Jak zostałam influencerką po 40-tce, nie tańcząc na TikToku
Myślicie, że bycie influencerką to coś, z czym się rodzimy? Z idealnym filtrem, Rzymem w tle i mnóstwem paczek PR? A ja Wam opowiem, jak to wyglądało u mnie. W Jastrzębiu-Zdroju. W radiu. W zwykłych sandałach.
Nigdy nie marzyłam o byciu influencerką na Instagramie. Chciałam po prostu rozmawiać z ludźmi. Najpierw mikrofon, potem audycja, blog i poezja. I nagle okazało się, że ludzie nie tylko słuchają, ale też piszą: "Pani Izo, gdzie kupiła Pani te sandały? A ten olejek z Rossmanna, naprawdę działa?"
I tak to się zaczęło. Nie miałam żadnego planu na bycie influencerką. Miałam plan na bycie sobą. Założyłam bloga - izabelaszymura.blogspot.com - żeby mieć miejsce, gdzie mogę się wygadać po audycji. Potem przyszedł pomysł na zarabianie.
Dziś ktoś nazywa mnie influencerką. A ja wciąż jestem tą samą prezenterką z mikrofonem, która boi się, że jej głos zadrży na antenie. Tylko teraz ten głos słychać trochę dalej niż w radiu. I wiecie co? Nie trzeba mieć 20 lat i miliona obserwujących, żeby mieć wpływ. Wystarczy być autentyczną. A ja dopiero zaczynam.
Pamiętam, jak robiłam swoje pierwsze zdjęcia w Rossmannie. Stałam przy półce z olejkiem, w jednej ręce trzymając butelkę, a w drugiej telefon. I wiecie co? Strasznie się bałam, że wszyscy na mnie patrzą.
Serio, serce mi biło jak szalone, jakbym była na pierwszej audycji na żywo. Udawałam, że przeglądam szampony, a tak naprawdę robiłam już dwudzieste zdjęcie tej samej butelki. Myślałam, że zaraz ktoś podejdzie i zapyta: "Co Pani robi?" Czułam, że wszyscy mnie obserwują, a ochrona lada moment się zjawia.
A wiecie, co się wydarzyło? Nic. Nikt na mnie nie zwracał uwagi. Każdy zajęty swoimi zakupami. A ja wyszłam z Rossmanna z pierwszym w życiu zdjęciem "produktowym" i z mokrymi rękami od stresu.
Dziś to wspominam z uśmiechem, ale wtedy był to dla mnie ogromny krok. Przełamać wstyd, zrobić zdjęcie w sklepie, pokazać, że ja, Iza z Jastrzębia, też potrafię coś polecać. I od tego jednego, drżącego zdjęcia wszystko się zaczęło.
Jeśli boisz się zrobić swoje pierwsze zdjęcie w sklepie - to zupełnie normalne. Ja też miałam obawy. Ale zrób to. To zdjęcie może zmienić wszystko.
Dajcie znać w komentarzach - a Wy kiedy poczuliście, że macie na kogoś wpływ?
Zawsze jak człowiek zaczyna coś nowego to się boi, że nie da rady, ale zobacz jak wszystko ładnie się u Ciebie ułożyło :-) Nie wiem czy mam wpływ na wet na mojego kota, ale skoro niektórzy słuchają moich piosenek to znaczy że im się podobają :-)
OdpowiedzUsuńtak to prawda. chociaż jeszcze dziwnie się czuję
UsuńWarto wierzyć w marzenia, realizować plany, czasem nawet wbrew sobie, aby zyskiwać odwagę czynić to, co nam sprawia radość.
OdpowiedzUsuń