Przejdź do głównej zawartości

 Malowanie się to nie tylko kwestia techniki, ale przede wszystkim stylu.

Pewnego dnia, podczas zajęć w WTZ, zauważyłam, że jedna z uczestniczek maluje się krzywo. Kreska na oku uciekała w bok, a pomadka nie trzymała się konturu. Nie chciałam jej krytykować. Zatrzymałam się przy niej, podałam małe lusterko i pokazałam, jak to zrobić krok po kroku: tu przytrzymaj, tu rozetrzyj, tu delikatniej. Wtedy padło zdanie, które stało się naszym małym mottem:

"Malować się to nie sztuka. Sztuką jest, jak się pomalujesz."

W makijażu nie chodzi o to, ile wydasz na kosmetyki za 500 zł. Chodzi o uważność. O to, by dostrzec swoją twarz i podkreślić to, co w niej piękne, zamiast zamalować wszystko na jeden sposób. Dlatego dzisiaj chcę Wam pokazać moją codzienną piątkę. Tę, którą trzymam na zdjęciu. Lekką, przystępną cenowo i dostępną dla każdego.

Moja codzienna piątka:

1. Baza to pielęgnacja: Tonik i Krem z SPF 50

Zawsze zaczynam od białej butelki z tonikiem. Wiele z nas o nim zapomina, a on przywraca skórze pH po myciu. Dzięki temu skóra nie jest ściągnięta, a krem lepiej się wchłania. Potem sięgam po biały tubek - krem ochronny z wysokim filtrem SPF. To dla mnie absolutny must-have. Ochrona przed słońcem, lekkie krycie i efekt zdrowej cery. Na to nakładam resztę.

 2 Zapach, który tworzy nastrój: Woda perfumowana z niebieskim korkiem

Flakon z niebieskim diamentem. To nie jest drogi zapach z perfumerii, ale ja go uwielbiam za to, że jest kobiecy, otulający i utrzymuje się na ubraniu przez cały dzień. Psychologia zapachu naprawdę działa!

3 Usta: Błyszczyk ze złotą zakrętką i korektor

Ten różowy błyszczyk w przezroczystej tubce ze złotym korkiem w monogramie wygląda luksusowo, a kosztuje dosłownie grosze. Na co dzień nie przepadam za ciężkimi pomadkami. Ten błyszczyk sprawia, że usta wyglądają na nawilżone i pełniejsze. A obok niego korektor w beżowej tubce z aplikatorem. Używam go nie tylko pod oczami, ale także na powiekach jako bazę pod cienie i na drobne niedoskonałości. Sekret? Naprawdę mała ilość produktu i wklepuję go palcem, zamiast rozsmarowywać.

I to wszystko. Pięć rzeczy. Zero zbędnych dodatków
przy zdjęciu pomagała mi AI


Komentarze