11 lat przed mikrofonem, a wszystko zaczęło się od… marzenia
Dziś obchodzimy Dzień Radia. Dla mnie to święto szczególne, bo radio to nie tylko moja praca, ale kawał mojego życia. Choć jako zawodowa prezenterka stuknęło mi właśnie 11 lat, to „bakcyla” złapałam dużo wcześniej.Wszystko zaczęło się od pewnej stacji internetowej. Godzinami śledziłam to, co działo się na antenie i czacie. Fascynowało mnie, jak głos potrafi łączyć ludzi, jak tworzy wspólnotę, w której wszyscy świetnie się bawią. To był ten moment, w którym w głowie zakiełkowała myśl: „A może ja też spróbuję?”.
Pamiętam, że towarzyszyły mi wtedy dźwięki zespołu Coldplay. Ich muzyka ma w sobie coś takiego, co dodaje skrzydeł i sprawia, że świat wydaje się pełen możliwości. To właśnie przy ich utworach zbierałam się na odwagę, by wysłać pierwsze demo, by po raz pierwszy nacisnąć przycisk „ON AIR”.
Dziś, po ponad dekadzie w branży, wiem jedno: radio to magia, której nie da się podrobić. To emocje, to Wy – słuchacze – i ta nieprzewidywalność każdej minuty na żywo. Dziękuję, że jesteście po drugiej stronie odbiorników. Bez Was ta przygoda nie miałaby sensu.
A jak zaczęła się Wasza przygoda z radiem? Pamiętacie swoją ulubioną audycję z dzieciństwa?
Serdecznie Gratuluje i życzę powodzenia
OdpowiedzUsuń