Przejdź do głównej zawartości

 Moje marzenie spełniło się na korytarzu Radia Katowice Zawsze o tym marzyłam.


Od czasów nastoletnich  marzyłam  O pracy w profesjonalnym radiu. Nie musiałam nawet w nim pracować. Chciałam je tylko zobaczyć. Poczuć. Dotknąć. I pewnego dnia... udało się.

Pamiętam pierwsze wrażenie? Szok. Autentyczny szok. Stoję przed budynkiem Radia Katowice i myślę: "Boże, to się dzieje naprawdę. Ja tu jestem." A potem korytarz. I oni. Znani ludzie radia. Ludzie, których głosy znałam na pamięć z odbiornika. Czekali na nas na korytarzu i tak serdecznie nas witali. Bez gwiazdorzenia. Bez dystansu. Jakbyśmy byli częścią ich zespołu. W tym momencie poczułam się nie jak słuchaczka, a jak koleżanka po fachu.

Było cudownie. Zobaczyłam wszystko, o czym marzyłam. 

  • Reżyserkę. To serce radia. Pełne przycisków, światełek, ekranów. Miejsce, gdzie dzieje się cała magia. 
  • Studio nagrań. I ten zapach... zapach profesjonalizmu. Mikrofony, słuchawki, czerwona lampka ON AIR.
  •   Archiwum Muzyczne Radia Katowice.  Aż zakręciło mi się w głowie od tych wszystkich płyt!
  • Izbę Muzealną Polskiego Radia w Katowicach - tam są te stare mikrofony z 1937 roku i cały sprzęt z historii radia. Może to właśnie to widziałaś?
Ale najważniejsze było to, że mogłam posłuchać i przyjrzeć się z bliska jak wygląda audycja na żywo. Jak prezenter prowadzi program. Jak jednym spojrzeniem, jednym gestem panuje nad wszystkim. Siedziałam cichutko w kącie i chłonęłam każdą sekundę.

Wyszłam stamtąd z jedną myślą: marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.
I moje, to radiowe, właśnie wtedy stało się prawdziwe.

Dziękuję, Radio Katowice, za ten dzień. Zostanie w moim sercu na zawsze.

Te zdjęcie wygenerowała AI
moje się, gdzieś zapodziało



W studio Radia Katowice

W drodze na pociąg

sala koncertowa / studio w Radiu Katowice, ten baner "Dzień dobry piękni ludzie"


w pociągu cieszymy się


Z prezenterką Dominika S.







Komentarze