szkoleniowej może powstać coś więcej. Mała społeczność. Wsparcie. Ludzie, którzy trzymają za siebie kciuki.
W Kozielskim było przytulnie, ciepło i po prostu ludzko. Bez stresu. Bez "proszę zeskanować kod". Po prostu spotkanie.
Dziękuję za zaproszenie. To dla mnie naprawdę ważne, że mogłam tam być z Wami.

Komentarze
Prześlij komentarz