Przejdź do głównej zawartości

 Słyszałam wczoraj w radiu, że najzdrowsza herbata to lekka i nie za gorąca.


I od razu pomyślałam o mojej ulubionej LIPTON Przez lata robiłam błąd - zalewałam torebkę wrzątkiem i trzymałam 10 minut, aż była gorzka i ciemna. I piłam od razu, parząc sobie język. A to podobno najgorsze co można zrobić.


Okazuje się, że taka bardzo gorąca herbata, powyżej 65 stopni, może podrażniać przełyk. A bardzo mocna ma za dużo garbników i rozbudza zamiast uspokajać.

Teraz robię tak:

  • Wodę po zagotowaniu odstawiam na 3 minuty, żeby nie była wrzątkiem
  • Parzę tylko 2-3 minuty, nie 10
  • Wyjmuję torebkę, czekam aż przestanie parzyć i dopiero wtedy dodaję cytrynę i łyżeczkę miodu
I wiecie co? Taka lekka, letnia herbata z melisą smakuje 100 razy lepiej. Delikatna, pachnąca, nie gorzka. Idealna na ten zimny listopad. Przy szlifierce Kristall jest zimno, 7 stopni na dworze, więc taka ciepła, ale nie parząca filiżanka to mój mały ratunek.

A Wy jak pijecie? Mocną i gorącą od razu, czy też czekacie aż trochę przestygnie?

                               

Trzymajcie się ciepło!

Komentarze

  1. Sprawdzę Twój nowy sposób parzenia, na szczęście ja nie lubię bardzo gorących napojów i bardzo mocnej herbaty, ale lubię pić ją z mlekiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Parzenie i picie herbaty potrafi być bardzo absorbującym procesem, coś w nim jest relaksującego i wyciszającego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem małe zmiany w codziennych nawykach potrafią naprawdę poprawić przyjemność z jej picia. Najważniejsze, żeby znaleźć chwilę dla siebie i delektować się każdą filiżanką.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz