Przejdź do głównej zawartości

 Dziś wtorek, a Jastrzębie przywitało mnie w najlepszy możliwy sposób - pełnym słońcem i takim niebem, że aż żal było siedzieć w domu. Kto powiedział, że tylko weekendy mogą być fajne? Ten wtorek pokazał, że to nieprawda.


Zaczęłam od małego maratonu zakupowego - wiecie, jak to bywa, wpadłam tylko na chwilę do sklepu z butami, potem do ciucholandu i Rossmanna... a wyszłam z torbami pełnymi skarbów. Ale co tam! Udało mi się upolować kilka prawdziwych perełek. Pokażę Wam wszystko w następnym poście, bo naprawdę warto.

A potem nadeszła najlepsza część dnia - spotkanie z przyjacielem. Bez pośpiechu, bez zerknięć na zegarek. Lody, które topniały szybciej, niż zdążyłam je zjeść, kawa pachnąca jeszcze latem i ciastko, na które oczywiście musiałam zostawić miejsce.

Takie zwykłe-niezwykłe chwile w środku tygodnia. Rozmowy o wszystkim i o niczym. Śmiech. Ten moment, kiedy siedzisz na zewnątrz, słońce grzeje Ci twarz w środku wtorku i myślisz sobie "kurczę, jest dobrze". I właśnie za to kocham takie dni. Za to, że nie muszą być wielkie i zaplanowane co do minuty, żeby były piękne.

A jak Wasz wtorek? Też złapaliście trochę słońca? Dajcie znać, a ja lecę montować zdjęcia z zakupów!


Komentarze