Skóra po 40-tce: czas na konkretny „boost”
Po czterdziestce cera przestaje nam wybaczać zarwane noce czy zapominanie o demakijażu. Produkcja kolagenu zwalnia, a rano w lustrze częściej widzimy „zmęczenie”, nawet jeśli się wyspałyśmy. Bielenda w swoich liniach 40+ (jak np. Złote Ceramidy czy Bakuchiol) stawia na:Odbudowę barier: Skóra staje się cieńsza, więc potrzebuje „płaszcza” ochronnego.
Głębokie nawilżenie: To ono sprawia, że drobne zmarszczki stają się mniej widoczne.
Składniki aktywne: Retinol, peptydy czy witamina C to teraz Twoi najlepsi przyjaciele.
Dlaczego Bielenda to dobry wybór „po ludzku”?
Nie musisz wydawać połowy pensji na krem z liofilizowanym pyłem z księżyca. Polska marka ma to do siebie, że: Składy są nowoczesne: Używają składników, które naprawdę działają (ceramidy, fitokolagen). Konsystencja cieszy: Kremy dobrze się wchłaniają i nie „rolują” pod makijażem.
Kupisz go w każdym Rossmannie czy Hebe podczas codziennych zakupów.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz