Poranny czy wyjściowy? Makijaż nie musi być intensywny, wystarczy, że jest twój.
Często myślimy, że makijaż musi być mocny, żeby przyciągał uwagę. Idealna kreska, wyraźny kontur, usta w soczystej czerwieni. A ja od jakiegoś czasu postawiłam na coś innego. I wiecie co? Czuję się w tym najlepiej.Makijaż poranny czy wyjściowy nie musi być ostry. Wystarczy, że jest delikatny, promienny i stworzony z myślą o sobie, a nie dla innych.
Mój codzienny sposób? 5 minut i 5 ulubionych produktów:
1. Baza to pielęgnacja. Zanim nałożę coś kolorowego, sięgam po moją ukochaną Nivea Soft i serum Vichy Mineral 89. Skóra musi być nawilżona, nie obciążona. To jest ten blask, którego nie zastąpi żaden rozświetlacz.
2. Zamiast podkładu - kolor. Odkąd mam LAMEL BB Blush i Face Cream, zapomniałam, co to znaczy ciężki podkład. Wyciskam odrobinę, wklepuję palcami i cera od razu wygląda na wypoczętą. Bez efektu maski.
3. Ochrona zawsze. Nawet jesienią. Bielenda Cera Lipidium SPF 50 to mój niezbędnik. Żółta tubka, która dba o moją skórę.
4. Detale, które robią różnicę. Na noc stosuję Ziaja Witamina C.B3 - rano moja buzia jest tak gładka, że makijaż to czysta przyjemność. A na usta? Golden Rose Lip Gloss Roll-On. Pachnie, nawilża i daje taki dziewczęcy efekt. Do tego różowe róże na toaletce, lusterko po babci i światełka. Bo makijaż to także rytuał.
Nie musicie malować się mocno, żeby czuć się pięknie. Wystarczy lekko. Wystarczy po swojemu.
A Wy jaki lubicie makijaż na co dzień - mocniejszy czy ten soft?

Komentarze
Prześlij komentarz