Halloween, którego nigdy nie obchodziłam. A jednak...
Wielkimi krokami zbliża się Halloween, czyli to śmieszno-straszne święto celebrowane głównie w krajach anglojęzycznych, a od kilku lat coraz śmielej obchodzone również w Polsce. Dynie na balkonach, pajęczyny w witrynach, dzieciaki w przebraniach. Jedni to kochają, drudzy kręcą nosem. Ja? Ja przez lata byłam gdzieś obok.
Ja nigdy jakoś tego święta nie obchodziłam. Nie dlatego, że nie lubię. Po prostu zawsze miałam audycje. Kiedy inni planowali imprezy i malowali sobie sztuczne rany, ja szykowałam mikrofon i playlistę. Zabawiałam innych. I szczerze? Uwielbiałam to. Bo dla mnie to właśnie była magia tego dnia - być po tej drugiej stronie, tworzyć klimat dla słuchaczy.
I tym razem będzie podobnie. 30 października widzimy się o 18:00 w Radiu - w nienagannym stylu. Będzie strasznie, będzie śmiesznie, będzie muzycznie. Taki mój mały, radiowy ogród Halloweenowy. Zapraszam Was już teraz, rezerwujcie sobie czas.
A propos ogrodów...
Pamiętam jak kilka lat temu wrzuciłam zdjęcie z wycieczki. Był tam przepiękny, dopracowany w każdym detalu ogród halloweenowy. Dynie, światła, figurki. Pstryknęłam fotę, bo mnie zachwycił kunszt ludzi, którzy to zrobili. Ot, inspiracja. I wtedy spadł na mnie hejt. I to nie od obcej osoby z internetu. A od ojczyma mojego przyjaciela.
Pamiętam to do dziś, bo to był jeden z pierwszych momentów, kiedy zrozumiałam, że w internecie nie ma niewinnych zdjęć. Dla mnie to była estetyka i podróż. Dla kogoś innego - pretekst, by wylać swoje frustracje o "obcych tradycjach", o "bezczeszczeniu". Dostało mi się za coś, co po prostu mnie zaciekawiło.
Przełknęłam to. Ale zostało we mnie pytanie: dlaczego tak trudno nam pozwolić innym cieszyć się czymś po swojemu? Halloween nie musi zastępować naszych Zaduszek. Może po prostu obok nich istnieć. Jako zabawa, jako pretekst do kreatywności, do zrobienia czegoś fajnego z dziećmi, do obejrzenia filmu z kubkiem kakao.
Ja w tym roku znów nie będę biegać po mieście z koszykiem "cukierek albo psikus". Będę w studiu. Będę dla Was. I właśnie tak chcę to święto celebrować - po swojemu, z klasą i z uśmiechem.
A Wy? Obchodzicie? Przebieracie się? A może, tak jak ja kiedyś, po prostu obserwujecie to wszystko z boku? Dajcie znać w komentarzach. A jeśli macie ochotę na odrobinę śmieszno-strasznej atmosfery bez hejtu, tylko z dobrą muzyką - to wiecie gdzie mnie szukać

Niech każdy bawi się na swój sposób, to święto, które pozwala nam oswoić się ze śmiercią, a każdy ma prawo do swój sposób się do niej przygotować mentalnie.
OdpowiedzUsuń