Mikołajki mają sens, gdy możesz być czyimś Mikołajem
Zbliżają się Mikołajki. W sklepach już choinki, lampki, a ja jak co roku robię jedną, najważniejszą paczkę. Nie dla rodziny, nie dla siebie. Dla jednego dziecka z domu dziecka. Robię to co roku. I co roku mam ten sam ścisk w gardle, gdy pakuję.To takie proste. Kiedyś ktoś mnie zapytał, po co? Przecież jedno dziecko, jedna paczka nic nie zmieni. A ja myślę, że zmieni. Dla tego jednego dziecka zmieni wszystko. Bo ktoś o nim pomyślał. Ktoś specjalnie dla niego wybrał prezent. Nie z wielkiego magazynu, nie "co zostało", tylko konkretnie dla niego. Ważne jest to uczucie, gdy stoisz w sklepie i zastanawiasz się, czy ten kolor mu się spodoba.
Wiem, że niektórzy powiedzą "po co o tym pisać". Ja piszę o tym, bo może ktoś z Was też zechce zrobić taką paczkę. W każdym mieście są takie akcje - w Jastrzębiu, w Rybniku, w całym Śląsku. Listy od dzieci czekają w MOPS-ach, w fundacjach, na choinkach marzeń. Czasem wystarczy jedna paczka, żeby ktoś uwierzył, że Mikołaj naprawdę istnieje.

Komentarze
Prześlij komentarz