Urlop już za rogiem, walizka prawie gotowa, ale najważniejsza rzecz to kosmetyczka! W tym roku postawiłam na minimalizm, ale taki, który naprawdę działa. A wszystko to zmieściło się na jednej złotej tacy.
Mój absolutny hit to ISANA Ocean Alchemy. Kiedy zobaczyłam tę serię w Rossmannie, od razu wiedziałam – to jest zapach mojego urlopu. Algeny i jaśmin, czyli połączenie alg morskich z jaśminem. Zabieram dwa produkty: Refreshing Body Spray, który spryskuję się po plaży zamiast ciężkich perfum, oraz Refreshing Shampoo. Moje włosy po słonej wodzie będą mi wdzięczne!
Ochrona to podstawa – Bielenda. Nie ma urlopu bez SPF. Moja ukochana Bielenda CERA LIPIDIUM SPF 50 to prawdziwe cudo. Jest lekka, nie bieli, nie zapycha, a chroni na 100%. Idealna pod makijaż.
Kolor na ustach – CANTARE. Na urlopie nie maluję się mocno, ale pomadka musi być. Moja CANTARE w tym brudnym różu to miłość od pierwszego użycia. Do tego mój sprawdzony korektor, paletka czterech cieni w odcieniach fioletu i błękitu (idealnie podkreśla opaleniznę!), dwie kredki do oczu i ust oraz mój mały olejek roll-on, który koi skórę po słońcu.
Całość mieści się w mojej beżowej, pikowanej kosmetyczce. Elegancko, praktycznie i wszystko pod ręką.
A Wy co pakujecie na urlop?
![]() |
| Wizualizacja AI kosmetyki moje |

Komentarze
Prześlij komentarz