Przejdź do głównej zawartości

 Dziś szykowałam się na badania do laboratorium. I wiecie co? Lubię to.


Większość ludzi na samą myśl o pobraniu krwi o 7 rano na czczo dostaje gęsiej skórki. A ja czuję... ekscytację. I mam koleżankę, która skacze z radości razem ze mną. Chyba jesteśmy trochę dziwne, ale wolę być dziwna i zadbana, niż zestresowana.

Poranek na badania to dla mnie taki mały rytuał. Nawet jeśli idę tylko na chwilę do laboratorium, chcę czuć się dobrze.

Zaczynam od twarzy. Mój ulubiony tonik Garnier - to jak zimny prysznic na przebudzenie, lepszy niż kawa. Potem lekki krem BB i podkład Astor - nie robię mocnego makijażu, bo po co? Ma być naturalnie, świeżo, ale tak, żebym patrząc w lustro pomyślała "ok, dam radę". Na koniec mój mały trik - olejek do ust. Usta po nocy na czczo zawsze są suche, a olejek ratuje je i dodaje koloru bez malowania.

A teraz najważniejsze - jak się ubrać na badania?

Przez lata wypracowałam swój idealny zestaw:

1. Góra z rękawem, który nie walczy. Żadnych obcisłych golfów ani swetrów, które trzeba ściągać. Najlepiej luźna koszula, t-shirt z narzutką albo bluza z szerokim rękawem. Podwijasz w sekundę i pielęgniarka Cię kocha.

2. Warstwy. W poczekalni zawsze jest zimno, a w gabinecie duszno. Ja zakładam pod spód top, na to koszulę. Łatwo zdjąć, łatwo założyć.
 
A teraz najważniejsze pytanie - jak się ubrać na badania?

Przez lata stworzyłam swój idealny zestaw:

1. Góra z rękawem, który nie sprawia problemów. Żadnych obcisłych golfów ani swetrów, które trzeba ściągać. Najlepiej sprawdzi się luźna koszula, t-shirt z narzutką lub bluza z szerokim rękawem. Możesz je podwinąć w mgnieniu oka, a pielęgniarka na pewno to doceni.

2. Warstwy to klucz. W poczekalni zawsze jest zimno, a w gabinecie duszno. Ja zakładam pod spód top, a na to koszulę. Łatwo zdjąć, łatwo założyć.

3. Wygodny dół. Nie zamierzam nosić sukienki, którą muszę ciągle poprawiać. Wybieram proste jeansy lub wygodne spodnie. Po badaniu chcę od razu iść na śniadanie, a nie wracać do domu, żeby się przebrać.

4. Zero zbędnych dodatków. Bransoletki i zegarek na tej ręce, z której pobierają krew - zostają w domu. Włosy spinam, żeby nie opadały na twarz.

I wiecie co? Ten poranek, mimo igły, był naprawdę przyjemny. Bo zadbałam o siebie przed wizytą. Wyszłam z laboratorium z poczuciem, że zrobiłam coś dobrego dla siebie.

A jak to wygląda u Was? Macie swoje rytuały przed badaniami, czy po prostu idziecie na żywioł?

Zdjęcia połączyło AI


Komentarze