Przejdź do głównej zawartości

  Miały być zakupy, a skończyła się interwencja! 5 kosmetyków, których nie powinnam była kupować (ale nie żałuję)

Miał być szybki wypad do Hebe po szampon. Wyszłam z pełną siatką i poczuciem winy. I wiecie co? Nie żałuję ani złotówki. Jeśli szukasz wymówki żeby NIE kupować, to nie ten wpis. To jest moja lista 5 kosmetyków uzależniających - ostrzegałam!

1. Serum z efektem glass skin - Kimoco Lift Up

Myślałam że glass skin to tylko filtr na TikToku. Aż zaczęłam używać tego serum. Cera napięta, rozświetlona, bez efektu tłustości. Używam rano, 3 krople na wilgotną skórę. Efekt? Ludzie naprawdę pytają czy byłam u kosmetyczki.

2. SPF którego nie czuć - Glass Skin SPF 50
Najlepszy SPF to taki którego chcesz używać codziennie. Ten nie bieli, nie roluje się pod makijażem i daje to słynne glow. Koniec z wymówką "nie lubię SPF-ów".

3. Serum pod oczy które kasuje nieprzespane noce - HDRèY

Pracujesz rano, czasem mało śpisz? To jest mój ratunek. Lekka konsystencja, nie wchodzi w zmarszczki, a cienie są widocznie mniejsze po tygodniu. Nakładam małą kropkę na opuszki i delikatnie wklepuję.

4. Masełko do ciała które ratuje zimą - Weleda Skin Food
Zapach pomarańczy, gęsta konsystencja która naprawdę zostaje na skórze, a nie znika po 5 minutach. Idealne na łokcie, kolana i te suche placki na nogach po zimie. Wersja ultra-kremowa.

5. Balsam do demakijażu - Beauty of Joseon / Origins
Koniec z tarciem oczu wacikami. Ten balsam rozpuszcza nawet wodoodporny tusz w 30 sekund. Skóra po nim jest miękka, nie ściągnięta. Mój wieczorny rytuał.

Daj znać w komentarzu - który z nich już masz? 

Wpis zawiera wizualizację AI - produkty pokazane na zdjęciu są inspiracją, moje prawdziwe recenzje znajdziesz na Insta @prezenterkaizabela

Komentarze