Przejdź do głównej zawartości

 Kiedy byłam mała, nie miałam studia. Nie miałam mikrofonu. Nie miałam publiczności. 


Dezodorant był moim mikrofonem, kiedy chciałam zapowiadać piosenki. Mop był mikrofonem, kiedy chciałam prowadzić wielką audycję i czuć się jak prawdziwa gwiazda. Garnki były bębnami. Kredki były instrumentami. 

Cały dom był moim radiem. I ja byłam wszystkim naraz. Prezenterką, piosenkarką, orkiestrą i publicznością w jednym. Nikt mi wtedy nie mówił, że się nie nadaję. Nikt mnie nie ignorował. Nikt nie patrzył na mnie jak na intruza. Ja po prostu mówiłam. I to mi wystarczało.

Minęły lata. I okazało się, że ta zabawa wcale nie była zabawą.

Zostałam prezenterką radiową. Od 12 lat prowadzę audycje i przeprowadzam wywiady na żywo. Piszę artykuły do gazet. Pracuję głosem, słowem, rozmową. Ludzie czasem pytają mnie, skąd ja to mam. Skąd ta swoboda na antenie? Skąd ta pewność, kiedy gość się zacina, kiedy coś pójdzie nie tak? A ja myślę sobie wtedy o tej małej dziewczynce z mopem w ręku. Ona już to umiała. Ona się nie bała. Ona po prostu kochała mówić do ludzi.

Ja nie lubię radia, w którym się krzyczy. Lubię radio w nienagannym stylu. Takie, w którym jest klasa, spokój i szacunek. Takie, w którym rozmawia się z człowiekiem, a nie przepytuje go. Takie, w którym słuchacz czuje się zaproszony, a nie zaatakowany. Takie radio chcę robić. I takie radio robię, kiedy tylko dostanę mikrofon.

Bo dla mnie radio to nie jest tylko praca. To jest powrót do domu. Do tej kuchni, gdzie garnki były bębnami, a dezodorant był mikrofonem.

Jeśli Ty też kiedyś śpiewałeś do dezodorantu, grałeś na garnkach albo prowadziłeś wywiady z lalkami, to wiedz jedno: To nie była głupia zabawa. To było Twoje powołanie, tylko w małej wersji. Nie wstydź się tego. Wróć do tego. I zrób z tego swoją pracę, swoją pasję, swoje życie. Ja wróciłam. I dalej trzymam mikrofon.

Dlatego niewiem czemu ktoś komuś narzuca, że AI mu coś robi. Nie znając prawdy o człowieku .



Komentarze